Przynajmniej wszyscy wokół takie mają! Więc i u nas kot z tarasu straszy 😉


Dyń w ogóle jest pięć. Trzy pomalowane przez drożdże (tzn. Mieszkową pomalowały oczywiście siostry) i dwie wycinane. Z przodu straszy dynia zezowata… 🙂 W tym roku nasz carving-MASTER (MISTER?) użył nowego narzędzia… Wiertła… Widzicie dziurki w nosie? ;))


Łucja-botanik btw. malowała również liście ;)))

