Geny czy logika?

Dziadki poszły na koncert. Gwiazdą był chłopak, absolwent lokalnej szkoły muzycznej, który zrobił jakąś wielką karierę muzyczną w NY. Stanął na scenie, na czele orkiestry i zadedykował swój występ, obecnej na sali, 85-letniej babci. Krzycho nie mógł się nadziwić, że akurat jej. Wytłumaczyłam mu to:

To proste. Babcia doceni jego występ najbardziej. Rodzice zakładają, że sukces dziecka to naturalna konsekwencja włożonych w niego inwestycji. Musiałby by być kompletnym matołem, żeby tego nie osiągnąć. Natomiast babcia widzi to jako cud, że po dwójce nieudaczników, takie coś się udało. :)))

Zaraz ruszam do domu. Dziewczyny zostają, bo za nieco ponad dobę zamierzam wrócić. Przenocuję, odbębnię zajęcia z uczniami i prosto z fabryki wracam do dziadków.

><
  • Mama, chodź szybko! Zobacz co Lila zrobiła!
  • Tylko się wytrę.
  • Chodź szybko!!! Ona wrzuciła coś do nocnika!
  • Idę, idę. Już zakładam majtki…
  • I zrobiła tam qpę!
  • Mhm. A co wrzuciła?
  • Coś co ma kopytka! Chooodź!!!
Miałam ostatnio pogawędkę z bratem o klockach Lego po nas. Ja byłam zdania, że się nadadzą jak tylko panny wyjdą z Duplo, a Mały uważał to za średni pomysł. "Wiesz, myśmy różne rzeczy z tymi klockami robili…" Ja nie pamiętam, ale może MOJA pamięć pewne rzeczy wycięła :)) Btw. w nocniku był plastikowy koziołek :))