Wyspa

Dzisiejszy dzień jest najgorszy. Wyszłam z domu przed siódmą, jest po 21-szej, a jeszcze nawet nie zaczęłam wracać do domu. Bo rano kolonie, a póżniej szkolenie, z uprawnieniami co to ich nie miałam, ponoć ich NIE muszę mieć (bo moje wykształcenie jest równorzędne), ale żeby nikt się nie przyczepił MIEĆ powinnam. Ale czekam już na wydanie dokumentu jak dobrze pójdzie będę w domu koło 23-ciej. Żal mi strasznie Bibi, która jest tak nieszczęśliwa z tego samotnego siedzenia w domu, że wczoraj zignorowała snaczki i na spacerze pobiegła do sześcioletniej sąsiadki, bo za dziećmi TAKŻE tęskni. No ale to tylko dziś tak źle!

Ekipa tymczasem dotarła dziś na SYLT. Tam mnie jeszcze nie było i wygląda tam morze pięknie!