Fabuland

Jako dzieci uwielbialiśmy Lego. Krzycho pozostałe po nas klocki gdzieś ukrył, więc kołotało mi się po głowie, że miałam jakąś kuchenkę, rodzinę i że Mały miał szary statek kosmiczny. Tym niemniej jednak namówiłam dziadka, żeby wytaszczył klocki ze swoich kryjówek i zobaczymy jak dziewczyny się tymi mniejszymi niż Duplo elementami bawią.

  • Zaskoczenie 1 dotyczyło ilości klocków. Pamiętałam wielką siatę, a było małe pudełeczko.
  • Zaskoczenie 2 to, że dziewczyny z małymi elementami sobie radzą.
  • A zaskoczenie 3, to że odkryłam  i przypomniałam sobie moją ulubioną serię – Fabuland.

To były takie postacie z głowami zwierząt. Coś a’la egipscy Bogowie, albo wcielenia Shiwy 😉 I mam tego całkiem sporo. Zgooglałam, co stało się z tą serią i odkryłam, że ostatni rok, kiedy je produkowano to był 1989. Seria istniała 10 lat (79-89) i posiadane przeze mnie elementy pochodzą z jej początku. Chce poprzymierzać jak to się ma do Duplo i dokupić kilka elementów. Małe klocki (jakąś taką pakę) oraz gadżety takie jak drzewa, płotek. Oraz parę klocków z Duplo: parasolkę, bagietki i kanoe. Fabuland był pierwszą serią Lego, która miała własną kreskówkę. Było tego kilka odcinków i parę można obejrzeć w necie. Posiadane przeze mnie figurki to Kot Cornelius Rybak, słoń Elmer, listonosz Buldog Boris i jeszcze parę nie zidentyfikowanych na razie 🙂 Narazie ulokuję to wszystko u dziadków, ale jak Miecho wyjdzie z fazy pożerania to zmiksujemy wszystko co jest :)) Foto tego co panny zbudowały. Statek kosmiczny, w środku Mysz Maksymilian 🙂

Tak błądząc po różnego rodzaju brikopediach znalazłam niezłe zdjęcie. Reklama akcji Builders of Tomorrow. Wg mnie rozwalająca!