
- Twój brat będzie dopiero w Drugi Dzień Świąt – powiedziała mi wczoraj babcia.
- To dobrze się składa, bo wtedy będę tylko z Lilą – i pomyślałam, że wprowadzę mamie trochę szczegółów, żeby jej „pamięć krótką” stymulować – Łukasz zaproponował, żeby panny przyjechały do niego między świętami a Nowym Rokiem. Ale Lila nie chciała, za to Mieszko był chętny. I lecą 26-go jakoś rano, więc ich odstawimy i przyjedziemy z Lilą we dwie.
- Ale na święta będziecie?
- TAK.
- A w niedzielę?
- Tu też jest kombinacja. Jutro, w piątek przyjeżdża Łukasz, bo przyjeżdża Franczo z dziećmi. Pamiętasz? To ten jego kuzyn z Francji?
- Pamiętam. Bardzo skomplikowane.
- Nie bardziej niż zwykle. W piątek na chwilę wpadnie, ale dzieci bierze dopiero w sobotę. Bez nocowania, bo tam nie będzie miejsc. I na pewno spotkają się właśnie w sobotę, ale nie wiem jak będzie z niedzielą… Bo z nimi nie rozmawiałam o tym… Najwyżej ja przyjadę sama. Nie wiem kiedy rozkładamy się z pierogami, ale pamiętaj, że ja mam zamrożone świeże grzyby do farszu.
- Ale na święta będziecie?
- Tak – i już wiedziałam, że Lutka się wyłączyła, wiec czeka mnie ponowne powtórzenie wszystkich informacji.
Pięć minut później zadzwonił ojciec:
- Co to znaczy, że dzieci NIE będzie na święta?!?!?
- Będą.
- To co mi matka mówi??!
- Masz kalendarz przed oczami? To Ci wszystko wytłumaczę.
- MAM w głowie. MÓW.
A ja MAM choinkę. Pojechałyśmy z Lilką, ja miałam GODZINĘ, żeby obrócić, a ponieważ wszyscy chcieli swoje rozpakowywać i oglądać (i to TRWAŁO), zapytałam, czy jeżeli zapłacę z góry, to mogę sobie TAKĄ ZAPAKOWANĄ zabrać. MOGŁAM, więc choinka, która jest wciąż w siatce jest naprawdę WIELKĄ niewiadomą (JUTRO rozpakuję). Btw. widziałam, że jest jakiś tegoroczny trend: „Kup najbrzydszą bombkę w sklepie” i nie chwaląc się TRENDSETTERAMI byliśmy od dawna! 😀














