Ogarnęłam. Pranie wyprane i wyprasowane, a dom nie ma śladów trybu tymczasowego. Lecz na razie nigdzie nie jedziemy. Chociażby dlatego, że jest KOTWICA. Kotwica ma na imię Korek Korecki, w zdrobnieniu Koruś, i jest wielkim białym kocurem. Jego pani, wyjechała na 3 tygodnie na Antypody, ale wcale nie chodzi tam do góry nogami, chociaż to z drugiej strony kuli ziemskiej 🙂 W sąsiedzkim grafiku opieki nad zwierzakiem jestem i ja, więc przez kilka dni mam dodatkowy obowiązek. Jak mi się gdzieś w polu widzenia pojawi to zrobię mu zdjęcie i Wam pokażę 🙂 To bardzo grzeczny kot, chociaż straszna pie..doła. Miaustra go tłucze, a Klarens ignoruje. Btw. do prasowania lecimy teraz z Łucją serial Magicy, który jest serialem dla nastolatków. Na wrzesień, do sanatorium, panna chce Netflixa, a w październiku pewnie spróbujemy Amazon Prime (tradycyjnie 1-szy miesiąc gratis). W tej chwili są tam głównie Bolywoodzkie produkcje, ale na jesieni ma pojawić się Carnival Row – nowy serial fantasy.
<>
Robi się pleśniak (kupiłam porzeczkę!) i archiwazacyjnie pochwalę się kolejną odfajkowaną sprawą. Liliana miała wczoraj USG jamy brzusznej (to był trzeci termin tego badania, bo ciągle się coś działo. A to nie było lekarza, a to Lilce wpadła wycieczka klasowa) BO panna eL za często chodzi do toalety. Nawet co 10 minut. Jak wyjeżdżamy to ona z samochodu biegnie do domu, by JESZCZE raz załatwić potrzebę. Noc wytrzymuje, czyli jest to coś w jej głowie. I jest to duży problem, głównie dla NIEJ. Gdy mieli jechać na Zieloną Szkołę, to ona 2 tygodnie wcześniej ĆWICZYŁA, by wytrzymać dłużej. Lekarz potwierdził moje przemyślenia. Sprawdził wątrobę, trzustkę, przepływy, stan nerek i wszystko jest w porządku. Panna to WSZYSTKO usłyszała i mam nadzieję, że to jej pomoże.
<>
Dziś wiec leniwie. Foteczka z wyjazdu. Ja z Mieszeczkiem na pomoście:

