Miałam na studiach dwóch kolegów. Właściwie znajomych. Jeden był piękny, blond i skomplikowany, drugi był mały, rudy i w skomplikowanym związku. Byli nierozłączni. Kiedyś siedzieli w bufecie i blondas coś chciał sprawdzić w kalendarzu tego drugiego. I wynikła taka mini szamotanina. W końcu wyrwał od kolegi jego notes i mówi:
- Oj Rosiu, nie bądź śmieszny. Kogo interesują te krzyżyki, które tu sobie pozaznaczałeś.
Tak mi się jakoś dziś ta historia przypomniała 🙂
<><>
Drzewo z deszczem jabłek. Zdjęcia jeszcze od dziadków. Dziewczyny (głównie Łucja) łapały gałęzie i potrząsały nimi uciekając przed spadającymi owocami. :))




