💊Mega mocny

  • Poczułem się źle, więc poszedłem do pielęgniarki i ona mnie zwolniła – powiedział Mieszko w czwartek. Dzień wcześniej zrobił to jego kolega.
  • Ooo! Czyli rozgryzłeś jak działa L4. Pokaż czoło! Qrcze, jednak gorące…
  • To może jutro też nie idę?
  • Nie idź. Masz jakiś sprawdzian?
  • Kartkówkę z biologii. Na przedostatniej.
  • To pójdziesz na przedostatnią. A teraz dam Ci apap. Nie wiem tylko, czy w piątek możesz iść na nocowankę?
  • Mogę. Do tego czasu już wyzdrowieję.

Dałam mu paracetamol i godzinę później młody pojawił się w kuchni.

  • Mega mocny ten Apap.
  • Dlaczego? – zapytałam.
  • Czułem się źle i teraz czuję się dobrze.
  • Tak działają tabletki przeciwgorączkowe. Zaraz Cię będzie trzęsło, bo stracisz dużo ciepła. Ale dostaniesz też na noc.
  • A tak można? Nie PRZEDAWKUJĘ?
  • Nie. Można co 4 godziny.

I poszedł wczoraj wieczorem na nocownkę, a o 21-szej przyszedł z kolegami, żeby wziąć sobie APAP. A dziś wrócił, więc go przepytywałam jak było:

  • I jak się dziś czujesz?
  • Dobrze. Chociaż mam katar.
  • Na wiosnę to często tak przewiewa. Jak nocowanka? Co koledzy mówili?
  • Wiesz, że oni wszyscy jeździli na rehabilitację tam gdzie Łucja?
  • Nieźle. Świat jest mały. A może ich namówisz, żebyście wszyscy pojechali do sanatorium w tym samym czasie?
  • Nie… Ja lubię tam jeździć jak nikogo nie znam. Gdyby oni byli ze mną, to by nie było takie mocne.
  • MEGA MOCNE?
  • Tak.

💊💊💊

I rzec bym chciała, że po dwóch weekendach, kiedy wstawałam rano i jechałam się szkolić, dziś się wyspałam, ale rano obudziła mnie Łucja mówiąc ze Ameryka zaatakowała Izrael. NIE skończy się ta zima chyba na spokojnie!

🌁Jaka była ta zima?

Bibi na spacerach chodzi z głową w górze (łowi zapachy), gdzieś w Polsce doleciał już pierwszy bociek, a na rynku nie ma totalnie nic. Czyli wiosna? Chyba TAK! Zimę mieliśmy długą i mroźną. W styczniu śmigał mem, że ukraińskie drony wleciały nad Moskwę, polski premier uciekł na Węgry, a francuscy żołnierze przygotowują się do obrony Grenlandii przed USA, a rok dopiero się zaczął. I jest, na razie, ten czas szalony. Gospodarka i polityka przechodziły same siebie, ale na skali SZOKU, pokonał ich KLIMAT. Bo zima dała się odczuć wszędzie. Miejsca, które zimy nie znały, TEJ zimy ją odczuły i poznały dobrze.

Po świętach, a przed Nowym Rokiem Łucja z Mieszkiem mieli krótką wyprawę do ojca, lecz Sylwestra spędzili już w Polsce. Spędziliśmy zresztą tę w noc w podgrupach… Ja byłam z Bibs, Lilka bawiła sąsiedzkiego psa, Łucja z chłopakiem balowali na imprezie w jakimś kosmicznym miejscu, a Mieszko świętował na domówce u kumpla. W kolejnej turze wolnego Mieszko i Łucja byli na feriach (Mieszko z tatą, Łucja sama), a my z Lilą pilnowałyśmy domu. Tak naprawdę był plan ferii, na które miałam wyrwać się z panną L, ale pomijając gorsze niż rok temu finanse, nie chciałam zostawiać chorego kota. Ponadto były TAKIE temperatury, że mimo wszystko bezpieczniej się czułam mając rękę na pulsie, czy coś mi nie zamarzło w domu. Za styczeń mieliśmy rekordowy rachunek za energię, ominęła nas studniówka Lilki i jakoś udało mi się uniknąć kupowania akumulatora, choć NIE zawsze auto odpalało. Zaczęliśmy Rok Konia. Z ważnych tematów około dziecięcych Lilka rozpoczęła dość kosztowną terapię związaną z jej skórą, Mieszko dostał przydział na kolejną turę w sanatorium, a Łucja pchnęła wszystkie egzaminy. Chyba nie wszystkie zdała na ocenę wybitną, ale zdała i jest to najważniejsze. Btw. Nowy Jork, czyli USA to był jej 30 kraj i panna już myśli GDZIE TERAZ? Młody zrobił się dość imprezowy i często chodzi na nocowanki, lecz posiadane zasoby finansowe trwoni głównie na ubrania i gry. Łucja zaczęła też pracę i jest to bardzo obciążające, lecz ze wszystkich sił jej kibicuję. Ja dalej działałam budując szkolną społeczność i sporo chadzałam na wystawy. Podobały mi się te na które dotarłam, a jeszcze bardziej się cieszę, że na niektóre wyciągnęłam moje dzieciaki! Dokarmiałam TAKŻE ptaki i udało nam się dotrzeć na łyżwy!

🌁KsiążkaWęzeł Czasu był świetny. Utworzyłam także pokaźny stos książek faktu i opracowań historycznych, ale one mają to do siebie, że je zaczynam, odkładam i tak w kółko. Dobrze trafiałam z audiobookami. Prawie wszystkie działy się podczas drugiej wojny światowej i były naprawdę super, aczkolwiek tytułów większości nie pamiętam… Z pewnością podobała mi się Znajda. A książką, którą teraz czytam to Żywicielka, czyli coś co dawno temu kupiłam Łucji.

🌁Film – Właściwie to NIE byliśmy tej zimy w kinie. Planowaliśmy Avatara, ale coś tam wypadło, wiec w końcu nie dotarliśmy. We dwie z Łucją obejrzałyśmy Głos Hind Rajab. Na małym ekranie zmieniałam platformy, ale chyba najbardziej poruszyły mnie Ołowiane dzieci, o których moja śląska kumpela mówi, że nieprawdziwe, bo ludzie na śląsku są inni. Niezłe, bo ona dokładnie na Szopienicach mieszkała. I to właśnie wtedy. Zimę żegnam oglądając serial Ragnarok. Nastolatki i mitologia skandynawska.

🌁Muzyk – Bad Bunny, chociaż gość, którego uwielbiam na Insta i zajmuje się modą powiedział, że Super Bowl to była totalna porażka, a ciuchów z Zary nawet nie skomentuje 🙂

🌁Smuteczek -Miauka. Bez sensu taki niekoci dom i cały czas się przyłapuję na myśleniu, gdzie ona jest, bo zapominam, że jej nie ma.

🌁Kierunek: Sri Lanka. Nie znam grupy ludzkiej, z której ktoś by TAM nie pojechał tej zimy. Co ciekawe, wszyscy wracają rozczarowani, że to taki Egipt jeśli chodzi o nacinanie turystów, a ja tamte miejsce zapamiętałam bardzo dobrze (tylko, ze moje doświadczenia były 20 lat temu).

🌁Wtopy – tych to było sporo. Łucja zgubiła portfel (i on chyba się nie odnajdzie), ja zrobiłam jakiś kiks w robocie, co na wiele rzeczy wpłynął.

🌁Smak – w sekcji likierów, które używamy do gotowania, pojawił nam się likier KOKOSOWY, który bardzo pasuje do jaglanek.

🌁Dom – największa i najbardziej ciągnąca się czasowo rzecz, to przebudowa pokoju Mieszka. Ma duże łóżko i zniknęła fototapeta.

🌁DROPY – jakimś mega fuksem, na koniec ubiegłej zimy wszyscy wyposażyliśmy się w zimowe buty. Rok temu ekipa jechała w góry i potrzebowała, lecz kupiłam też sobie JA. I były to buty, które nas TEJ zimy uratowały. Wyprowadziłam je dziś wszystkie do łazienki, czekają na mycie, po czym wylądują w szafie.

🌁Przemiana– wróciłam na siłownię i chodzi ze mną Lilką. I dużo chodzimy, a w okresie, gdy miała próby Poloneza, albo próbne matury i wracała ze szkoły wcześniej, to nawet chodziłyśmy BARDZO dużo. I to jest doskonała zmiana, bo czuję, po tych trzech miesiącach, że mam więcej energii i nie mam takiej ochoty na słodycze.

🌁Sukces odzieżowy – marzyło mi się ubiegłej zimy, że będę zimą nosić długie spódnice i po to mi były buty zimowe. i liczne DŁUGIE spódnice. No i mi się udało!

🌁🌁🌁

Na przyszłą zimę przechodzi obowiązkowe kupno łyżew dla Lilki i nowe światełka na choinkę. Marzą mi się też światełka przed dom, co to wyjęłam WCZORAJ, bo kabel zamarzł w śniegu i dopiero jak puściły te zaspy to go wyszarpałam. Zabrakło wspólnej zimowej wyprawy, ale przyszła zima nie przyniesie zmiany. Panny będą miały wolne w innym momencie niż młody. Morsowania cały czas NIE planuję, ale dalej będę się otaczać książkami przed snem 🙂

Czyj to synek jest dzieckiem swojej matki?!?

-wykrzyknęłam do Mieszka, gdy przez okno zobaczyłam, że wracając ze szkoły, młody SAM do SIEBIE mówił!

Weszłam wczoraj rano do kuchni i natknęłam się na… kałużę z wody!!! Lodówka się lubi rozmrażać sama, ale robiła to w ubiegłym tygodniu, więc… Och, nie! Winna była zmywarka. Jak roztopy to po całości, jak kataklizmy, to z każdej strony. Wyciągnęłam nieumyte naczynia, wyczyściłam czysty koszyczek i zamyśliłam się co z tym zrobić? Zapytałam nawet czat-a i on jak zwykle miał dobrą poradę! Btw. o kocie wie, bo szukałam info jak kocica chorowała, więc pamięta, że BYŁ. A o blogu, bo się go kiedyś pytałam co o nim myśli 🙂 I tym razem poradził mi, żebym spróbowała dokopać się do wirnika. Źle mi poradził technicznie, ale kiedyś już go naprawiałam, więc przypomniała mi się, jak to wtedy zrobiłam… Znalazłam tam mini fragment ubitego talerzyka, wyjęłam, ale nie wiedziałam czy to pomoże. Na noc włączyłam urządzenie i…. RANO nie było w kuchni wody! Bardzo mnie ten hydrauliczny sukces ucieszył, więc lekko pognałam sobie na kolejne muzealno-edukacyjne wydarzenie!

Bo jest w Polsce wystawa, na której można obejrzeć Andy-ego Warhola! ON okazuje się był powiązany z podkarpackimi Łemkami, a te kolory, które u niego były, wyniósł z dzieciństwa, domu i korzeni matki. Dawno temu, jak były tylko dziewczyny, byliśmy zresztą w Bieszczadach i spaliśmy w domu, o mocno chabrowych ścianach. Dobrze energetycznie mi się ta Łemkowszczyzna kojarzy!

Gruszki i arbuz to cykl „Spice Fruits” i to też Andy!
KOT ze skrzydłami widzicie jak PIĘKNY???
A to łapiecie? Dwie IKONY obok siebie! 😀

pogoda pod PSEM ੯‧̀͡⬮

  • Lila jest świetnym psychologiem – rozmawiałam rano z Łucją i tak jej powiedziałam o jej młodszej siostrze- wszystko co mówi jest bardzo trafne i takie prawdziwe. Nawet mnie oceniła w taki sposób, że to było dla mnie dość odkrywcze…
  • Nasza Lilusia obserwuje wszystkich.
  • Tak. Wszystkich. Ja się nawet jej pytałam, czy może nie chce na psychologię, ale ona NIE chce ludzi naprawiać, tylko kręci ją przewidywanie co zrobią. W sumie to ją rozumiem, ale to trochę przerażające.
  • Lilusia jest przerażająca.
  • Fakt. Dziś do nas wracasz normalnie czy masz później pracę?
  • Mam pracę. A jutro mam spotkanie pracowników. Obecność obowiązkowa…
  • Ojej. Witam w dorosłym świecie. Największa bzdura świata, czyli spotkania o niczym.

Śmiejemy się też, bo wszędzie SKĄD wyjeżdża Łucja następuje jakiś kataklizm. W NY od trzech dni nie latają samoloty, bo śnieg. Ba, na ulice wychodzić nie można, a knajpy są pozamykane. I tak miała trudno, bo w kulturze street foodu jada się na zewnątrz, a tam WTEDY było zimno. No ale teraz, to już w ogóle katastrofa 😀 Za to w Meksyku zadyma między kartelami jest taka, że nie tylko wycieczki i loty odwołują, ale pod znakiem zapytania jest mundial!

੯‧̀͡⬮

U Mieszka na tapecie bal ośmioklasistów, ale ponieważ przeżyłam to już (jako obserwator) u dziewczyn, to nic mnie JUŻ nie dziwi i akceptuję pomysły rodziców bez emocji. Młody CHCE iść, więc i maszyna do lodów, podobnie jak maszyna do pop cornu czy kamerzysta, to dość przewidywalne koszty. Szokuje mnie koszt dekoracji, wyższy niż weselny katering, LECZ bardziej niepokoi to, że do imprezy jeszcze 4 miesiące i mogą się pojawiać kolejne pomysły „Czym jeszcze ich uszczęśliwić”. Młody, natomiast ma nadzieję związaną z balem, że może W KOŃCU, się naje…

੯‧̀͡⬮ ੯‧̀͡⬮ ੯‧̀͡⬮

Nowojorskie pieski Wam pokażę (jeszcze przez Łucję zauważone) i przednówkową Bibi. Ogólnie, było tak, że poduch na kanapach NIE było, gdyż porobiłam wałki z koców i poduszek pod drzwiami tarasowymi. [Żeby nie ciągnęło]. No ale, ODWILŻ, więc CIEPLEJ (przynajmniej w teorii), wiec nastąpiła rearanżacja, ku wielkiej psiej radości!

🧁DZIEŃ zasłodzony🧁

Zabrała mnie dzisiaj znajoma na Targi Cukiernicze. To była JEJ branża, bo zanim postanowiła zostać nauczycielką miała manufakturę pierników. A targi to bardzo ciekawy projekt, całkowicie edukacyjnie niedoceniany, a poruszający sporo pedagogicznych aspektów. Przede wszystkim targi pokazują dzieciom, że w świecie ludzi dorosłych liczą się relacje. Te wszystkie uściski dłoni, small talki, poklepywania czy chociażby wymiana wizytówek przekładają się bezpośrednio na późniejszy finansowy sukces. Ponadto targi są zawsze w formule międzynarodowej, więc SŁYCHAĆ też, że płynność językowa jest oczywista. A jeśli tłem są nieskończone stanowiska z lodami i ciasteczkami, które otrzymuje się bezpłatnie, to zauważymy, że nawet komunikacyjnie zablokowane dziecko SAMO będzie kolejne przysmaki zdobywało. W wersji mini przerabiamy to wakacjach: Możesz, jak sobie SAM kupisz, a w takich realiach działo się to samo. Czy podobało mi się? TAK, ale… słodycze to nie jest mój żywioł. Znalazłam jakiegoś Turka, który miał piece grzewcze i piekł pomidory i one były najsmaczniejsze. Te wszystkie mono-porcje i rzeźby z cukru to także nie jest mój świat. Dochodzę do wniosku, że smak jest u mnie PRZED estetyką i wielka porcja pysznego ciasta ZAWSZE wygra przed talerzem pełnym misternych, fikuśnych ciasteczek.

Za to, jak wróciłam do domu wrzuciłyśmy z Lilka karkówkę do marynaty i pognałyśmy na siłownię. A potem wróciłyśmy i przygotowałyśmy intensywny i kaloryczny obiad. Przednówek to trudny okres także folgujmy sobie bez skrupułów!

Zmokło nawet morze

-Albert Camus, Powrót do Tipasy.

Pada, zamieniłam zimowe buty na kalosze, ale równolegle zaczynamy ostatni tydzień lutego! Nie mam co czytać, więc poszłam wczoraj do pokoju dziewczyn i z ich książkowej półki wybrałam „Żywicielkę”. Obróciłam na tylną stronę i widzę, że to wydane przy pomocy Amnesty International, czyli jednak od zawsze pchałam Łucję w jakimś tam określonym kierunku.

Najważniejsza sprawa w tym tygodniu to wizyta na poczcie, którą przekładam od tygodnia i mam nadzieję, że te awiza co to je mam w ilościach kilku, są jeszcze aktualne. Dziś, dość wcześnie rano, byłam u dziadków, zabrałam im trochę drewna, bo chociaż ciepło, to w powietrzu pojawiło się dużo wilgoci, więc warto dom podsuszać. Lilka miała w sobotę studniówkę, co oznacza, że o tego tygodnia NIE ma już prób, CZYLI do szkoły będzie chodziła JUŻ regularnie. W sklepach wszędzie króluje Wielkanoc, ale nie oszukujmy się, do świąt ponad miesiąc!

A, no i sprzątam sobie, bo dwa pełne weekendy poza domem, tzn. jest ruina!

taką mieliśmy pogadankę w sobotę o poranku… Bo Bibs, nie chodzi beze mnie na spacery, więc ZAWSZE dopytuję, czy TYM razem się udało…

🐎🔥Pojedli (na pomyślność)

  • Lila, mogę Ci zaspojlerować Twoją książkę, którą akurat czytam?
  • Nie.
  • Hmm… No, jakby nie było, w „Lisiej żonie” jest o lisach. One w Chinach i Japonii są nadistotami. Bajkowi ludzie, którzy mogą się zamieniać w zwierzęta.
  • U nas lis słynie ze sprytu.
  • Tak. I właściwie tylko z tego. Patrzymy na lisy jak na małe zwierzątka, które pomijając piękne futra są traktowane jako bezmyślne szkodniki. A tam lisy to Bogowie. Ciekawscy, niosący ze sobą chaos, ale magiczni. Nawet jak szukałam emoji do Japonii to zawsze wywalało główkę lisa.

🧧🎇㊗️🏮✨

Poszkoliłam się i pojechaliśmy na SPECJALNY obiad z okazji Chińskiego Nowego Roku! To taka wyprawa z dziadkami, realizujemy to od chyba czterech lat i dziadki też pilnują, żebyśmy tego NIE przegapili. W ciasteczku z wróżbą miałam BARDZO obiecującą wróżbę! No i pyszne jest to chińskie jedzenie, bardzo! 🙂

2/2 zajętych weekendów

  • Synu, a jak Ci minął dzień w szkole? – zapytałam Mieszeczka wczoraj.
  • Dobrze. Zgadnij kto dostał najwyższą ocenę z biologii?
  • Ty.
  • A co dostałem?– podpuścił mnie młody.
  • Szóstkę? – dałam się nabrać.
  • Nie. Piątkę.
  • Dlaczego nie szóstkę? Zresztą czepiam się. A coś może koledzy zrobili głupiego?
  • Karol z Bartkiem wzięli udział w debacie.
  • A dlaczego Ciebie tam nie było??
  • Bo nie chodzę na etykę. Zresztą teza była bez sensu.
  • A jaka była teza?
  • Czy życie bez wstydu byłoby lepsze.
  • A byłoby?
  • Nie.
  • Jaki Ty mądrala jesteś! Nie masz mi za złe, że taki jest wspaniały, a Twoja matka to taki niestabilny nieudacznik karierowy?
  • To bez znaczenia.
  • Dumna jestem z tej Twojej chemii!
  • Biologii.
  • No właśnie 🙂

W kwestii mojej kariery robię dalej szkolenie na egzaminatora. I jutro mam egzamin, który zakładam, że raczej położę… Bo się NIE uczę. Ani podstaw programowych, ani zasad interpunkcji, bo zwyczajnie NIE mam kiedy. WIĘC jeżeli w połowie marca nie będę się chwalić, że zdałam, tzn. że NIE zdałam. Za to, piękne wzory na kartach pracy mi wyszły, ale siedzieć po 10 godzin dziennie w drugi weekend pod rząd, to efektywność zero.

Plus, bo do Polski zawitał akurat Diabli i przejął młodszą część ekipy (Łucza w pracy).

゚.⚛︎ 🧬 🧫 🧪⚛︎゚.⚛︎ 🧬 🧫 🧪⚛︎

I w kwestii odwilży ZOOM na jedną ulicę. 9 rano (fotka górna) i 17 wieczorem (dolna). Doceńmy za to to, że już o tej piątej jasno!

piątek jak poniedziałek

Zobaczcie jakie cudne tulipany dostała Łucja od Miłka! Rosną z nich mini tulipanki i dobrze im w naszym domowym chłodzie. Szykuje się jakiś mega pogodowy przełom i w świecie psiarzy rozmawiamy o tym z obawą. No bo jak te wszystkie śniegi puszczą, to błoto osiągnie poziom maksymalny! Chociaż z drugiej strony może wyciągnę zamrożone w śniegu światełka świąteczne? Panny dziś na lanczyku, a dla mnie i dla Mieszka szykuję lawasz. NIC nie było na tym rynku (ziemniaki, marchew, cebula i jabłka), więc podjechałam do Turka i kupiłam świeże syryjskie placki. Podsmażę jakieś mięso, zrobię frytki (bo TAK młody jada) i będziemy zawijać!

Trwamy, z Lilką byłam na siłce, miałyśmy fajną pogadankę o rodzinach adopcyjnych i czuję, że każde kolejne pokolenie, ma dużo więcej akceptacji do różnorodnych koncepcji rodziny, ale od przyszłego tygodnia, te siłowniowe wypady nam się trochę zmienią. Na razie w szkole miała nieustanny festiwal prób poloneza i lekcji na okrągło NIE było!

🏮🍊🧧🐍🪭🧨Rok Ognistego Konia!

Podczas kiedy jedna połowa świata posypywała sobie głowy popiołem (u nas posypano Mieszka, który jest w cyklu aktywnego chodzenia na msze ze względu na bierzmowanie), druga połowa świata przystąpiła do świętowania Chińskiego Nowego Roku. Zaczynamy bowiem Rok Ognistego Konia! „Ognisty Koń to istota dzika, nieokiełznana, błyskotliwa i witalna. W mitologiach Wschodu budzi lęk z powodu czystej, destrukcyjnej siły”. Dobrze to brzmi, nie? I nadchodzący rok ma sprzyjać szybkim i spontanicznym decyzjom podejmowanym z pasją. Żywioł ognia ma wzmocnić kreatywność i wolę walki. Idąca za tym potrzeba wolności nie do końca jest nam CHYBA potrzebna, ale obiecują dużo, więc tę wolność już jakoś udźwigniemy!

Na niedzielę już zarezerwowałam miejsce w chińskiej knajpie dla nas i dla dziadków (może nawet dołączy do nas mój brat), a dziś byłam w Asian Town! Bubble tea, przekąski noworoczne (niezmiennie moim NAJ typem jest suszony imbir) i dużo smoków! No i koni wszędzie było pełno! 🐎

🍊🧧🥢🥟🍊🧧🥢🥟

  • Wczoraj zrobił coming out – Łucja opowiadała mi rano o swoim szefie.
  • No, ale to wiedziałaś. A jak to zrobił?
  • Powiedział, że pojechał z chłopakiem na Teneryfę na Walentynki. To był jego pierwszy wyjazd za granicę.
  • Nieźle. Ale to się zdarza.
  • I że nie wiedział, że może być tak pięknie.
  • Polska też jest piękna, tylko czasem trzeba wyjechać, żeby mieć lepszą perspektywę i to zobaczyć.
  • W kwestii perspektywy przygotowałam plan mojej kolejnej solo podróży.
  • OOooo, super. A dokąd?
  • Myślałam o trekingu Syria-Liban-Jordania.
  • Żartujesz, prawda?