Cisza oznacza problem

Na nowo odkrywam tę wielką prawdę… Miecho, którego nie słychać, znaczy, że albo odkrył poranny jogurt dziewczyn postawiony na podłodze, albo jakąś książkę, którą można podrzeć, albo gryzie buta. Stojak z żeliwnymi akcesoriami do kominka już schowałam, bo uwielbiał w nie walić (dziewczyny też to robiły).

Co więcej: spotkałam się ostatnio ze znajomą, która miała drugie dziecko, jak starsze miało 4 lata. Chciałam z nią pogadać i zapytać co zrobiła z tymi wszystkimi małymi zabawkami, bo pamiętałam, że się o to martwiła. Okazało się, że pochowała. Na pół roku wszystkie małe laleczki jej córki zniknęły. I jak młodzian zaczął chodzić i automatycznie przestał pożerać każdy znaleziony drobiazg, wyjęła. I ja robię to samo. Wszystkie ciasteczka, babeczki i torty Truskawkowego Ciastka (to rzeczy wielkości małego paznokcia) wylądowały na szafie. I pomimo sprzeciwów zdejmę je dopiero jak Miecho-parówkożerca (czy wiecie, że wrąbał wczoraj całą parówkę?!?) stanie na nogi nie będzie tak blisko atrakcji na podłodze!

<><>

Diabli puszcza dziewczynom balet. Wybiera filmik i puszcza. Tym razem Jezioro Łabędzie

  • Dziewczynki! Chodźcie zobaczyć balet!

Lila:

  • Ojej! Bociany! Jak żywe! :)))