Baletniczki

Po pierwsze i najważniejsze, mam nadzieję, że nas nie usuną z tych zajęć 🙂 Łucja po każdym ćwiczeniu podskakuje z tej ekscytacji 🙂 Lilka robi wszystko po swojemu, ale zawsze patrzy na swoje odbicie 🙂 Miały tak przeskakać trzymając się pod boki. Z jednego krańca sali na drugi. Instruktorka złapała Lilę w pasie by ją poprowadzić. A ta zgięła nogi w kolanach (no bo jakoś spodobała jej się ta wizja, że ona leci nad tą salą :))) I zdjęcie robione przez szybę 😉

<><>

Powiem Wam, że tak jechałam sobie wczoraj ciemną nocą i ciemność taka mroczna ciemność, nieba bez gwiazd jest przerażająca. Droga w ogóle była dobra, pusta i sucha, ale jak się wjedzie w takie lasy, kiedy włączasz długie i nie widzisz nawet czubków drzew to zaczynasz rozumieć dlaczego najbardziej przerażają fantastyczne światy mroku. Latem jest inaczej, a teraz jak masz albo ciemność absolutną, albo taką przysnutą mgłą z kominów, kiedy mijasz wsie i czujesz zapach palonego węgla, to zdajesz sobie sprawę, że jesteśmy gatunkiem słonecznym.