Już za chwileczkę, już za momencik: dwudzionek!

Jedno z miejsc do których dotarliśmy w Niemczech to była Lubeka. Średniej wielkości, naszpikowana zabytkami (miasto siedmiu wież i wieeelu kościołów) i z niewiarygodnie rozbudowaną przeszłością. Zawsze mam sentyment do takich miast, że pomimo tego, że tuż obok metropolia, to one TRWAJĄ i utrzymują swój wyjątkowy klimat.

Do miasta wkroczyliśmy tuż przed zmierzchem i większą cześć wędrówki wykonaliśmy po ciemku. I gdy tak szliśmy, doszliśmy do Filharmonii. Położonej na wyspie i oświetlonej kolorowymi iluminacjami. W środku był koncert, a ja (zbieracz WSZYSTKIEGO) zgarnęłam książeczkę z planem artystycznym na luty. I kartkując ją później w pokoju odkryłam, że na KAŻDY dzień coś jest. Spektakl, opera i wystawy. Nie potrafię ocenić tych wydarzeń ani przynajmniej powiedzieć o CZYM to jest, ale gdy przechodziliśmy to taką salę koncertową BYŁO widać i na widowni (w odstępach bo covid) siedziała elegancko ubrana publiczność. I nie ukrywam POZAZDROŚCIŁAM.

W 2019 pojawił mi się w głowie plan rozwoju artystycznego. Byłam wtedy z pannami na spektaklach (z każdą z osobna, ale z obiema na musicalu). We wrześniu ubiegłego roku byłam z Mieszkiem na „Kajku i Kokoszu”, na ale chwilowo się zawiesiłam. Lecz to był dobry plan: raz w roku, z każdym dzieckiem MUSZĘ gdzieś wyjść. I właśnie zarezerwowałam bilety dla mnie i dla dziewczyn (Lilka znowu musical, Łucja sztuka) oraz odebrałam cztery bilety do kina z programu lojalnościowego mojej karty kredytowej. Btw. też tak macie, że ja JUŻ coś wybierzecie, to nagle pojawia Wam się naście nowych wariantów? Niby już wybrałam, klepnęłam, ale qrcze, to fajne i to też… Nie łatwo… A KINO chcę zrobić w TEN weekend! Czekamy na dr Strange, ale Uncharted też ma świetne recenzje… Muszą mi tylko smarki wrócić ze szkoły i będziemy myśleć czy już dziś, czy jutro?

Lutowa Lubeka:

A to właśnie ten budynek Filharmonii!

<><>

Jeśli chodzi o bieżącą sytuację, to pochwalę się reakcją szkoły maluchów. Powstał wielki mural, gdzie dzieci chcące wesprzeć mogły odcisnąć swoją zanurzoną w farbie dłoń. Niby nic, ale bardzo podoba mi się takie zanurzanie dzieci w problemy świata. Oni naprawdę wiedzą CO się dzieje!