Ósme, po raz…. czwarty! ;)

Liliana to od kilku dni nie mogła spać… 😉 To była jej pierwsza impreza, którą robiła dla przyjaciół! Ale się udało 😀 Nie wszystko, tzn. nie było lampionów, bo nie zostały wyjęte z auta, ale to wina sąsiadki, która pomagała wypakowywać, no i na miejsce zbiórki dotarliśmy zdecydowanie za późno i wszystko było poustawiane NIE tak jak to sobie zaplanowałam. Zapomniałam też założyć na babeczki dodatkowe papilotki. Ale poza tym było idealnie 🙂 Rodzice byli tak zachwyceni, że też chcą tam robić przyjęcia. TEMAT to ZIEMIA, WIOSNA, przebudzenie. Wszystko miało być zielone, tort (zamawiany) to była taka czekoladowa pianka, z pokruszoną górą i listkami mięty wyglądającymi gdzieniegdzie. Na nim, podobnie jak na czekoladowych babeczkach pełzały „dżdżownice”. Zielony był szampan dla dzieci, girlanda z balonów i serwetki.

Przyjęcie rozpoczęło się od rajdu. Był wystrzał z petardy z płatkami i ruszyli! Btw. w składzie rodziców był policjant i MAM obiecane, że za rok przyjdzie z pistoletem i taką flarą odpalimy START! 🙂 Dzieciaki przejechały po trasie (oprócz Mieszka z kuzynem, którzy PRZESZLI odcinek) i dostały medale. Potem towarzystwo strasznie się rozłaziło, ale udało się zagonić na chwilę na tort i kiełbaski. Pogoda dopisała, NIE PADAŁO, może mogło być cieplej, ale było ognisko i całkiem zacisznie.

Mam problem z kolorystycznym konserwatyzmem, więc chociaż tort był ZIEMISTY, świecznik był różowy. Hitem organizacyjnym były kubełki do pop-cornu w których był i pop-corn i czipsy. Dzieciaki łaziły z tymi kubełkami i tylko co chwila dochodziły by im coś tam dosypać. Były też cztery termosy z herbatą (pół na pół, dwa z gorzką, dwa ze słodką). Girlandę z balonów po imprezie cięłam i odchodzący dostawali po kawałku (porządkowanie na koniec).

Z całą pewnością to dobry pomysł na cykliczną, coroczną imprezę! 😀

Widzicie jak się rozchodzą z naszymi zielonymi balonami? 🙂