Jak NIE przyspieszyć porodu?

Podobno każda kobieta boi się porodu. Nawet jeśli rodzi po raz dziesiąty. Zresztą co tu kryć, to zawsze jest wielka niewiadoma. Ma rację Diabli mówiąc, że to jest niedoróba współczesnej medycyny, że pomimo całej jej wiedzy, nie potrafi określić dokładnej daty porodu. Bo co to za informacja, że poród powinien się odbyć między 37 a 42 tygodniem ciąży? Żadna. Żeby chociaż mówili, że to będzie ok 11 rano, po drugim śniadaniu, ale nie wiedzą kiedy. A tak całą dobę, przez cały miesiąc masz Niewiadomą.

Z różnych względów chciałabym donosić do stycznia. Bo nie będzie najmłodszy w grupie, bo koniec roku to urwanie głowy, no i przede wszystkim to kiepski okres w szpitalach.
Lila się rodziła w Wielki Czwartek przed Wielkanocą. Na Święta (podejrzewam,że na te tym bardziej) robi się w szpitalach pusto.
Założyłam na styczniówkach topik, sama też trochę pokopałam i mam listę rzeczy, których NIE wolno 🙂 Jeśli chcemy młode ponosić w brzuchu chwilę dłużej. Oczywiście, wszystkiego nie da się zaplanować, ale jeśli jest coś co może przyspieszyć poród możemy ten czynnik wyeliminować.

  1. Nie jemy nic ostrego, ani pikantnego. Same łagodne potrawy.
  2. Nie dotykamy piersi i nie masujemy brzucha. To może spowodować wydzielanie oksytocyny odpowiedzialnej za skurcze.
  3. Nie pijemy nic co zawiera wyciąg z liści malin (główny składnik herbatek bożonarodzeniowych). Ja to poszerzyłam o wszystkie produkty z malinami: jogurt fantazja, miód malinowy (naprawdę pyszny), syropy malinowe a nawet peeling malinowy.
  4. Nie forsujemy się. Żadnych porządków i żadnego wieszania firan. To powoduje obciążenie mięśni macicy. Wiecie skąd się bierze przeładowanie porodówek przed Świętami? Bo baby zabrały się za Świąteczne porządki. Nie sprzątam i Świąt w tym roku więc nie robię.
  5. Żadnych gorących kąpieli.
  6. Nie chodzimy po schodach- u nas niestety nie do zrobienia, bo są piętra :/
  7. Nie przejadamy się na Świętach. Prawdziwe oblężenie jest zaraz po Świętach, gdy na porodówkach lądują poświąteczne pacjentki. Przejedzenie obciąża jelita, te muszą więcej pracować, a to prowadzi do przedwczesnych skurczy.
  8. Zero pierników i innych rzeczy zawierających cynamon i goździki.
  9. Zero seksu, bo wtedy druga połowa "dostarcza nam" prostaglandyny, powodującej skracanie się szyjki.
  10. Uwaga na biegunkę, bo ona też stymuluje jelita, więc jeśli po czymś nas zawsze "czyści" odstawiamy.
  11. Doleczamy kaszel. Kaszel=skurcze.
  12. Nie trzymamy siku. Pełny pęcherz to duży dyskomfort dla płodu.
  13. Leżymy.
  14. Wysypiamy się.
  15. Uważamy podczas pełni! 🙂 Człowiek niby nie wilkołak,ale cykl lunarny na nas oddziałuje. Statystycznie najwięcej porodów jest właśnie podczas pełni… Najbliższa21-go grudnia! 🙂
><><
Łucja dziś w domu. Jest zdrowa, ale wczorajsza wyprawa do przedszkola to była szkoła przetrwania. Dwukrotne odśnieżanie auta i drogi, a w ramach programu ochrony brzucha – szufla. No bo nie miałam jak wyjechać. Podróż w obie strony jednorazowo zajęła mi ponad godzinę (to naprawdę jest blisko). I tak jestem niezła, bo Diabli wyruszył do domu z pracy o 17-tej a przybył o… 23-ciej :/ Nie ciągiem, bo po drodze postanowił wpaść do galerii handlowej i przeczekać  to, ale wyjazd stamtąd zajął mu 40 minut. Jak się wydostał zadzwonił, żeby mi wykrzyczeć: Udało się! Jestem na powierzchni! :))

Cały czas śnieży, ale mam nadzieję, wkrótce przestanie i auta to rozjeżdżą. Bo na polach niech sobie leży, ale jak jadę i nie wiem gdzie pole, a gdzie droga, to trochę kiepsko :))

Najgorsza pozycja w ciąży?

SIEDZĄCA!

Już lepiej chodzić, łazić na czworaka, albo po prostu leżeć… Zaistniała sytuacja kładzie całkowicie życie małżeńskie i towarzyskie.

  • Wpadnij w końcu do nas zobaczyć jak mieszkamy! Wpadłam. Było fajnie, mieszkanie super, 3 godziny minęły błyskawicznie. Przy ławie. Noc miałam z głowy. Jakieś skurcze, bóle i napinki.
  • Justku – rzecze mąż – Idź do fryzjera. Lubię Cię z krótszymi włosami... Hmm… No pójdę, ale to za 2 tygodnie. Strzyżenie bez mycia i modelowania. Wytrzymam na fotelu max pół godziny.
  • Sypnęło śniegiem? Jadę do przedszkola 40 minut. I jak tu potem wysiąść z samochodu?
  • Dawno nie byliśmy w knajpie -też mąż, tym razem rozżalony. Zgodziłam się, poszłam, godzina za stołem i jest klęska.
  • Czy muszę obiedzie u teściów i widmie świąt (przy stole) pisać?

Po raz setny powtórzę, że nie wiem jak mężczyźni mogą sobie wyhodować brzuch. Gdybym miała tak kilka lat chodzić to naprawdę wolałabym pójść na operacyjne usunięcie nadmiaru "mięśni"…

<><><>

Sypnęło śniegiem. Diabli na letnich oponach odkrył, że auto zignorowało hamulec. Dobrze, że brama była otwarta i nic nie jechało, bo zatrzymał się na środku drogi dojazdowej 🙂 Wczoraj w szkiełku pokazywali rozpromienionego właściciela firmy odśnieżającej obiecującego cud organizacyjny tej zimy. To było jego 5 minut. Do wiosny już go nie zobaczymy 😉 Jaki jest plus białych i obfitych śniegów? Nareszcie skończyła mi się  gnębiąca mnie wczoraj depresja! 🙂

<><>

Z cyklu siostrzana miłość:
Lila:

  • Łucja mówi, że ja mam łaskotki! A ja mam plecy! Ona nie ma racji!

Łucja (inny kontekst)

  • Jak chce mi się smarkać, wycieram nos w kołdrę Lili.

:))

Pierwszy śnieg

Nowe kreciki otworzyły furtkę na zupełnie nowy sposób segregacji zabawek. Nagle wyszukujemy te, które są przystosowane do zimy… Do łask wróciła tematyczna mysz uposażona w czapkę i szalik 🙂

  • [wczoraj] Łucza, już proszę nie wyciągaj zabawek! Zaraz jedziemy po tatę!
  • Zaraz?
  • Tak, zaraz. Tylko umyję zęby.
  • Ja też umyję zęby.
  • Ty nie musisz. Myłaś rano. Ja muszę umyć przed spotkaniem z tatą! 🙂

Diabli po-powrotowy jest mocno reformatorski. Przeczekamy. Minie jak pierwszy śnieg ;))

Za parę godzin znowu w komplecie!

Wkrótce będzie z nami Diabli 🙂 Tym razem byliśmy pozbawieni skype-a, więc odbywaliśmy krótkie (jak na nas) rozmowy telefoniczne i odkrywaliśmy uroki czata na fejsbuku. Lutka odetchnie, że nareszcie nie będę sama, chociaż zięcia sprawy służbowe mają go już w środę gnać na drugi koniec Polski.

  • Już zapakowany? O której lądujesz?
  • Trochę śnieży, ale mam nadzieję wystartujemy o czasie i 14:45 będę.
  • No to super. A co wczoraj robiłeś?
  • Byliśmy po raz ostatni w klubie.
  • A jednak 🙂 Znowu jakaś Czeszka się przy Tobie rozebrała?
  • Niestety nie.
  • Aaaaa… Jednak niestety. Czyli jednak Ci się podobała ta poprzednia… :))
  • Nieee… Ale jeśli by się barmanka rozebrała… Gdybym otwierał knajpę to bym ją zatrudnił.
  • Więc podobał się ten mój ogier 🙂
  • Ja?
  • Ja- Ja (wymowa niemiecka 😉
  • :)) Wracam do domu i kładę się spać.
  • Nie ma mowy. Dziewczyny mają milion oczekiwań wobec Ciebie.
  • One w ogóle nie tęskniły za mną, tylko za basenem.
  • Nieprawda. Od kilku dni co się drzwi otwierają to krzyczą: Ta-ta!
  • Wszyscy się pytali jak Ty sobie radę dajesz?
  • Normalnie. Cyce do pasa, brzuch wisi, jedno wyjące lulam na ręku, a drugie zasmarkane stoi w kącie.
  • Wiesz tak myślałem, że dla naszej królewny to chyba musimy kupić skrzydła i coś na głowę skoro ma być aniołkiem w jasełkach?
  • To na pewno. Pytanie czy kupujemy też sukienkę czy wciskamy ją w jakąś sukienkę z lata?
  • A to nie wiem…  Podejmij decyzję sama :))

Czym palić w kominku?

Sezon grzewczy mamy w pełni i chociaż posiadacze kóz, kominków i piecy palili już wcześniej, to zalegające na trawie i samochodach kępki śniegu dodatkowo dopingują do tworzenia "domowych ognisk"…
Btw. wczoraj na stacji benzynowej podsłuchałam rozmowę dwóch kierowców o tym, że na Śląsku węgiel zbierany wzdłuż torów kosztuje 200 PLN (ale nie wiem za jaką ilość).
Czym palić? Wiadomo – najlepiej drewnem, brykietem lub olejem (w przypadku pieców). No i używać gotowych rozpałek (grillowych) – nie dość, że skuteczne to tanie. Lecz Polak jest kreatywny i jak kraj długi i szeroki wynalazków nie brakuje.

  • Kartony i pojemniki po jajkach- Nie polecam… Jak wszystko papiero-podobne wytwarza dużo popiołu, a mało ciepła.
  • Orzechy, łupinki po orzechach – Świetny pomysł! Większość jest dość tłusta, więc to dobra rozpałka wytwarzająca dość silny żar (łupinki po orzechach włoskich, laskowych, ziemnych, kokosowych, pestkach dyni oraz całe, stare, zeszłoroczne orzechy jak możemy gdzieś po domu znaleźć).
  • Opony i butelki plastikowe – Ja wiem, że taka opona to się  i dzień pali, ale smród idzie taki po okolicy, że nie wiem jak można coś takiego bliźnim zrobić :/
  • Resztki świeczek podobnie jak sklejkowe pudełka po słodyczach to niezła rozpałka. Spala  się do końca, trzyma żar i nie pozostawia pyłu. Podobnie jak niewielkie ilości gałęzi choinek. Ale z tym ostatnim to trzeba ostrożnie, bo wytwarzają "tłusty dym", który może się przyklejać do ścian komina…

A tak wogóle powinnam się wziąć za robotę, ale mam lenia :))

Oglądam więc marcepanowe figurki mogące ozdobić tort Lili… Ja wiem, że do marca mnóstwo czasu, ale to faaascynujący temat 🙂 Dobrze, że chociaż Babcia Rurka posprzątała wczoraj u nas 🙂

Update 10 minut później… Zresztą te  Bożonarodzeniowe też są super! 🙂


Coś jakby wakacje

Moją pedagogiczną przygodę zaczęłam wiele lat temu z dziećmi. To przyjemny epizod, choć po 45 minutach zajęć czułam się jakbym przez godzinę robiła pajacyka 🙂 Z dorosłymi jest i łatwiej i trudniej. Na pewno się tak nie zmęczysz fizycznie, ale są mniej zdyscyplinowani (nie mam mowy o zadaniach domowych), no i gdy im się coś nie spodoba albo odwidzi po prostu przestają przychodzić.

Na koniec moich zajęć (kolejne w kwietniu) uczniowie dostali ode mnie CD z piosenkami z zajęć. To taki element szczególnie ważny u początkujących. Uświadamia im to, że całkiem sporo słyszą i rozumieją 🙂
Hitem będzie podejrzewam pewna wersja Lady Gagi ;)) Parę linijek słów macie poniżej. Muzę włączcie sobie w drugim oknie. Włączyć tryb on-line: Онлайн (pośrodku strony, między migającymi banerami, zaraz koło tytułu)

Normal
0
21

В Россию на гастроли я летела в клуб


А у трапа встретил мой хороший русский друг


Он сказал в гостинницу тебя я не пущу


А шашлыком тебя на своей даче угощу

Оу О-о-о-о-оу о-о-о-о-о

Меня он привез, на стол он собрал


Оу О-о-о-о-оу о-о-о-о-о


Поесть не дал, а все наливал

Наливал, наливал и говорил мне водку пей.
Что то мало пьешь бедняга
Наливал , наливал и повторял мне водку пей.
Круто выпить с Леди ГаГа
Во-во-во-во-водку пей, во-во-во-водку пей
Во-во-во-во-водку пей, во-во-во-водку пей

Хотела я на саундчек попасть с утра
но не смогла ведь так болела голова (ой больно)
Он попытался меня пивом накачать
Но я не стала пить я побоялась продолжать

Оу
О-о-о-о-оу о-о-о-о-о
Ну что за френд, какой-то прям гад
Оу О-о-о-о-оу о-о-о-о-о
Прошел концерт повел меня в бар…

Dzień jak co-dzień

Wczoraj byłyśmy z Lilą na USG układu moczowego. Wcześniej dwukrotnie badałyśmy mocz (bo nie podobał mi się jego zapach) i robiłyśmy posiew. Badania laboratoryjne nic nie wykazały, ale w połączeniu z tym, że od dwóch miesięcy Lila miewa "wpadki z sikaniem" chciałam sprawdzić wszystko. Tak to zresztą lekarzowi wyjaśniłam. Że mam nadzieję, że to jakieś moje lęki, ale chcę się upewnić. Dok posmarował żelem do USG brzuch Lili i rozpoczął badanie… Wszystko w porządku. Nerki bardzo ładne, pęcherz bez żadnych zastrzeżeń. Lila oczywiście się śmiała, bo ją łaskotało. A Łucja? Łucja była zazdrosna, że to nie ją badają :))

<>><<>

W przedszkolu Łuczy dzieci przynoszą w poniedziałki ręczniczki. Wycierają nimi ręce i buzie po umyciu zębów. System jest taki, że w piątki ręczniczki zabierają i na poniedziałek mają mieć czyste. Łucja tych ręczniczków ma trzy, ale podobnie jak i inne dzieci czasem w piątek zapomina zabrać i w połowie kolejnego tygodnia ja sobie o nim przypominam.
Ubierałam ją w szatni wysłuchując opowieści, że będą mieć przedstawienie i ona będzie drugim aniołkiem (muszę chyba kupić skrzydła?!). Przyszła mama Bartka i pani przyprowadziła jej synka.  Mama mówi do niego:
  • Bartusiu, przynieś ręczniczek ze Złomkiem, bo masz dwa.
Pani się włączyła:

  • To ja przyniosę, tylko proszę powiedzieć jaki.

Mama:

  • Ze Złomkiem.

???? Ja bym nie wiedziała jaki :))

Fakty i mity o ciąży (gdy chłopiec w drodze)

Zawsze na początku ciąży irytowało mnie spekulowanie co będzie. Podobnie jak teraz pytania, czy się cieszę, lub lepsze: czy się pogodziłam?. Jakież to ma znaczenie?! A przez te teorie ludowe po czym poznać, aż się trzęsłam.

Subiektywnie więc, co może być wskaźnikiem, żeśmy sobie zmajstrowały kolejnego chłopa w domu:

  1. Nie rosną włosy na nogach ;)Być może dlatego, że junior kolekcjonuje męskie hormony? Histerie i huśtawki nastrojów są identyczne.
  2. Mdłości są lub ich nie ma. Ja nie miałam też z dziewczynami. Za to  gnębi mnie zgaga. Właściwie to gnębiła cały II trymestr.
  3. Biust urósł niewiele. Rekordy wszechczasów pobiłam z Lilą, teraz jest większy, ale bez przesady.
  4. Śledzie i czekoladki. Podobno do 6 tygodnia ciąży wszystkie płody są dziewczynkami, potem się to określa. Mnie te śledzie, jak może pamiętacie, prześladowały.
  5. Chciałabym powiedzieć, że dodatkowe kilogramy zlokalizowały się na brzuchu, ale niestety na pupie i udach też są :/ Podczas ostatniej akcji mąż mi nawet powiedział, że czuje się jak feeder, za co dostał po nosie :))
  6. Brzuch jest gigantyczny i sterczący. Z pannami owal był wokół pasa, teraz jest wydęty tylko do przodu.
  7. Cera i ogólnie korzystny wygląd…Hmm.. Nie zgadzam się ze zdaniem, że dziewczynki odbierają matkom urodę 🙂 Najłatwiej wyglądać dobrze w pierwszej ciąży, bo najwięcej mamy czasu i zapału. Później to kwestia organizacji. Jeśli dobrze to ułożymy to ani liczba ciąży, ani tym bardziej płeć potomka, nie będą mieć na nasz wygląd wpływu! 🙂

Ligol, cortland i lobo

Znałam kiedyś jednego anglika, który zawsze w torbie miał jabłko. Kupował te zielone, importowane, cenione na sztuki Granny Smith. Pewnego razu rozmowa zeszła na jabłka i wyjaśnił, że żadne polskie jabłko mu nie smakuje bo są za miękkie. Dlatego kupuje te zielone.

Każdy znany mi Polak uważa takie stwierdzenie za świętokradztwo. Przecież polskie jabłka są najlepsze na świecie! To nasz produkt narodowy! Mamy mnóstwo odmian i każdy Polak patrząc na stos różnych jabłek wybierze to, które lubi najbardziej!
Trzy moje ulubione odmiany (ligol, cortland i lobo) różnią się stopniem twardości, chociaż są raczej twarde i mają biały i soczysty miąższ. Jak się je gryzie odchodzą dużymi kawałkami. Skórkę mają czerwoną z zielonymi plamami. Cortland ponadto nie ciemnieje po przekrojeniu.

Łucja też ma już swoje ulubione jabłka. To gloster, który ma lekko zielonkawy miąższ i mocno czerwoną skórkę. Bezbłędnie je rozpoznaje i może pochłonąć 3 sztuki pod rząd.

Zresztą jabłka nam schodzą w dużych ilościach. To dobrze. Powinno się jeść dwa dziennie: wieczorem dla zdrowia, rano dla urody. To świetne przeciwutleniacze i lista ich zalet jest właściwie nieskończona. No i plus ta symbolika zdrowia i płodności (raj i pokusa), dzięki którym lądowały kiedyś na choinkach jako ozdoby.

Zrobiłam ostatnio na zajęciach temat o zdrowym żywieniu, produktach regionalnych i lokalnym rynku owocowo-warzywnym. Na zakończenie mieli przygotować opis/reklamę jakiegoś polskiego produktu. Spodziewałam się, że wygra oscypek, ale okazało się, że nie.  Ktoś wybrał bundz, ktoś miody pitne, ale co ważne aż dwie osoby zdecydowały się na jabłka! Jedna  opisała  jakaś żółtą odmianę, która podobno jest wyjątkowo pyszna, a druga wina owocowe-pochodzące z jabłek 😉 Czyli nie tylko mi jesienią ten owoc chodzi po głowie! 🙂

Największa mądrość dzisiejszego dnia

Z mężem:

  • A co Ty taki schrypnięty jesteś?
  • Jak zawsze bez Ciebie się przeziębiłem.
  • Może byłeś za lekko ubrany?
  • Nie. Wczoraj byliśmy na gokartach.
  • Super!
  • Wszystko mnie dziś boli.
  • Ktoś w Ciebie wjechał?
  • Nie. Ale to jednak męczący sport jest.
  • Pewnie zupełnie inne grupy mięśni pracują?
  • Tak, ale zdobyłem srebrny medal.
  • No, to jestem dumna 🙂
  • Ja też. Potem poszliśmy do klubu.
  • I jak te Czeszki?
  • Barmanka była taka, że bym ją chętnie do trójkącika dołączył… Muszę kończyć.
  • Halo!!! Wróć mi tu! Jaka znowu barmanka?
  • 🙂 No barmanka.
  • A tańczyłeś trochę?
  • Trochę tak.
  • Pokazałeś jakieś Czeszce swój taniec wilka? [to taki special ruch taneczny Diabla ;)]
  • Nie. Pokazałem inne tańce. Jak dziewczyny?
  • Były z wujkiem w kinie. Lila zasnęła i Mały nieźle musiał się bronić przed zaśnięciem.
  • Takie maluchy to usypiają.
  • Jeszcze ten kojący niebieski ekran i szum wody…
  • A idziesz na wybory?
  • Nie planowałam.
  • Musisz iść i zagłosować na naszego sąsiada.
  • Ale ja nie lubię pana Edmunda.
  • Nie szkodzi. On chce odwodnić naszą miejscowość.
  • No to pójdę.
<<>>
Z córką. Łucja trzyma w ręku żółty kubek i przemawia jak do mikrofonu (??):
  • Co to są przybory, proszę pani?
  • Wybory. Wybory to taki rodzaj głosowania, kiedy wybieramy (dlatego wybory) – wójta. Bo wiele osób chce nim być. Wójt  będzie budował nowe przedszkola, pilnował żeby samochody nie jeździły szybko i żeby dzieci mogły bezpiecznie przechodzić przez jezdnie i wymieniał żarówki w latarniach, żeby było jasno w nocy.
  • I kogo pani wybrała?
  • Wybrałam naszego sąsiada. On wybuduje nową szkołę do której będzie chodzić moja córka i będzie zbierał papierki z ulic, żeby nie było bałaganu. Pamiętasz, kiedyś u babci Luci już też głosowałaś?
  • A babcia Lucia też wybiera wujka?
  • Wójta. Nie. Babcia Lucia i babcia Krysia mieszkają w mieście i one nie wybierają wójta…
  • A dlaczego w mieście nie ma koników morskich?
  • Nie wiem.
  • Bo w mieście nie ma wody. Koniki morskie mieszkają w oceanach! 🙂