Odwiozłam Młodego do przedszkola i wróciłam po dziewczyny. Widzę, że jeszcze NIE ubrane, lada moment zaczynają się lekcje, a te uchachane po pachy.
- Co takie śmieszne?
- Czytałyśmy książkę o pingwinach i znalazłyśmy, że są pingwiny, które nazywają się Pingwiny Adeli.
- No i?
- I Łucja wymyśliła, że porozumiewają się ze sobą śpiewając: Hello! Rozumiesz? Jak Adela! 🙂
<><>
Lutka wpadła na świetny pomysł, że przyjedzie pomóc mi sprzątać w pomieszczeniach gospodarczych, bo mam tam ZA dużo rzeczy. Aż się wzdrygnęłam… Mamusia robiąca mi przegląd? Brrr… Sama sobie zrobię! I od wczoraj mam fazę czystko-porządkowania. Zaczęłam od łazienki i szafek łazienkowych. Wiecie, że miałam tam resztki męskich kosmetyków? Ponad dwa lata tam leżą… Co najmniej… Oraz jakieś zapominane tubki i próbki. Patyczki do uszu wciśnięte w krawędzie, tępe nożyczki do paznokci. Wyschnięty błyszczyk. Ulotki. Puste opakowania po masłach do ciała (trzymałam do mieszania farby, ale po co trzy?). Itd… Wywaliłam dużo, dziś przechodzę do kolejnych zakamarków…
