- Mamo, a co robią bociany, które nie odleciały?
- Mieszkają w domu, razem z ludźmi. Zbierają siły, żeby za rok móc polecieć.
- A wiesz, dziadek każdą bajkę kończy: A ja tam byłem miód i wino piłem…
- A co widziałem…
- To Wam opowiedziałem!
- No tak. Tak opowiada bajki dziadek.
- Ale on nam czytał o Barbie, a on przecież nie zna Barbie!
- Skąd wiesz? Dziadek kiedyś był wielkim podróżnikiem i mógł poznać Barbie…
- Naprawdę? Dziadek zna Barbie?? Wiesz, cały czas nie mogę sobie przypomnieć mojego snu 😦
- Sny czasem się zapomina, Łuczku.
- Pamiętam! Były kwiaty i one zaczęły się palić. I wtedy przyleciała super Łucja i je ocaliła!
- Jaki wspaniały sen!
- Opowiedz mi swój.
- Yyyyy… Pojechałam z tatą do Rzymu. Tak we dwoje pojechaliśmy.
- A my?
- Wy nie pojechałyście. Nie wiem dlaczego, tego nie było w moim śnie… I mieszkaliśmy w takim dużym hotelu, pod którym siedzą paparazzi.
- A kto to jest parazzi?
- Paparazzi to tacy młodzi mężczyźni na motorach, którzy jeżdżą za gwiazdami i robię im zdjęcia. I gwiazdy tego nie znoszą, bo czasem chcą się ukryć, a oni zawsze je znajdą.
- Ale po co?
- Bo robią im zdjęcia i potem te zdjęcia są w gazetach. Więc oni tak cały dzień siedzą pod hotelami, palą papierosy i czyszczą obiektywy. I my tak z tatą przeszliśmy obok nich i mi się rozwiązał but. Bo miałam te same tenisówki co mam dziś. Więc kucnęłam, żeby go zawiązać. Wiążę, wiążę i gadamy, a z tyłu nas jakiś hałas. Obracamy się i widzimy, że oni kogoś fotografują i krzyczą: Bella, belle! Podchodzimy, a oni fotografują Ciebie i Lilę…
- A skąd my się tam wzięłyśmy?
- Przyleciałyście na latającym dywanie.
- Z Mieszkiem?…..
<><>



