Rano pojechałam na rynek z Mieszkiem. Idziemy, ciągnę ten wózeczek i on się mnie pyta:
- Jakie są ulubione owoce Lili?
- O jaki Ty jesteś dobry braciszek! Nie wiem. Chyba ostatnio coś mówiła o malinach.
No więc potem kupiliśmy te maliny. I śliwki, i jeżyny, i pomidory. Wracamy do auta.
- Jak Ci się podobały zakupy? Mi było bardzo miło, że ze mną pojechałeś.
- Cieszę się, bo będę mógł zapłacić Lilianie.
- ??? Za co zapłacić??
- Ona powiedziała, że muszę jej przywieźć jej ulubiony owoc.
??? Ta to ma talent do ustawiania innych :)) A sernik zrobiliśmy z jeżynami i z malinami! I tak myślę, może jutro tarta ze śliwkami? 😛 Ja odbębniłam dziś mammografię i mój biedny zmiażdżony biust (kto robił to badanie, wie, że tam się znęcają nad kobiecym ciałem) zasługuje na nagrodę, chociaż i tak najwięcej ZYSKAJĄ na tym pośladki (bo wiadomo w co te słodycze idą 🙂
<><>
Straszne rzeczy się na tej Syberii dzieją. W ru-necie raz po raz ktoś wrzuca kolejne zdjęcia i jest to przerażające. Zawsze z dzieciakami planowałam, że w przypadku inwazji zombie ruszymy na wschód, bo tam nikt nie pójdzie 🙂 Ale jeśli płoną lasy??? Razem z nimi zwierzęta, ptaki i owady.




