Akcja pod… Ambasadą.

  • Moi drodzy, ubieramy się i jedziemy pod Ambasadę! – zarządziłam po powrocie z Parkruna.
  • Po co? – zapytał Mieszko, szukający jeszcze czasem sensu.
  • Okazać wsparcie. Łucja weź lakiery do paznokci. Żółty i niebieski. Będziesz w aucie malować flagę na zniczach.

I pojechaliśmy. To są zawsze bardzo wzruszające miejsca i momenty. Są ludzie którzy płaczą, są tacy, którzy się modlą. Btw. mieliśmy problem z dojazdem bo na najbliższych nam stacjach NIE było benzyny. Stały takie fiuty z pełnymi kanistrami i gadały, a normalnym kierowcom zabrakło. Naprawdę miałam ochotę im wygarnąć… Ale pojechaliśmy dalej i na stację z benzyną trafiliśmy zanim auto nam stanęło. A potem zatrzymaliśmy się w pewnej wegańskiej jadłodalni i pełno tam było ludzi z siatami zmierzających na zbiórki odzieży i środków czystości. Bardzo to było poruszające.

Nasze znicze.
Flagi Polska i Ukraińska wiszą wszędzie. Na teatrach, na autobusach i tramwajach. Są już nawet murale z Ukraińską flagą.