olimpiaście

Łucja dziś brała udział w drugim etapie olimpiady ortograficznej. Taka jaka jest już wyluzowana, że bez żadnego stresu pojechała na konkurs. Było z tym trochę zamieszania, bo w tym samym dniu miała być wycieczka szkolna i od dzieci zależało co wybiorą. Dałam jej zielone światło, ale wybrała olimpiadę. Na szczęście klasową wycieczkę dało się przesunąć i nic jej nie przepadło.

  • Sama nie wiem, co bym chciała tym razem dostać… Kolejny medal czy może puchar? Jak myślisz, mamo?

🙂

Btw. panna polubiła szparagi. Nie gotowane, ale surowe. Tylko nie lubi „kwiatków”. Bo „gorzkie”. Super! Zawsze to kolejna potrawa w jej wyselekcjonowanym menu.