moce

Siedzę i zaklinam… Obiecałam sobie, że nie zrobię czegoś na co mam ochotę, aż do soboty (przyznam Wam się kiedyś co to jest ;0… A za tę moją silną wolę będzie pogoda… Już wywalczyłam, że będzie bez deszczu :), ale koncentruję się dalej, żeby troszeczkę wyższa była temperatura…

I upiekłam wybitny sernik. Osiągnęłam taki ciastkowy kunszt, że piekę bez zaglądania do przepisów. Ciasta różne, w tym improwizowane. Lutka jadła mój sernik i też była zachwycona, więc jej powiedziałam:

  • To po Twojej mamusi mam.
  • Cieszę się, że ktoś to odziedziczył!