☃️☃️Ulepimy dziś bałwana!

Kojarzycie ten trend, że wkleja się CO robiło się w 2016? Te 10 lat temu? Bałam się, że dla mnie był to okres trudny, do którego nie mam ochoty wracać i nie ma co nic przypominać. Dwa lata po rozwodzie i coś co wyraźnie pamiętam to, że byłam zmęczona. I to nie tak jak teraz, z chronicznego niedosypiania, lecz wypompowana emocjonalnie. By przypomnieć sobie pozytywy sięgnęłam jednak do moich aktywności z dziećmi i to były TEŻ dobre czasy. Powklejałam to w mixie 20 zdjęć, jak ktoś ma ochotę przejrzeć to TU.

Tymczasem, w tym 2026 zima trzyma dalej mocno! Mówią, że do końca lutego tak będzie i brzmi to jak wyzwanie! Mam sąsiada narciarza i on np. się na to cieszy. Śmiga z tymi biegówkami na okrągło i nawet na Sylwestra jechali przez las dzierżąc pochodnie. Bibi też się cieszy i ochoczo gna na każdy spacer. Dzieci bez marudzenia NOSZĄ buty zimowe, w podtrzymać ogień w kominku potrafi już Mieszko. Ja dziś lepiłam bałwana (a nawet kilka), ale pokażę Wam TAKŻE inne zdjęcie, które śmiga dziś po moim necie i bardzo się przy nim wzruszyłam. To Iran, bo tam zaczyna się właśnie rewolucja.

z górki (ZA pazuchę), na pazurki

Są zawody komfortowe – jak np. praca w biurze, gdzie pewnie nawet nie trzeba ciepłych rajstop zakładać, i są zawody ekstremalne, jak np. praca w edukacji 🙂 I taka sytuacja… WCZORAJ wylądowałam na SANKACH. I zmarzłam, i się zmachałam, ale najgorsze było, że zjechałam z górki.. I bolały mnie korzonki (tak, TAKIE lata) i jechałam ze znajomą i ona była z przodu i ona woła do mnie: „To ja kieruję, a TY – rób zdjęcia!/” I zrobiłam DWA:

Strasznie mnie ta kolekcja czapek ubawiła i jak to wieczorem na telefonie odkryłam, to naprawdę setnie się uśmiałam i od razu jej przesłałam, żeby TEŻ miała ŚMIESZNIE. Inna sprawa, że podwinęła mi się kurtka i tak mnie dziś plecy nawalają, że nie daję rady. A jutro powtórka!

Z rzeczy przyziemnych: odebrałam dowód i kontynuację KDR-a Łucji. Teraz czeka mnie aktualizowanie wszystkich danych o nowy dokument i tak sobie myślę, że moment wyrobienia dowodu jest powiązany z rocznicą mojego ślubu. Bo 20 lat temu w styczniu zmieniłam nazwisko, te 10 lat później wyrabiałam kolejny, a teraz ponowny! Dobrze, że po drodze nie kombinowałam ze zmianą na panieńskie (zresztą ja jestem w stale w takim niedoczasie, że zwyczajnie nigdy nie miało to sensu, plus to moje nowe-stare nazwisko lubię), bo teraz mam kolejne 10 lat laby do następnego wznowienia.

zaległości, czyli odzyskałam kompa

  • Łucz, do kogo się tak uśmiechasz? – panna Ł ostatnie pół roku jest raczej chmurna, a tu akurat radośnie szczerzyła zęby do telefonu.
  • Maciek-bluza – „Maciek-bluza” to gość, którego poznała w jakiejś matcharni, jest studentem ASP, projektuje własne bluzy i jedną Łucja już ma.
  • Łucja- zagaiła Lila- myślałaś o tym, żeby Maciek-bluza zaprojektował Ci suknię ślubną?
  • Nie! Ale to świetny pomysł! – starszej siostrze idea spasowała.
  • A Alessandro może dla Was zaśpiewać! – rozpędzała się Lilka, więc się dołączyłam:
  • Matiego możesz poprosić o nagłośnienie na weselu – jej ex w końcu był specem od koncertów i nagłośnienia. – Chociaż nie wiem czy to nie będzie za MOCNE kombo…
  • Każdego możesz wykorzystać – zamyśliła się Lilka – tylko co zrobić z Henrym?
  • Henry – czyli jej niemiecki adorator (też z tych platonicznych) i przy nim wpadłam na kolejny pomysł – może zawieźć ich limuzyną do ślubu!
  • Nie, mamo – naprostowała mnie Lila- Przecież Henry zamierzał być pilotem, więc niech ich helikopterem dowiezie!

Łucja pokręciła głową, że znowu sobie z niej żarciki robimy, ale PLAN musicie przyznać, że składny i ekonomiczny!:D

⋆❅*𖢔𐂂꙳

My tu gadu-gadu, a ponad tydzień temu, Mieszko skończył 15 lat! Pierwszą turę urodzinową miał z tatą i młodszą siostrą tydzień temu, w niedzielę była kolejna (z dziadkami), a przed nami być może jeszcze edycja z kumplami. JA, DZIŚ, odebrałam mojego kompa, więc mogę wrzucić dwie fotki z weekendu. Emocjonalne jesteśmy w trakcie urządzanie jego pokoju, a w przyszłym tygodniu, gdy zacznie ferie pojedziemy po lampę (już wybrana), natomiast młody ostrzy się już także na urodzinowy prezent, który obiecał mu ojciec. Jest to wspólna wyprawa, DALEKA i zaplanowali ją na koniec stycznia!

Stycznia ciąg dalszy❄️☃️☕🧦⛸️ 🧤

Dom, który jest remontowo rozgrzebany, przestaje pełnić funkcję oazy i azylu. Cały czas kombinujesz, CO jeszcze jest do zrobienia. No ale zrobione! Kubełki z farbą były rozstawione, bo planowałam podmalować sufit w łazience i w kuchni, a jest z tym problem, bo ściany są zimne i nie mogłam ich zeszlifować. Efekt końcowy jest więc SŁABY, lecz tego typu rzeczy wrzucam do kategorii „NIEWAŻNE jak, WAŻNE, że zrobione”. Wiecie, coś jak arabskie powiedzonko, gdy opchnięto Ci jakiś bubel i przekonują Cię, że „Będzie PANI zadowolona”. Najważniejsze, że nie TYLKO zrobione, ale też posprzątane i zupełnie inaczej się żyje w takiej przestrzeni!

NIESTETY nie zrobiłam NIC z listy zadań na dziś, więc płynnie przechodzi to na resztę tygodnia: odbiór dowodu z gminy, odstawienie prania do pralni, odbiór kompa od informatyka (to dość ważne, bo nie mam dostępu do moich maili) i wyprawa po brykiet wiórowy. Sąsiad zdradził mi miejsce, gdzie ON kupuje i jest nam takie drzewne dogrzanie potrzebne. W tym tygodniu Mieszko ma próbne egzaminy ośmioklasisty, a Lilka próbne maturki. Ach, Łucja miała dziś rano lekarza i była z tym niezła akcja… OTÓŻ, zapisałam pannę do lekarza funduszowego jeszcze w październiku. Zapisałam, zapamiętałam datę i godzinę, ale NIE pamiętałam GDZIE. Liczyłam na to, że przyjdzie esemes, ale NIC nie przyszło i nie miałam pojęcia JAK tę wizytę znaleźć (zapisywałam na pierwszą wolną, do dowolnego lekarza, do dowolnej przychodni). Na koncie e-pacjenta NIE ma danych o planowanych wizytach, tylko o zrealizowanych… I wpadłam na pomysł, żeby poszukać po historii wyszukiwarki! I znalazłam, że 21 października byłam na stronie jednej poradni, którą bym ponownie wybrała… I tam też rano, o ósmej, kazałam jej być!

❄️☃️☕🧦⛸️ 🧤

Choinki JESZCZE nie rozbieramy, zresztą weź wygrzebuj sobie z tego śniegu przed domem, światełka. Brrrr…..

❄️🧊🎣przeszłość i przyszłość

  • Mieszko, czytałam ostatnio niezłą książkę [Węzeł czasu]. Śląsk, lata ’30-ste, czyli ziemie niemieckie, chwilę przed II wojną światową i podróże w czasie. Wszystko co lubię. No i z naszych czasów przeniosły się dwie panny, które postanawiają zabić H_tle_ra. Ma to sens?
  • Nie. Było by gorzej. Gdyby im się udało.
  • Też tak myślę. A dlaczego?
  • Nie rozwinęłaby się technologia. Lotnictwo, łączność, rakiety.
  • Dokładnie. Wojny są czymś co pcha rozwój ludzkości najbardziej. Inna sprawa, że wtedy w Niemczech, była TAKA potrzeba zmiany, że jeżeli do władzy nie doszłoby NSDAP, to wygrali by komuniści, a wtedy Polska, uwięziona pomiędzy dwoma obozami o takich samych poglądach, była by podzielona na pół. Inna sytuacja. W książce, którą TERAZ czytam [Wyspa niechcianych kobiet] jest o Danii. Ostatnio o niej głośno, dlaczego?
  • Grenlandia.
  • Tak. I chodzi o to, że Duńczycy bardzo nie fair grali z rdzenną ludnością Grenlandii. I to trwało długo. Przymusowe sterylizacje dziewczynek już od 12 roku życia, brak zgody na suwerenność i rozwój. To były czasy gdy uważano, że lenistwo i nieprzydatność są dziedziczne i tacy ludzie NIE powinni się rozmnażać.
  • To logiczne. Styl życia i przyzwyczajenia mogą być dziedziczne.
  • Jak możesz TAK w ogóle mówić?! Skąd wiesz, które cechy zagwarantują ludzkości przetrwanie?
  • Nie wiem. Ale jaka była korzyść z Innuitów?
  • Pewnie żadna, ale to chodzi o szacunek do innych kultur i dbanie o różnorodność. A obecnie mogli by np. obsługiwać gwałtowny ruch turystyczny na Grenlandii, albo porty wodne czy lotnicze. Są przystosowani swoją fizjologią do zimnego klimatu bardziej niż ludzie z kontynentu. Spłaszczony nos, który ogrzewa wdychane powietrze, skośne oczy, które w ten sposób są chronione przed śnieżną ślepotą i szybszy przepływ krwi. Po za tym, NIE można kobietom zabrać prawa do posiadania dzieci!

Bardzo przyjemnie rozmawia mi się zawsze z moim synkiem, chociaż widzę, że nacjonalizm jest czymś organicznie bliskim młodym mężczyznom. Jakby nie było, odwoziłam młodego rano do fryzjera. Po PÓŁ roku wyraził zgodę na podcięcie grzywki, LECZ wybrał sobie fryzjera z Instagrama. Takiego gościa, który obcina włosy i rezultaty wrzuca na swoje relacje… Mieszka kumple już byli i on TEŻ chciał. FRYZJER okazało się, że ma lat SZESNAŚCIE, kosztuje NIE MAŁO, taśmę ma taką, że jeden klient wychodzi i wchodzi kolejny, ale NAJLEPSZE, że Mieszko jest po wizycie NIEZADOWOLONY 😀 Bardzo mnie to cieszy, będziemy dalej chodzić do Turka, bo oni znają się na męskich włosach, jak nikt inny!

❄️🧊🎣❄️🧊🎣

Niemniej jednak skoro już zmusił mnie do wejścia do auta o 7:30 (w NIEDZIELĘ!!!), to zabrałam z NAMI Lilkę i on sobie poszedł do fryzjera, a my podskoczyłyśmy na siłownię! Ależ ta panna mnie ciśnie z tymi treningami!

ja – spuchnięta, jak to człowiek, który się NIE wyspał, ale SPÓJRZCIE NA II PLAN -> ta mała dynamiczna sylwetka z tyłu, KTÓRA akurat ćwiczy ręce, to mój piękny Liliowy Badyl!

🐧MROZIK (jednym szkodzi, innym pomaga)

No i daczka nie odpaliła. Wróciłyśmy z Łucją wczoraj do domu przed północą, auto było nagrzane, ale jak dziś rano chciałam je odpalić, bo miałyśmy ustawioną z Lilą wizytę u mojej kosmetyczki (temat będzie powracał), to niestety usłyszałyśmy tylko ciszę w silniku. Mamy plan B, a nawet plac C, ale tak naprawdę jedyne co wiem, że dzisiejszy dzień skupi się wokół akumulatora. Do warsztatu dziś, jakby nie było, NIE dowiozą, ale mogą mi wymienić w poniedziałek.

🐧🐧🐧

A skąd my wróciłyśmy z Łucją tak późno? Ano byłyśmy na przedpremierowym pokazie filmu Głos Hind Rajab. To jedna z historii ze strefy Gazy. Ogólnie, zawsze jeśli mowa o konflikcie na Bliskim Wschodzie, to jedyne co nas dociera to cyfry. I to bardzo ważne, żeby losy pojedynczych ludzi (w tym przypadku sześcioletniej dziewczynki uwięzionej w samochodzie pod obstrzałem na 12 dni) były wyodrębniane, bo to pozwala nam lepiej zrozumieć konflikt. Po spotkaniu była rozmowa z ludźmi pracującymi w „Lekarzach bez granic” i fundacjach ratujących ludzi z regionów konfliktów, a ponieważ Łucja widzi się w pracy w takim miejscu, to TO wyjście było ważne. Na sali były znane mi postacie z przestrzeni gadających głów z telewizji, ale panna, która telewizji NIE ogląda nikogo nie kojarzyła 😀

Natomiast, przed wejściem do salę kinową była instalacja w lodówce. Lodówka miała temperaturę powietrza na dworze, a w środku szczelnego pojemnika był bałwan. Jeżeli zacznie się robić cieplej, bałwan się rozpuści, LECZ na razie, jak widać MA się dobrze!

Do posiłku zwykle pili piwo, bo z chmielem byli za pan brat.

-słucham teraz jakiegoś takiego cudacznego audiobooka, który fabułę ma ciekawą (strzygi, wiedźmy i kontusze), ale napisał to koleś na początku XX wieku i jest to takim językiem jak „Potop” napisane. Albo „Pan Tadeusz”. Mamy podstolinę, zajazdy, waśnie, waćpanny i język TAKI, że chyba nie dam rady tego dalej słuchać.

  • Może są gdzieś w domu? – pojechałyśmy rano z Lilą na siłownię i pod wejściem odkryłyśmy, że panna nie ma butów. Sama wbiegła do recepcji, weszła do przebieralni, ale butów z wczoraj nie znalazła.
  • Nie wiem…
  • Tak naprawdę bardzo jestem dumna, że jesteś taką fitnesiarą i że chodzimy sobie codziennie! Pójdziemy jutro RAZEM i jeszcze raz poszukamy!
  • Ale Ty nie rozumiesz, że mnie po wczoraj NIC nie boli?! Tak jakbym nie zrobiła treningu! I dzisiaj MOGŁAM zrobić LEPSZY trening!
  • Jutro zrobimy podwójnie dobry! A te buty to jakieś lepsze były? Bo w domu przy drzwiach ich dużo leży. Ja nie wiem czyje są czyje, bo dla mnie macie buty IDENTYCZNE.
  • To były najgorsze.
  • To CZYM my się w ogóle martwimy??
  • Wiesz, NIE chcę zabrzmieć jak Łucja… ALE ja potrzebuję inne buty do szkoły, inne na pola, na spacery z BIbi, a inne na siłownię.
  • Zabrzmiałaś jak Łucja.
  • Po prostu na moje wakacje osiemnastolatki nigdzie nie pojadę i kupię sobie nowe buty, torbę na siłownię, a kosmetyki, o których marzę zamówię sobie przez Internet.
  • Jakie mądre, praktyczne i roztropne!

Byłam dziś w Centrum Pieniądza. Tak noworocznie, zaklinając pomyślność i finanse rozpoczęłam cykl wycieczek z uczniami od miejsca gdzie bogactwa dużo! Tu macie roleczkę (zrobiłam eksperyment zasięgowy, bo jest bez napisów i treść jest w opisie), a niżej kilka zdjęć.

Równolegle przed nami dwie najzimniejsze jak do tej pory noce. Diabli jeszcze w Polsce i dobrze, bo może mi będzie rano potrzebny z kablami. Aaale, może nie będzie potrzebne, bo przepalanie auta późno w nocy na razie jest całkiem skuteczne?

noworoczne wyzwania w pełni 🌕

  • Mieszko, kiedy planujesz kolejny remont? – zapytała złośliwie Lila brata.
  • Nie wiem.

W sumie to dobrze, że młody jest w domu, a nie w sanato, na czas przemiany jego pokoju, bo ta ruina i poruszanie się w labiryncie wszystkiego są baardzo męczące i ON to TAKŻE odczuwa. Niemniej jednak większa część jest zakończona. Ściany są podmalowane, materac mu ojciec zamówił (będzie za 8 dni), a selekcja książek dokonana. Niewiele to zmieniło w przejrzystości MOJEGO pokoju, który STALE roboczo robi za graciarnię JEGO majątku.

Tak było. Młody chciał zlikwidować fotorapetę i miał obiecane powiększenie łóżka
Tu jest fototapeta, którą Diabli naderwał, żeby remont był NIEODWOŁALNY. On lubi takie dramatyczne i ostateczne rozwiązania. Ja tą fototapetę lubiłam i uważam, że była fajna.
Stan w trakcie
Tak wyglądał i tak naprawdę, TAK cały czas wygląda MÓJ pokój
tak jest NA RAZIE. Łóżko musi stać pod oknem, bo inaczej się nie zmieści. Materac będzie za jakiś czas, biurko przeleciało na drugą stronę, a w szczelinę pomiędzy łóżkiem a ścianę wciśnięty został słupek. Wyleciała też lampa z sufitu, ale nie mamy jeszcze pomysłu JAKA powinna być nowa.

🥶 Tak marzyłem o TAKIEJ zimie!

  • Tak marzyłem rok temu o prawdziwej zimie, rok temu!
  • Świetnie to sobie synu wymarzyłeś. Gratuluję! Weź czapkę nałóż. Jest -10.
  • Nie. Mam włosy. Znajdziesz mi jakiś worek na strój na w-f?
  • Tak. Przynajmniej kaptur! Kalesony masz?
  • Mam.
  • Sprawdzę… Ciekawe, bo ja w tych nogawkach, to TYLKO włosy na łydkach czuję! W-F?
  • Tak. A kalesony, te polarowe, wrzuciłaś do pralki.
  • Na jutro będą. Może jeszcze jedną parę Ci kupić??

Rano ledwo auto odpaliłam, a biorąc pod uwagę, że temperatura spadnie za chwilę do -17stu będzie jeszcze gorzej. Zatankowałam dziś lepszą benzynę, choć podobno to nie ma znaczenia i chyba będę, po prostu, parę razy dziennie je „przepalać”

🥶🥶🥶

I wygląda na to, że dziś ruszamy z remontem pokoju Mieszka. Nie podoba mi się ten pomysł, bo a)jest zimno i ściany nie będą schnąć, b)nic nie jest przygotowane (mamy tylko resztki moich farb, a nie ma np. materaca, którego teraz NIE kupię, bo może zaraz będę kupować akumulator), c)NIENAWIDZĘ remontów. Tego chaosu i porządków. Kanapa RAZ postawiona, ma tkwić w ustalonym pierwotnie miejscu po wsze czasy. To daje mi sens, spokój, bezpieczeństwo i szczęście. Zresztą, gdybyśmy TO robili w lecie, to można by przynajmniej okna otworzyć, żeby szybciej schło! Ba, można by, to wrzucić na okres gdy Mieszko będzie w sanato. ALE wiem też, że przekładane terminy ZAWSZE są gorsze, Diabli już oberwał kawałek fototapety u młodego, żeby mi udowodnić, że łatwo pójdzie, więc NIECH już będzie. Przechodzimy więc do etapu ruiny, który zajmę się JA (nikt się TEGO nie spodziewał). CZYLI zaczynam wynoszenie z jego pokoju rzeczy, bo Diabli jest tylko do piątku i czasu jest mało.

Btw. strój na w-f okazał się niepotrzebny bo jadą na lodowisko. Szkół jeszcze nie zamknęli, ale uniwerek już leniuchuje, bo zajęcia odwołano! Z siłowni wczoraj: jak widać bieżnie wszystkie zajęte były!

❄️Malarska zima!❄️

  • Lil, wiesz jaką miałam nieprzyjemną akcję na siłowni? Był taki młody łepek, ja już wychodziłam, ale moja woda stała koło jednej maszyny i on się mnie zapytał: Czy PANI już skończyła na tej maszynie?. Rozumiesz? To stało się znowu! Tam wszyscy są na „ty”, a on wyczuł tę nauczycielską aurę i wyjechał mi z Panią!
  • Straszne! Przyszła może moja karta na siłownię?
  • Nie. Jeszcze nie. Ale pytałam babkę na recepcji i ona powiedziała, że jak założysz apkę, to na na apkę możesz wchodzić. I załóż ją, to sobie pójdziemy i potem zajrzymy na saunę.
  • Akurat w tym tygodniu będę szybko wracać, bo w szkole ćwiczą poloneza.I może nawet 2x pójdziemy?
  • Git. Będziesz mnie bronić przed tą „panią”!

❄️❄️❄️

Miałam kiedyś koleżankę, której sąsiad mył włosy. Miała narzeczonego, ale miała też sąsiedzkiego adoratora, który przychodził myć jej włosy. I nic więcej. Kiedyś wydawało mi się to dziwne, ale teraz wiem, że relacje między ludźmi mogą być bardzo różne. I pewnego dnia ten adorator wyjechał. Wyjechał, poznał dziewczynę, która urodziła mu dziecko i nie wrócił. I ta moja znajoma została sama z tym myciem włosów… Został też narzeczony, ale on jej nie mył włosów. I ona później opowiadała, że po tym roku, czy dwóch, bo tyle to trwało, gdy zaczęła ponownie myć je sama, to czuła się tak, jakby ktoś ją skrzywdził. Że dlaczego ma ZNOWU to robić SAMA?

I to jest bardzo ludzka reakcja, bo do dobrego przyzwyczajamy się łatwo i wydaje nam się, że coś tam jest bez znaczenia, ale jak TO znika, to czujemy się ŹLE. A moim uzależnieniem jest Lilka. Jak mam SAMA robić jedzenie, albo sama wyjmować z szafki nową pastę do zębów (kontrolę nad domowymi zapasami trzyma Lilka), to jestem nieszczęśliwa. Ba, ona przed snem siedzi w moim łóżku z telefonem. I jak JA wychodzę z łazienki to wsuwam się pod CIEPLUTKĄ kołderkę. Niczym szlachta w niedogrzanych dworach. Wiecie, jakie to jest przyjemne? Muszę tę pannę wysłać gdzieś na drugi koniec świata, bo inaczej skończy jako majordomus u wiecznie młodej, aczkolwiek niewątpliwie starzejącej się matki. Za dobrze mi z nią i NIE zasłużyła na taki los!

❄️❄️❄️

A na siłownię poszłam, bo moje auto nie przepada za zimą. I muszę codziennie je uruchomić, jak są takie mrozy. Zresztą jak patrzę na prognozy, to będą jeszcze większe. I to już w tym tygodniu!