Niczym ekskluzywna matka z jednym dzieckiem

Jest takie zjawisko grup blogów fotograficznych. Skrzykuje się kilku blogerów i przez rok dopingując i oceniając się nawzajem mają wklejać zdjęcia. Codziennie. To świetna szkoła fotografii. Jakby nie było jest jakiś moderator, który co tydzień rzuca nowy temat. Zauroczyło mnie na jednym z takich blogów rozumienie tematu: cisza. Co jest ciszą? Śpiące dziecko i pusty korytarz szkolny. Genialne!

Ciszy się nie zauważa. Ci co mają dzieci wiedzą, że dom wypełnia taki szum, który oswajamy i przestajemy rejestrować. Ale jak dzieci nie ma to TE domy, aż od ciszy dzwonią. Mieszko bez sióstr staje się małomówny… Wyjęłam naczynia ze zmywarki, włożyłam nowe, rozwiesiłam pranie, chwilę poprasowałam (w Borgiach zafascynowała mnie Julia Farnesse- chciałabym mieć taki dar rozmowy z młodymi kobietami!), zrobiłam sobie jajecznicę, poskładałam klocki…. Co jeszcze można zrobić? Wysłałam parę zaległych meili, przypomniałam się pracodawcom (niech oni chcą się uczyć rosyjskiego w tym roku!), przejrzałam allegro i stroje kąpielowe na listku. Może podskoczę do sklepu to jakoś do 13stej zleci…

A drugi dzień przedszkola był kiepski. Jeśli pierwszy był zły, to drugi był tragiczny. Nie chodzi oczywiście o Łucję, która jest pochłonięta życiem towarzyskim i intrygami, godnymi XV wiecznego Rzymu, ale o malucha Lilę. Jej płacz było słychać na zewnątrz przedszkola :(((( I nie chciała rano iść. „Wczoraj iszłam do przedszkola. Nie chcę iść 2 razy.” Ależ w takich chwilach zazdroszczę rodzicom dzieci towarzyskich!

<><>

20:30. Updatuję obrazkiem Łucji. Całkowicie samodzielnym. Weszła do namiotu i wyszła z A4 obrazkiem. Dwa koty. Uważam, że wspaniałe. Nie po mnie ma taki talent 🙂 Nie ja ją tego nauczyłam :))