nie/śnić o wolności

Śniło mi się, że dmuchnęłam na Gyzia, tak jak się dmucha na monetę i Gyzio się rozmnożył.

-Lila

Ale ja też mam dobre sny. Czytam tę „Biegnącą z wilkami” przed snem, a sny są po niej kosmiczne. Śniło mi się, że położyłam w ogródku wykładzinę. Równiutko do samych krawędzi. I wszyscy przychodzą i się zachwycają jak mam ślicznie. Trącają partnerów i mówią: też musimy sobie tak zrobić. I nawet przyszła Lutka i się zachwyciła. A ja jak zostałam sama, podeszłam do rogu i poniosłam go… A tam pod spodem była czarna ziemia. Pomyślałam: Jaka ładna ta czarna ziemia! Może niepotrzebnie ją zasłaniam? Ale skoro już sobie tak ładnie ułożyłam tę wykładzinę, to niech zostanie! I przyklepałam na nowo ten róg. A to słuchajcie jest klasyczny rozdział I. Nawet piszą o ziemi. Uwolnij prawdziwą siebie. Tę pochowaną za grzecznymi obrazkami. A ja wszystko pod wykładziną pochowałam. 🙂

Macie Młodego. Uwolnionego jak to tylko możliwe. Rozebranego pomimo ostrzeżeń, że to NIE LATO, w kapelusiku górala i z maską transformersów. I grającego na pustych butelkach!