Jak przystało na ludzi zepsutych cywilizacją, pozbawieni ciepłej wody umieramy. Ja mam dość płukania garów pod lodowatym kranem, blatów kuchennych których nie da się wytrzeć i tego, że w domu jest zimno i nieprzyjemnie. Wczoraj jak w pasku informacyjnym w wiadomościach pokazali, że jest pierwsza ofiara wychłodzenia, włączyłam na noc piecyki. Inna sprawa, że czas zamówić drewno. Dziś idziemy się kąpać na basen (bo tam są przecież prysznice 🙂 jako, że płukanki w miednicy są jednak dość pobieżne. I zdecydowanie nie jemy obiadu w domu. Albo wyciągamy Krzycha do knajpy, albo wpraszamy się do dziadków Samurajów:)
Oglądam z Łuczą program o piłkach. Ze zdumieniem odkrywam jak dużo wie!
- Łuczku, a jakie my mamy piłki w domu?
- Mamy piłki do kosza, piłkę plażową i zwykłe piłki.
- A mamy piłkę do nogi?
- Nie.
- A może Mieszko będzie piłkarzem?
- Nie. On będzie pomocnikiem.
- Pomocnikiem? – (czyżby Diabli wprowadził jej nazewnictwo boiskowe??)
- Tak. Pomocnikiem gwiazdy.
- A Lilu, Ty kim będziesz?
- Ja będę pomocniczką Łucji!
