Nie byłem inny niż pozostali

-Affair. Mój nowy serial do domowych spraw. Nie ma prawdy absolutnej. Przeszłość każdy pamięta inaczej. Podoba mi się!

Zapytał się mój trener co będę jadła na kolację. Po treningu… Więc mówię: Jak nie ma dzieci, to wyjadam to co jest. A ponieważ nic nie ma, to chyba nic. 🙂 I ON kazał mi zajrzeć po drodze (do domu) do Biedry po jogurt i banany… A dziś rano, pomyślałam, że przejadę się jednak na rynek! Pyka mi pierwszy dżem z wiśni i martwi mnie tylko, że słoiki wywiozłam do dziadków. Użyłam cukru typu gruba rafinada, który kupiłam kiedyś kierując się „promocją” i nie możemy go z dziećmi zmęczyć. Lubię powidła i dżemy z wiśni, ale w tych sklepowych to zawsze się boję pestek 😉

Dom ogarnięty. Nienawidzę sprzątać, ale zrobione! Pokoje dzieci sterylne, okna umyte i nawet łazienki błyszczą. Powinnam zamknąć sypialnie by się tam NIE kurzyło, ale tak NIE znoszę zamkniętych drzwi, że niech sobie ten kurz powoli osiada. Odebrałam zamówienie z kostiumem kąpielowym Łucji i na łóżkach dzieci leżą kupki z prezentami. Tak zawsze robili moi rodzice, gdy wracaliśmy z koloni. Lila ma dwa t-shirty, które podobały się jej już wcześniej, ale czekałyśmy na wyprzedaże, a Mieszko krawat na gumce i skarpetki, bo on je zużywa. Rozliczyłam się też z gościem od dachu. Udało mi się zbić trochę z rachunku, obiecując mu kolejnego klienta. Rzeczywiście, WIEM kto chce sobie umyć dach i to bez faktury. Jestem wielka! 🙂

Rozmawiałam z Lutką i babcią mówiła, że kotka, która jest taką cudowną matką, NIE daje sobie rady ze swoimi trzema trzymiesięcznymi kociakami. I dziś jeden był taki nieznośny, że aż go ugryzła :)) TO jest przekomiczne. Tak samo jak z dziećmi. Jak już myślisz o klapsie, to wiesz, że przegrałeś :))

Jutro chyba ruszę z podmalowywaniem!††