Łucja pojechała na Spice Latte (dla posiadaczy złotej karty w jej ulubionej kawiarni przedpremiera jest tydzień wcześniej), wiec zróbmy podsumowanie lata! Trendowe już wisi na szafie, więc teraz czas na całą resztę.
Dobre było! I WAŻNE. Chyba nigdy wcześniej nie udało nam się załatwić TAK wiele rzeczy! Nie udały mi się wyprawy, które planowałam (miał być Śląsk, Bieszczady na koniec lata, Jura z Bibi i zakwaterowanie w schroniskach). Miałam tam być w TYM roku, bo specjalnie wyrobiłam sobie legitymację nauczycielską! Zresztą zapomniałam jej też zabrać do Finlandii i tak naprawdę jej NIE użyłam (zniżka w schroniskach i zniżka przy wejściach do muzeów). UDAŁY się za to inne rzeczy! Przede wszystkim mega fajna była Turcja, która planowałam od ubiegłorocznych wakacji. Podobały nam się także Helsinki i otworzyliśmy sobie wrota na Suwalszczyznę, która kusić nas będzie chyba już zawsze. Byliśmy tylko na jednym festiwalu (Re:tradycja w Lublinie) i omijały nas koncerty, chociaż były świetne (J.LO była podobno wyjątkowa). Zabrakło tradycyjnej wyprawy nad polskie morze, ale Bałtyk, choć w wersji litewskiej się pojawił. Byliśmy na odpuście (Wigry), na dwóch wystawach (Alfons Mucha i polskie malarki), a cenę drożdżówek przebił hit lata, czyli POZIOMIANKI. To także kolejny rok z rzędu, kiedy dzieci SAME sobie czasami organizowały czas. Szli pojedynczo (Łucja) lub całą ekipą na miasto. Na lunch, na kawę, na gofry. Łucja pracowała i ma jeszcze jedną większą fuchę nagraną na wrzesień. Bibi został wyrobiony paszport i psa odbyła swoją pierwszą ZAGRANICZNĄ podróż!
Globalnie lato 2025 było ciepłe. Fale upałów dotarły nawet nad Skandynawię. Nasiliły się tzw.coolcations, czyli cele wypoczynkowe w CHŁODNYCH krajach. Moim zdaniem bardzo popularna był Finladia i „Pribałtika”, czyli Litwa, Łotwa i Estonia. Martwiliśmy się konfliktem w Palestynie i był pewien spadek zainteresowania wypoczynkiem na Bliskim Wschodzie, ze względu na ryzyko wojny.
NIE były to wakacje DŁUGIE, połowę zorganizował dzieciom Diabli, a w tych odcinkach, które mieliśmy na miejscu ogarnialiśmy głównie różne lekarskie zaległości (najważniejsze to tematy wokół Lilki). Pierwszą część lata zajęły rozterki naukowe Łucji (wyniki matur, przyjęcia na studia) i za ROK czeka nas TO samo. WAŻNYM elementem była renowacja ogródka i zostało to zrobione, a było tego SPORO. Kusi mnie, żeby podjechać po hortensję, ale podoba mi się JUŻ TERAZ, to co żeśmy wymyślili. Mega ważnym elementem było też lakierowanie podłogi i to BYŁ tak DAWNY plan, że realnie czuję, że wszystko zaległe jest ogarnięte. Zmieniłam też operatora Internetu i to TEŻ był kolos decyzyjno-organizacyjny. Ach, mam też NOWY telefon i w sumie też się już do niego przyzwyczaiłam.
NAJKI:
🐝Transport – była wyprawa autem do Pałągi (przy okazji wyszło na jaw, że bardzo się męczę w aucie powyżej 300 km dziennie), ale TO lato należy do samolotów. Bo zaczęliśmy loty traktować w sposób taktyczny i dotarliśmy do momentu, gdy wylot NIE musi być z miejsca, do którego wracamy. Łucja leciała na Sycylię z Polski, a wracała do Hamburga. Ja jechałam do Hamburga pociągiem, stamtąd leciałam do Helsinek, ale wracałam z Finlandii bezpośrednio do Polski. To nie jest żadna wiedza tajemna, ale musiał nam się przełącznik w mózgu uruchomić.
🐝Napój – uwielbiam kwas. Nawiozłam sobie tych butelek z Litwy sporo i JEDNA mi została. I przecudowny był także turecki Ayran. Wchodziliśmy do sklepu, dzieciaki brały wody, a ja pod sklepem jeszcze zerowałam butelkę z Ayranem. Turcy mają różne te ayrany i wszystkie są pyszne.
🐝Potrawa – NIE zrobiliśmy tego lata żadnego przyjęcia. Nie dopadła nas żadna kulinarna nowość, za to dopracowałyśmy do perfekcji knedle i zrobiłyśmy pierwsze PIEROGI z jagodami! Chcemy wrócić do gofrów i korci nas pewien przepis z brzoskwiniami. Raz tego lata piekłyśmy z Lilką brzoskwinie by powstał SIDE i bardzo to było dobre!
🐝WZRUSZ – to oczywiście jest bardzo indywidualne, ale dla mnie najbardziej poruszający moment to wydarzenie sprzed tygodnia, gdy w kościele niedaleko Bolonii odczytano listę 12 tysięcy palestyńskich oraz 16 izraelskich dzieci, które zginęły od początku trwającego konfliktu. Nie przekłada ta liczba wagowo na którąś stronę. Każde dziecko jest ważne i bezcenne.
🐝Seriale – to jest niezłe. Hitem lata były PREQUELE. W mojej głowie to był zawsze średnio udany gatunek (tak było z GOT-em i z Władcą Pierścieni), ale to co pojawiło się w moim Uniwersum TEGO lata było REWELACYJNE. I Dexter, i Outlander, i Yellowstone. Wiedzieliście jaki szałowy będzie prequel Rockiego?
🐝WTOPA – zabolał roaming w Turcji, ale naliczoną opłatę odkręciłam, nie udało mi się natomiast nic zrobić z przegapionym 800+ za czerwiec.
🐝Letnie trendy w niskich social mediach – one zawsze są mega irytujące, bo na początku nie rozumiesz co wszystkich bawi. No więc, była Balerina Capuccina vs Crocodilo Bombardillo, czyli jakaś kretyńska bajka, z której ludzie uczyli się włoskiego ORAZ 6/7 które nie znaczy ABSOLUTNIE nic. Potem było to tańczenie Bamboleo, które wykonują głównie latynosi i jeszcze inne tańce, którymi katowałam dzieci „Zobaczcie, mamusia JUŻ potrafi”. Internet jest wspaniały i może dostarczać dużo radości. Korzystajmy z tego!
🐝Muzyka – nie zarejestrowałam żadnego hitu. Na początku lata pomyślałam, że może będzie to Azizam, ale jednak nie. Za to BARDZO dobrze słuchało mi się muzyki fińskiej (Mikael Gabriel). To zabawne słuchać piosenek, których w żaden sposób NIE rozumiesz! Zresztą, później, na Litwie złapałam też Saulius Prūsaitis ir RONDO i to wywołało we mnie taki sentymentalny nastrój jak rumuński O-zone 20 lat temu!
🐝Sport – i chyba znowu wygrywa chodzenie! Kajaczki były tylko raz, na rowerze śmigałam głównie ja (na kolejkę), a pływanie było tylko w Turcji.
🐝ZWROT – Pas Stanleya… Co tzn? No właśnie. Jak jechaliśmy na Litwę Łucja nie chciała sprawdzać knajp, w których możemy jadać (w sensie wyszukiwać polecajek i super miejscówek). Nie pamiętam o co wtedy chodziło, ale zdecydowałam, że WSZYSTKO sprawdzę sama. I znalazłam knajpę w Kownie, gdzie mieliśmy zjeść lunch. I uparłam się, że MUSIMY do niej iść. I nie mogliśmy JEJ znaleźć… Łucja się WTEDY włączyła, że TEJ knajpy nie ma. I żeby mi to udowodnić zaprowadziła mnie pod miejsce, gdzie wcześniej była. Dodajmy, że była godzina 14-sta, to miał być nasz pierwszy posiłek tego dnia, Bibi szczekała i ogólnie napięcie było SPORE. Od tamtej pory, jeżeli panna się nie chce w coś włączyć to pytam się: Czy naprawdę jesteśmy gotowi na kolejny Pas Stanleya? Tak się tamta knajpa miała nazywać… A ONI mi są potrzebni do tego, żeby te nasze wyjazdy wypalały!
🐝🐝🐝
Przyszłoroczne lato rysuje się podobnie. Też będziemy mieć rozterki naukowe (Lila i Mieszko). Ponadto Łucja ma JUŻ gotowe plany wyjazdowe, więc jeśli tylko uda się JEJ na nie zarobić, to czemu nie? Ja bardzo bym chciała takiej wyprawy, co to nam się TEGO lata NIE udała, plus może uda nam się ponownie wpleść w grafik samozbiory? NIC tego lata nie zbieraliśmy! MAŁO było również Hamburga, a to naprawdę wspaniałe miasto… No i grill koniecznie, skoro już ogródek przygotowałam! Lato to trudny okres, bo z jednej strony temperatury zmniejszają Twoją pracową produktywność, z drugiej tłumy ludzi wszędzie zniechęcają do podróżowania. Wypoczynek to większa sztuka niż się wszystkim wydaje! Wrzucam Wam obrazek, który multimedialnie stworzyła Lila na wystawie Alphonsa Muchy!