- Miłek, przypomnijmy jakie masz wykształcenie gdyby dziadek pytał – powiedziałam do przyszłego zięcia wczoraj w aucie.
- Mam maturę?
- Masz. A kiedy zdawałeś?
- W tym roku?
- Nie. W tym roku byliście w Paryżu. Zdawałeś rok temu. Co rozszerzałeś?
- Wos i angielski? Geografię?
- Angielski i historię. A co teraz robisz? Gdzie się dalej uczysz?
- To proste. Zacząłem konitywistykę, ale mnie znudziła, więc ją rzuciłem.
- NIE. -wtrąciła się Łucja – NIC się nie znudziłeś i rzuciłeś. Kończysz pierwszy rok, ale wiesz, że to nie to!
- A jakie ja tam mam przedmioty?
- Kognitywistyka to dobry wybór- kontynuowałam- Mądrze brzmi i nikt nie wie, czego tam uczą. Polski, socjologię, psychologię, pedagogikę, może filozofię?
- NIE. Niech nic nie mówi o filozofii! To dziadka konik! – znowu zareagowała Łucja.
Niemniej jednak obiad minął w bardzo dobrej atmosferze, a dziadek NIE zapytał o wykształcenie chłopaka wnuczki, co to nie do końca ma po drodze z tym wykształceniem 🙂 ALE za to towarzyszył jej na lotnisko, wcześniej pomagał się jej pakować (a właściwie przeszkadzał się jej pakować, robiąc deszcz z dolarów, które panna zamierzała zabrać- btw. jeden jednodolarowy banknot znalazłam dziś pod stołem), zabawiał rozmową gdy się kąpała przed podróżą, a potem obciął i pomalował jej paznokcie u nóg.
Następnie odwieźliśmy ją i poleciała! Wyjazd jest wyjazdem studenckim i planie a) miał być to wyjazd NAUKOWY. Mieli jechać w pobliże granicy Iranu i tam z Iranu mieli dotrzeć do nich wykładowcy, którzy zrobili by im zajęcia językowe. Aaale grupa się utworzyła za mała, więc plan przebudowano. Poleciała Łucja i dwie jej koleżanki. Jedna ma dolecieć z Londynu i wczoraj się spóźniła na samolot, więc doleci kolejnym 12 godzin później! I pierwszy postój mają w Taszkiencie. Przyleciały tam dzisiaj o piątej rano naszego czasu i od razu ruszyły na miasto. Łucja miała plan pójść na paznokcie, bo nie zdążyła tego zrobić w Polsce (bo miała tylko 20 godzin i to w niedzielę), a tam jest dużo salonów. I chyba nawet do jakiegoś się zapisała? Jakby nie było w Uzbekistanie spędzą TYLKO jedną noc, gdyż rano (zaraz po wylądowaniu tej trzeciej koleżanki) ruszają DALEJ! A Taszkient? Pierwsze wrażenie, że miasto BARDZO się przez te dwa lata zmieniło. Niesamowite! I mają tam 40 stopni, ale tam gdzie chcą dotrzeć będzie DUŻO chłodniej!






