Lewitowanie

Jeszcze niedawno było o „latających” dzieciach, a oto mamy kolejny latający fenomen. Tym razem autorka jest z Japonii. Wiem, jeszcze wczoraj pisałam, że japońska sztuka jest nieprzyswajalna, ale ten nurt jest genialny. Natsumi Hayashi mieszka w Tokyo, ma dwa koty i jedyny jej przyrząd to statyw do Canona. Ustawia aparat, włącza timer, biegnie i podskakuje. Powtarza ujęcie tak długo, aż uzyska wrażenie lewitowania. Nie używa fotoshopa, ani żadnych linek. Zdjęcia są absolutnie nierealne.

Na jej profilu na fejsie, masa osób wkleja swoje lewitujące zdjęcia. Z Australii, Europy, no i Azji. Liczba naśladowców rośnie lawinowo :)) Marzą mi się takie zdjęcia, ale nie wiem czy uda mi się dziewczyny tak nakręcić do idei…  W podobny sposób fotografują już zresztą zawodowcy. Niesamowite są np. foty Anki Zhuravlowej. Ale tu zakładam już używane są linki, podnośniki i programy graficzne.