Stopy i kręgosłup to jedna całość

Łucja ma w przedszkolu korektywę. Prowadzi je taki sympatyczny facet, który naprawdę wierzy w przeprowadzane zajęcia. No i zauważył, że Łucza ma złą postawę. On zresztą ją uwielbia. Że się garbi, i że nawet jak splecie ręce z tyłu to cały czas jest zgarbiona. Przekazał to pani Marlence, a ona powtórzyła nam.

Krok kolejny, to była wizyta u ortopedy. To taki starszy lekarz, ortopedyczna sława. Spojrzał na Łucję, kazał jej się przejść i jeszcze zanim położył na łóżko i zmierzył już wiedział o co kaman. Jedna noga jest krótsza i to nie mało, bo aż pół centymetra. Dla porównania dorosła osoba o różnicy 7 mm, ma problemy z biodrami, a Lutka u której powypadkowa różnica wynosi 1 centymetr, troszkę kuleje. Podobno problem jest dość powszechny, w grupie przedszkolaków zawsze znajdzie się takie z takim problemem i zawsze jest to dla rodziców zaskoczeniem. Lekarz zalecił wkładkę pod piętę. Noszoną cały dzień. Pół-centymetrową. I za pół roku na kontrolę. Zobaczymy czy się wyrówna, czy stanęło i co dalej.

Potem wylądowałyśmy w sklepie ortopedycznym. Jest mały problem bo takich wkładek nie ma. W sensie takich małych. Ale sklep współpracuje z fizjoterapeutą i on gratisowo zrobił dziś badanie Łucji.

Stanęła na takim przezroczystym podnóżku, na dole wyświetlił się zielony ślad jej stóp i wszystko było widać wyraźnie. Jedna stopa (prawa) naciska bardziej i od tego nacisku obciąża zewnętrzną krawędź. Natomiast gdy podłożymy pod lewą podkładkę, nacisk się zmniejsza, a stawy kolanowe są na tym samym poziomie. Bez niej nie są!

Więc zamówiliśmy wkładki. Za dwa tygodnie będą gotowe. Mają podnieść jedną stopę, a druga wyprostować. Fizjoterapeutka zapytana, czy rzeczywiście w te pół roku, do kwietnia to się unormuje powiedziała: W pół roku z całą pewnością. Dużo większe wady można w takim okresie usunąć. A u dzieci to leci błyskawicznie. Od momentu otrzymania wkładek mamy odliczyć dwa miesiące i wtedy do niej na na kontrolę. Bo być może prawej już nie będą potrzebna wkładka. I to jest bardzo dobra wiadomość.

Tak jak gadałam z Lutką super, że to wyszło. W życiu by nam nie przyszło do głowy, żeby takie coś kontrolować. Patrzyliśmy na nią i tego nie widzieliśmy. Pani Marlence podziękowałam. Uśmiechnęła się i powiedziała, że taka ich rola. A jak tak jak patrzę na zdjęcie grupowe Łucji to sobie myślę, że ja taka sama pokulona siedziałam jako przedszkolak. Może ja też miałam krzywe nogi, ale nikt tego na czas nie odkrył? 🙂 Przećwiczę dziś Diabla, żeby mi wieczorem nogi zmierzył 🙂  Może i ja znajdę sposób żeby się garbić? 🙂