Wiem. Też mi się tak skojarzyło. A widziałaś tego mema, że jak jesteś beginner na siłowni to pijesz tylko modne izotoniki i elektrolity, a jak już jesteś pro to wodę zlaną do przypadkowego bidonu?
Czyli jesteśmy pro! Ale to tak jak ze strojem. Na początku chcesz wyglądać, a potem chcesz wygodnie ćwiczyć. Mówiłam Ci, że rano znalazłam 50 groszy?
Fortuna, matko!
Ale najlepsze, że znalazłam za kanapą, w kurzu, gdzie nikt by NIE zgubił, czyli ewidentnie jest to czynsz od pająka!
Dobry najemca płaci na czas!
I to nie mało!
Nie do co te darmozjady, setka jego dzieci.
Miałam dziś pomóc na Kiermaszu Wielkanocnym w szkole Mieszka, ale nie byłam w stanie uzyskać od Szkolnej Rady Rodziców informacji, czy będę potrzebna. Pomyślałam więc, że jak mam iść i znowu grać w moją życiową rolę (idiotkę), że „hej, przyszłam, bo może się przydam, mówcie co mam robić, ojej jak ślicznie te ciasta wyglądają”, to w sumie nie mam ochoty. Pomimo więc szczerych chęci, że OTO na koniec edukacji podstawowej Mieszka w końcu się w coś włączę, nic z tego nie wyszło. Młody nie końca był szczęśliwy, bo liczył na to, że będę i cichaczem mu jakieś ciasto bezkosztowo skombinuję, ale musi sobie po prostu kupić.
Jesteś synu! Jak było na rekolekcjach? Dziś byliście w kościele?
Tak. Wyspowiadałem sie.
Oooo, ale było z czego??
Gdybym powiedział, że nie mam grzechów, popełniłbym grzech pychy.
Taki elokwentny egzemplarz! 🙂 Ja natomiast zmieniając pościel dziewczynom znalazłam kolokwium Łucji. Ogólnie staram się im NIE sprzątać w myśl zasady, którą zdradziła mi Lila, że jeżeli Łucja Ci NIE chce czegoś pokazać, tzn. że NIE chcesz tego znaleźć. Aaale, wystawała kartka spod łóżka, to wyjęłam… I powiem Wam, że bardzo mi zaimponowała tym czego się uczy. Na żadne pytanie nie potrafiłabym cokolwiek powiedzieć, a ona zdobyła 9 na 16 punktów! Najlepiej jej poszły te dotyczące Zachodniego Azerbejdżanu, ale i tak mistrzowsko! Za to w kwestii grzechów i uzależnień, NIE udało mi się powstrzymać przed odpaleniem mahjongga i…. wyszłam ze złotej ligi, przeszłam platynową i wskoczyłam do epickiej! Na swoje usprawiedliwienie mam, że byłyśmy po prostu z Lilką u lekarza i ponad godzinę czekałyśmy pod gabinetem! I jakoś samo mi się włączyło!
I zimno się zrobiło. Okna umyte w połowie domu i wygląda na to, że na razie TAK zostanie!
Lila, nie mogę tego znaleźć… – kopałam w szafce z kaszami poszukując cieciorki.
Była w takim wielkim słoju.. Mała resztka.
Tak, pamiętam… MAM. Super. Nastawimy ten humus!
Bardzo jestem z nas dumna mamo, że tak ładnie wykończyłyśmy wszystkie kasze tej zimy. Pojedyncze fasole zostały.
Trochę mi szkoda, że nie ma już żadnej jaglanki. Mamy całą masę mleka kokosowego.
Może nastawimy tapiokę?
TAK. Ale zużyjmy najpierw do końca tę zieloną pandan!
I do tego będzie pasować kiwi, bo dużo go mamy.
Mówiłam Ci, że to na kilogramy sprzedawali? Tak to je można kupować. Zawracanie głowy z kupowaniem na sztuki!
||—||
Zabrałyśmy dziś z Lilką Łucję na siłownię! Akurat jedna z tych, w których bywamy, ma dni open, więc chciałyśmy pannie najstarszej pokazać, że NIE jest to jakaś wielka sprawa. Że dużo tam lamusów, początkujących, że nikt nikogo nie ocenia i tak naprawdę ćwiczy się łatwo i nie stresująco. Panna musiała tylko ankietę wypełnić i weszła z nami! Nie męczyłyśmy jej za bardzo, Łucja szybko nauczyła się ustawiać sobie odpowiednie obciążenia, a na recepcji dali jej na zachętę izotoniczny napój i batonik energetyczny!
Ta herbata smakuje jak ryż. – zauważył Miłek w sobotę.
Bo to herbata ryżowa. W tamtym dzbanku jest chryzantemowa – odpowiedziała mu Łucja. Panny siedziały obok i przy stole toczyła się luźna rozmowa o smakach.
Bez sensu. Herbata powinna mieć smak kwiatu hibiskusa, sosny i stóp.
I wszyscy w tamtym kąciku zaśmiewali z absurdalnych głupot, które wymyślał chłopak Łucji.
🫖🫖🫖
Poniedziałek. Do świąt jeszcze chwila, ale prezenty od Zajączka mam, a połowa okien w domu umyta! Dodajmy, że Mieszkowe okna umył sam młody. Ciast na Wielkanoc NIE robimy. W cukierni gdzie kupowaliśmy tort Lili mają pyszny torcik z orzechami, który chcemy kupić, a w naszej ulubionej craftowej piekarni robią wybitnego mazurka. Poza tym dziś ruszyłam ze zmianą pościeli i moja się już wietrzy. Mieszkowi zmieniałam w ubiegłym tygodniu, a panny zmienię pojutrze. Mam dwa spotkania urzędowe – jedno jest dziś. Na jednej z naszych siłowni są dni otwarte i jutro rano chcemy z Lilką zabrać Łucję. Rowery są wyszykowane, choć w pojeździe Lilki przednia opona jest do wymiany (MOŻE w przyszłym tygodniu się tym zajmę). Cebulki szczypiorku wysiane, a czosnek niedźwiedzi będzie można w przyszłym tygodniu zrywać! Śmieciarze od dwóch tygodniu nie odebrali zielonego, ale to problem gminy z odbiorcą śmieci. Z planów samorozwojowych odstawiam natomiast na ten tydzień mahjongga. Przeszłam 165 planszy, zdobyłam pierwsze miejsce w kategorii platinum (jestem naprawdę sztos wymiataczem), ale a) Mieszko powiedział, że „nie chcemy mistrza majhongga, chcemy naszą mamusię”, a on NIGDY nie mówi mamusia tylko MATKA, b)dziś w nocy śniły mi się te rozkładane kafelki , więc jak JUŻ mi się to śni, tzn. że za dużo!
Łukasz, a zauważyłeś co się działo w sali głównej jak wychodziliśmy? Tam to dopiero osiemnastka się szykowała! Widziałeś ten wielopiętrowy tort i auta jakie parkowały przed wejściem? I oni po prostu całą knajpę wynajęli, a nie jedną mizerną salę… – zagaiłam do Diabla.
Nie moja wina, że nie masz rozmachu. Trzeba było całą restauracje rezerwować! Ale i tak nasza impreza była najlepsza. Napompować Ci rowery?
TAK.
Wołaj Mieszka, to mi pomoże.
Diabli wraca dopiero we wtorek, wiec dziś wpadł na wyjadanie „resztek” z wczoraj. Bo wszystko nam elegancko popakowano i tylko to porozkładałyśmy z Lilką po pojemnikach żaroodpornych i wstawiłyśmy do piekarnika. Archiwiazacyjnie zaznaczę jeszcze, że wczoraj moim pomocnikiem był Miłek. Nie chciałam angażować gwiazdy wieczoru w te eventowe obowiązki, więc on pomagał mi kroić i rozkładać tort (był czujny i pamiętał, żeby bezowy tort, pokroić innym nożem – gluten), rozstawiać stoły i tym podobne atrakcje! No i marzec szykuje nam miesiącem kwiatów, bo jeszcze nie padły kwiatki z Dnia Kobiet, kiedy doszły nowe kwiatki!
20 marca to tak naprawdę spora dla nas rocznica… Bo słuchajcie, 18 lat temu urodziła się Lilka! Tu możecie sobie przeczytać jak to było, a dziś zabraliśmy się za świętowanie! Pora roku nie sprzyja piknikom, więc rodzinne spotkanie odbyło się w… chińskiej knajpie! Mieliśmy całą salę dla nas i goście stawili się ochoczo! Tort rano odebrał Miłek, po drodze odebraliśmy jeszcze bezową roladę, bo kilka osób jest na diecie bezglutetowej i pół godziny przed imprezą byliśmy na miejscu by dopilnować ustawień.
Wszystko wyszło super, a żarcie było nawet lepsze niż zwykle tam serwują! Lila jest zadowolona, od gości dostała KASĘ, bo panna zbiera. Na co, to jeszcze nie do końca jest jasne, bo z jednej strony chciałaby wyrwać się na solo tripa, a z drugiej, panna jest w cyklu dość kosztownej kosmetycznej terapii, która jest skuteczna i jej buzia zaczyna wyglądać tak jak by chciała. I pomimo problemów z jej rodzeństwem, Lilka jest najtrudniejsza. Nigdy nie wiadomo co do końca zrobi i czy się na czymś nie zablokuje. Ma niską samoocenę i wydaje mi się, że wyprowadzenie na równą jej cery, to game changer (btw. to jedno z jej ulubionych słów).
Mieliśmy też inny ważny moment, bo Lilę i Mieszka poznał MIŁEK. Łucja na rodzinne imprezy zawsze zabiera swoich chłopaków, no a że teraz Miłek pełni tą funkcję, to znajomość została zawiązana. I jest dobrze, porozumienie zostało zawarte i nawet okazało się, że są wspólne tematy, które ich wyjątkowo bawiły. Ach, śmiesznie wyszło z balonami. Kupiliśmy 1 i 8 i kupiliśmy butlę z HELEM. I postanowiłam, że zrobimy to sami, bo jak poprosimy Miłka, to on cały ten hel zje. I zabraliśmy się za to z Mieszkiem i poszło nam TAK nieudolnie, że cały hel wyleciał nam poza balony, ale Miłek potwierdził, że hel w balonach to czysta strata, więc HEL po prostu miał do balonów NIE trafić! 😀
Fotki były by lepsze gdybym zmieniała obiektywy, ale tylko szerokokątnym łapał całą salę, więc jest jak jest!
balony napełnione zwykłym powietrzem z pompki stały po prostu oparte o ramę
taki mieliśmy numer sali. trzy szczęśliwe ósemki! Jak znalazł na 18-stkę!
Miłek, który jest zawodowym specem od gotowania TEŻ wyszynk ocenił bardzo dobrze!
z torcikiem też było zamieszanie… To był ten wybierany na drodze degustacji i dobraliśmy potem do niego świeczki. Aaale, jakoś tak pakowałam, że na miejscu zorientowałam się, że mam TYLKO ósemkę! Więc róg jednorożca, który miał być dodatkową świeczkową dekoracją robił za jedynkę!
btw. pani z obsługi weszła i włączyła telewizor i wtedy Diabli ze swoimi przyrodnimi braćmi ucieszyli się, że będzie kareoke 😀 NIE zamawiałam, więc się trochę wystraszyłam! ALE okazało się, że to będzie śpiewane Sto LAT. Strasznie to było zabawne
A tu widać kawałek INNEJ sytuacji. Na zdmuchiwanie świeczek kelnerka zgasiła nam światło! Qrcze, mogłam kupić te fontanny, to byłby lepszy efekt, ale totalnie mnie to zaskoczyło!
Ominęło nas dziś topienie Marzanny, ale za rok postaramy się nadrobić! 😀
Wiem. Perski Nowy Rok. Święto wiosny. Świętujecie jakoś, Łucz?
Tak. To podobne do naszej Wielkanocy! W każdym domu jest taki kącik, gdzie jest siedem rzeczy na S: Sabbzeh, czyli coś jak nasza rzeżucha, jabłko, książka… I w zależności od tego, jaki to dom, to taka jest książka. Koran w rodzinach wierzących, tomik wierszy w rodzinach inteligenckich…
Macie taki kącik na wydziale?
Tak. Tylko, że u nas zamiast złotej rybki jest złoty klocek z rekinem.
Fajnie.
Mamo, a ile lat Ty studiowałaś?
Sześć, a potem jeszcze rok. A jak znowu zabiorę się za naukę, to wyjdzie jeszcze więcej… Możesz studiować ile chcesz.
Myślisz?
Pewno. Tobie na dodatek udaje się to połączyć z pracą, więc w ogóle nie ma tematu.
Teoretycznie pierwszy dzień wiosny JUTRO, ale szkoły wagarowały DZIŚ. Lila miała ankietę na grupie i podjęto decyzję, że NIKT nie przychodzi (więc towarzyszyła mi, a tę wspólną przygodę odświętowałyśmy wspólną kawusią z ciastkiem), a Mieszko po prostu się zerwał i pojechał do kina z kolegami! Wybrali Projekt Hail Mary, czyli przewrotnie film, gdzie bohaterem jest… nauczyciel. Czyli… wychodzi na to, że z całego domu jedyną pracowitą i odpowiedzialną osobą jest nasza Łucja! Btw. film młodemu się podobał!
A czemu Ty już jesteś? – zapytałam wchodzącego do domu Mieszka. Była 9-ta rano, ja chwilę wcześniej wróciłam z piekarni, Bibi była wyprowadzona i zamierzałam sobie właśnie rozłożyć majhongga przed rozpoczęciem jakichś POWAŻNYCH zadań.
Bo dziś jest wyjazd na Targi SZKÓŁ.
A Ty nie miałeś jechać? To chyba było warunkiem zaliczenia doradztwa zawodowego?
Nie. Dziś są technika i szkoły branżowe. Ja będę jechał na ogólniaki.
Zły ze mnie człowiek, że cenię sobie tę domową samotność, ale matki zrozumieją! Działam dalej z porządkami wiosennymi i tu Wam podpowiem, żebyście JEDNAK tej odzieży jeszcze NIE przerzucali. Owszem, schowanie sweterków zimowych MA sens, ale bliżej im do obecnej pory, niż krótkim spodenkom, których myślę, że przez dwa miesiące (co najmniej!) nie założę. Za to w ogródku mam już uporządkowane! Przypomniało mi sie najbardziej ekstatyczne doznanie z naszych wojaży. Btw. Lilka lubi to wspominać. Rzecz miała miejsce w Albanii, gdy siedzieliśmy na krzesełkach koło namiotu i patrzyliśmy na morze… Bez ruchu. Z tych półek skalnych na spokojnie uderzające fale. I myśmy TAK robili po kilka godzin dziennie 😀 Coś niesamowitego, ale podobne mam wrażenie, gdy siadam i patrzę na mój ogródek. Jest to krótsze i płytsze, bo w warunkach domowych człowiek ma poczucie, że musi wstać i coś zrobić, ale ten kontakt z przyrodą jest BARDZO hipnotyzujący. Zresztą, odkryłam, że ptaki jakieś BEZ lęku się zrobiły, bo GDY ja przewracałam te stare liście, one tuż OBOK mnie sobie kompletowały gałązki do gniazda i raczyły się dżdżownicami. Nawet dziś rano, gdy wychodziłam z Łucja, to tuż obok nas samiczka drozda przekopywała grządkę! Panna też była w szoku na to niesamowite zjawisko!
Łucz no nie wiem. Swetry można by pochować, ale czy już będzie ciepło?
Jeszcze będzie zimno, ale i tak sporo można już pochować.
Plan na dziś to moja szafa! Łucja po wykładach jedzie do pracy, więc będzie późno, więc dziewczyny jeszcze NIE teraz, a Mieszka nie ma co przerzucać, bo on w letniej sekcji ma krótkie spodenki (MOŻE go kusić). Chcę też wsadzić cebulki szczypiorku, bo ostatnio kupiłam na rynku u gościa co ma tylko czosnek i cebulki. Btw. byłam z Lilką i wybierałyśmy sobie z odmian czosnku i bardzo OSTRY „zimowy Harnaś” to czosnek, który WAM polecam!
🧄🧄🧄
Rano jak odwoziłam Łucję pojechałam też na większe zakupy i Bibi dostała preparat na kleszcze, które już SĄ. A w sklepie Wielkanoc w pełni! Są nawet opcje do pozowania w KRÓLIKU i wysłałam to dzieciom, że jak KUCNĄ, to mogę im takie słitaśne zdjęcie zrobić 🙂 Do kartek Wielkanocnych było by jak znalazł!
Wow. Ostatnio Parasite, a teraz Tenet. Ambitnie! I jak?
Niezły. Dziwny.
To bieganie do tyłu?
Je nawet można zrozumieć…
Moim zdaniem, fajnie że akcja jest w Estonii. I oni mówią wspak. Język, którym mówi tak mało ludzi i jeszcze wspak. Miałeś już ten moment, że główny bohater spotyka się tą babką w knajpie i ona mu mówi, o jakichś problemach finansowych?
Było takie.
To najlepszy moment w tym filmie. On się dziwi jej priorytetom finansowym, a ona mówi że ma drogi garnitur, ale to nie on go kupił, bo nic nie wie o pieniądzach. Naprawdę mocny moment. Pieniądze to nie liczby, tylko sposób myślenia. Zejdziesz do nas oglądać Jurassic World? Lila musi napisać recenzję jakiegoś filmu.
Zszedł. Obejrzeliśmy razem, młody shejtował Lilę, że ma tik tok brain i nie łapie dłuższych fabuł niż rolka, ale ostatnio szydził też z Łucji, że ogląda Smallville (akurat rozumiem, bo nie ma to czasem jak porcja nastoletnich kowboi). Fakt, M. rzeczywiście imponująco do kinematografii podchodzi. Ale skończył się ten Jurassic World (z 2025 roku) i platforma automatycznie rozpoczęła odtwarzanie Park Jurajskiego ( z ’93 roku). I NIE da się tego oglądać. Prawie zaraz na początku jest scena z metra i lata ’90 to były JEDNAK strasznie przerysowane. Dzieciaki od razu poszły się kąpać, ja miałam małą górkę prasowania, więc przełączyłam na Copenhagen Test. Tam też, w pierwszych kadrach, jest metro. Współczesne, oczyszczone z elementów i ascetyczne. I lepiej czujemy się właśnie w takim! Nie przestymulowani w przestrzeni, która służy codziennemu transportowi.
🌈💰🍀🍻🌈💰🍀
A dziś św. Patryk! Byłam na mieście i minął mnie koleś w wielkim zielonym kapeluszu! I aż sprawdziłam, który to dziś i TO dziś powinniśmy założyć coś zielonego i rozglądać się za garncem złota! No, ale przyroda na wszelki wypadek jeszcze się NIE zazielenia, chociaż wiewiórki jak szalone pomykają! 😀