Gdy Łucja poszła do przedszkola, placówka dopiero ruszała. Wszystko było nowe, ale wielu rzeczy nie było. Nie było np.leżaczków, więc dzieciaki nie leżakowały. Jeśli któreś zasnęło panie przekładały je na materace pod ścianę i przykrywały kocykiem. Nie miało to dla nas większego znaczenia bo i tak cały pierwszy rok odbieraliśmy ją zaraz po obiedzie.
W tym roku maluchy mają leżaczki i leżakowanie. Leżaczki są niebieskie, Lila ma własny różowy kocyk i poduszkę z osiołkiem. Dzieciaki są kładzione na nich zaraz po 13-stej a co lepsze: na ogół wszystkie zasypiają. I bardzo mi się to podoba. Lila potrzebuje dużo snu, a jak ją odbieram przed leżakowaniem to Łucja już jej w domu nie pozwoli zasnąć, więc padają razem o 19:30. I jakoś tak mi się zdaje, że to za mało dla Lili. Zobaczymy jak to dziś będzie jak po nie pojadę! 🙂

