Wzięłam sobie na dziś URLOP. Wniosek złożyłam już w ubiegłym tygodniu, a dzień potrzebny mi był na odczulanie. Od drugiego semestru zmienił mi się plan, który nie uwzględnia, że w poniedziałki chciałabym zaczynać później… Lecz-ponieważ miał to być koniec mojej terapii uznałam, że jakoś to ogarnę na ten JEDEN (ostatni) dzień. I koniec? No właśnie NIE, bo chociaż preparatu już nie ma, a doktor chciałaby żebym doszła z odczulaniem do początku tegorocznego pylenia, to będę używać preparatów INNYCH pacjentów 🙂 Tak to jest, kiedy świat kocha Cię za bardzo 🙂 Preparaty są od tych osób, które na info o zmianie leku udało się przestawić na inny lek, a swoje zapasy zostawili w lodówce w gabinecie. Nie wiem jak ogarnę kolejną wizytę, ale będę się o to martwić za miesiąc!
<>
Czyli DZIŚ luz i laba? Nie do końca. Jadą właśnie do mnie dziadki, bo u nich CAŁY czas nie ma prądu (porwane przewody na takim obszarze, że elektrownia NIE wie, KIEDY to naprawią), będziemy robić obiad, naładują sobie komórki, więc mam szybką akcję sprzątania w kuchni! Macie wietrzną Łucję z ferii:

