🥜Z Tobą chcę oglądać świat!

  • Czyli to już wszystkie badania, Łucja?
  • Tak. Tzn. czekam jeszcze na wyniki cytologii, ale dok mówiła, że wydaje się jej, że wszystko będzie ok.
  • Pamiętaj za rok, żeby mi przypomnieć, to Cię wciągnę w tej mój program profilaktyczny, który nam przysługuje ze względu na historię medyczną babci. Pytałam już w przychodni i Ciebie taka szersza profilaktyka też CIĘ obejmuje. Bardzo jestem z Ciebie dumna, że jesteś takim świadomym dorosłym!

Łucja zakończyła badania medyczne, które sobie na tę pełnoletniość i pomaturalność zaplanowała. Może w tym tygodniu uda się jej jeszcze zrobić szczepienie (trzecia dawka czegoś tam refundowanego), ale to już całość. Niektóre badania, które chciała wykonać wywołały u mnie stan przedzawałowy i czekanie na wyniki było emocjonujące, ale tak jak powiedziałam, JESTEM z niej dumna, że wszystko chciała sprawdzić.

🥜🥜🥜

Robi się chłodniej – Lila po dzisiejszej nocy powiedziała, że wymienia piżamę na cieplejszą, a Miau nie tylko spędziła noc pod moją kołdrą, ale również rano poszła do pokoju Mieszka pod jego kołdrę (on wstawał ostatni i to ciepło było TAM dłużej). A Bibs na spacerze złapała kleszcza… Ba, jeden kleszcz chodził mi po spodniach (na polach), więc kucnęłam, powiedziałam mu, że STARY, wiem, że masz fazę: Z Tobą chcę oglądać świat, lecz NIC z tego i go Z-PSTRYKNĘŁAM!

A kącik orzechowy wygląda TAK! Rano pełno tam małego ptactwa, co to sprawdza, czy na pewno WSZYSTKO ludzie wyjedli ze skorupek. Spokojnie, ludzie wszystkiego NIE wyjadają, by lotne brygady miały się czym pożywić!

wtorek

Miałam dziś ciężki dzień bo byłam na pożegnaniu z uczniem. Dzieciak miał lat dokładnie tyle co Lila i takie zdarzenia są całkowicie przerażające. Dywan z kwiatów był od ołtarza do drzwi kościoła, a płaczący koledzy z klasy rozkleili całą kaplicę. No bo przecież, siedemnastolatkowie to tacy twardziele co NIE płaczą.

Chciałam to potem odreagować i z rozpędem pojechałam do lodziarni, ale ja przecież lodów NIE lubię, więc zmęczyłam te dwie gałki, zrobiło mi się zimno, więc wróciłam do domu i zajęłam się obiadem. I po raz kolejny potwierdzam, że codzienność i rutyna to najlepsze lekarstwo na wszystko!

🕸️🕸️🕸️

Z lżejszych tematów przesuwamy nasze WIECZORNE rytuały na wcześniejsze pory. Było tak, że od 22-giej już był po-kąpielowy chill i ja przez godzinkę sobie czytałam książkę, ale przenosimy to o pół godziny WCZEŚNIEJ, tak, że CISZA nocna i EGIPSKIE ciemności będą w domu od 22:30! Śpi się dobrze, wstaje się trudno, czyli jesień JUŻ jest!

Popadanie w katastrofizm nie poprawia mi nastroju, więc w niego nie popadam.

-Ministerstwo Czasu

  • Mieszko, chodź szybko do łazienki! – krzyknęłam rano do młodego.
  • Co się stało?
  • Kąpiemy Bibs, bo do jakiegoś ścieku wlazła. To co masz na sobie to piżama?
  • Tak.
  • Dobrze. To przerzucamy ją do wanny i podaj Hiltona!
  • Co to Hilton?
  • Szampon dla psów. Stoi na szafce… Tam z tyłu!

Tydzień powitaliśmy INTENSYWNIE, ale już wszystko biegnie tradycyjnym tempem. Lila w szkole, Mieszko także (jego klasa ma wycieczkę w przyszłym tygodniu i w TYM młody planuje zaopatrzyć się w SNACZKI), a Łucji odebrali śmieci (wczoraj pomagałam jej wytachać kubeł, więc wieczorem podejdę, żeby go jej wstawić). Lila zaczęła czytać Ferdydurke i jej się NIE podoba (lektura), Mieszko został zapisany przez szkołę na jeszcze jeden konkurs kuratoryjny (angielski), a Łucja po południu wybiera się na rzęsy. Na razie jednak wpadła na tosty!

🏡🍇🍷narracja o zbyt gorącej jesieni

Strasznie ciepły nam się zrobił ten weekend. 28 stopni to zdecydowanie za dużo jak na drugą połowę września! Golić łydki, czy to chwilowe? Zasadziłam wrzosy (też zdobyczne, po likwidacji ogródka letniego), rozwiesiłam pranie (pierwsze tej jesieni ciemne pranie z zagubioną papierową chusteczką) i zrobiłyśmy z Lilką tiramisu, która panna uznała za ZBYT słabe, by je zabierać na obiad do dziadków. Btw. Panna średnia uczy się do właśnie do matury. Wymyśliła sobie rozszerzanie przedmiotu, którego nie rozszerzała cały ogólniak, a klasie czwartej NAWET go nie ma! Zawaliła się kursami oraz materiałami i się uczy! Bardzo jestem z niej dumna! Śmignęłam też na rowerze do Łucji, żeby sprawdzić jak tam sobie radzi i czy nie zrobiła jakiegoś większego bajzlu, bo właściciele kotów w przyszłym tygodniu wracają. NIE zrobiła. Poprawiłam tylko narzuty na kanapach i tyle. TEŻ panna jest ZUCH!

🏡🍇🍷

U dziadków na obiedzie pogadaliśmy za to o przetwarzaniu odzieży. Dziadek pamięta pierwszy charity shop, który zobaczył wiele lat temu w Stanach i nie mógł się nadziwić, że ludzie oddają odzież, ktoś ją pierze i potem się sprzedaje. True, za PRL-u potrzebne było wszystko. Przerabiało się, przekazywało i trzymało aż się rozpadło. Niezłą refleksję czyjąś kiedyś przeczytałam, że patrząc na sterty wyrzuconych ubrań najbardziej zdumiewa, że KTOŚ to kupił za pieniądze, które by zarobić musiał z czegoś zrezygnować. Z jakiejś wspólnej kolacji, z ważnej rozmowy, z czasu, który spędziłby na czymś co lubi. Banał, ale bardzo trafny!

☕Nastoletni dobrostan☕

Łucja ma po dziurki w nosie tego kocińca. Wczoraj spotkała na ulicy Bogumiła (jeden z dwóch kocurów, bo płcie są pół na pół: dwie kotki i dwa kocury), który jej NIE rozpoznał i uciekł. Ona im nakłada saszety na żądanie od dwóch tygodni a on jej NIE poznał! Koty kłócą się od piątej, czasem jakaś kocia TREŚĆ z żołądka ląduje na podłodze, raz któreś wskoczyło na blat i zbiło szklankę, więc nic JUŻ na wierzchu NIE zostawia. I przyszła dziś poleżeć sobie na własnym łóżku, BEZ miauczenia… W ramach sobotniej rozrywki zabrałam ją później na zakupy do spożywczaka (razem z nią pojechała też reszta rodzeństwa) i był to bardzo dobry pomysł! Wybrali sobie kartonik jakiegoś multipaka z lodami, który zeżarli w aucie i modny napój w puszce, o smaku którego nie mogli się zdecydować czy smakuje jak balsam do ciała czy krem waniliowy z pączków. Uchachali się i zintegrowali jakby jakby znowu mieli po 12-ście lat!

Poza tym szukając spaghetti w szafce odkryłam aż TRZY opakowania płatów do lasagne. Allora… ruszamy z lasagniami! Wczoraj zrobiliśmy wersję z pieczarkami, przed nami szpinakowa, a jak kupię na rynku dynię, to jeszcze dyniową wytestujemy!

☕☕☕☕

W bonusie: JAK wygląda Bibi, gdy leży na tym samym łóżku co Miau i udaje, że jej WCALE tam nie ma?

🍷🧣🍁Słowo na piątek

Mieszka najlepszy kumpel wylądował w szpitalu. Jakoś tak nagle i nie wiadomo dlaczego… Minęły trzy dni badań, wygląda na to, że wszystko BĘDZIE ok, ale takie akcje zawsze mnie oblewają zimnym potem. Człowiek przeżywa jakieś bzdety, przejmuje się rzeczami nieistotnymi, z których nigdy i przenigdy nie powinniśmy robić głównych zagadnień naszego życia. Pilnujmy sobie naszych prawdziwych priorytetów!

🍷🧣🍁

Dziś objechałam dwie przychodnie w których była Lilka (w ramach zdobywania orzeczenia), a musicie wiedzieć, że były od siebie DALEKO i zajęło mi to DUUŻO czasu. Gdzieś po drodze trafiłam na nieznaną mi piekarnię, gdzie kupiłam wybitny pączek z adwokatem (i cynamonowe coś, żeby MÓC coś zjeść ZANIM dotrę do domu), który wskoczył na pierwsze miejsce moich najulubieńszych pączków.

Wianki Wam pokażę. Ciemny już u nas wisi, jasny zawieziemy w weekend dziadkom!

🍂W zróżnicowanym WIEKOWO środowisku

Segregowałyśmy w pracy rzeczy, które przyjechały z pikniku. I gadałyśmy przy tym i ja coś opowiadałam o Łucji, więc ta dziewczyna, z którą w tym utknęłyśmy, zapytała mnie:

  • Ile lat ma Twoja córka?
  • 19-ście – pomyślałam, że nie będę walić ściemy i kokieterii i przywalę z grubej rury – Ja może nie wyglądam, ale mam 51 lat.
  • No co TY??? To który Ty jesteś rocznik??!
  • Siedem cztery.
  • To jesteś dwa lata starsza od mojej mamy!
  • No widzisz. A jak się teraz czujesz, wiedząc, że pracując z TAK starym człowiekiem?
  • Bardzo cenię sobie to zróżnicowanie wiekowe środowiska pracy.

ZRÓŻNICOWANIE WIEKOWE? To teraz jestem ZRÓŻNICOWANIEM? 😀

🍂🍂🍂

Dziś wywożą nam gabaryty. Od wczoraj wszyscy wystawiają przed dom rzeczy niepotrzebne i widzę, że wiele ŚMIECI elegancko w nocy poznikało. Ktoś wystawił komplet plastikowych mebelków dziecięcych i już nie ma, rozpłynęły się też ratanowe krzesła sąsiadów i pewien grill elektryczny. Ja wywalam stare żelazko, jeden leżak i parasole ogrodowe. Ależ uwalniające są takie czystki! Przytachałam co prawda donicę od sąsiadki, ale OGÓLNY bilans jest, że więcej się POZBYWAM. Doniczkę powinnam pociągnąć jakąś farbą do ceramiki (ale to w przyszłym roku) i na roboczo wylądowała w niej (RÓWNIEŻ) zdobyczna tuja. Tuja RACZEJ uschnie, bo to były roślinki PO likwidacji ogródka letniego piekarni, ale na razie wygląda DOBRZE!

☔połowa września za nami

  • A kot nie boi się psów? -gadałam ostatnio ze znajomą o JEJ sąsiadach, którzy sprawili sobie aż dwie szczekające sztuki naraz.
  • Nie. Nawet nie. Ale sąsiad, który mieszka na piętrze też sobie sprawił psa i te z dołu cały czas szczekają na tego z góry. Mówię Ci, komedia.
  • Niezła akcja 😀
  • A o tym z góry to mamy podejrzenia, że zabił żonę. Bo gdzieś zniknęła.
  • Każdy ma JEDNEGO sąsiada, którego się o to podejrzewa.

Łucja wpadła wczoraj do domu, zostawiła w pralni KOPCZYK ubrań, ZABRAŁA masło, pomidora, sypaną herbatę oraz mleko roślinne (czy to już TEN moment, że ona będzie mi wszystko z DOMU zabierać?) i poleciała na lanczyk z Lilą. Czy Lila wiedziała, że nadchodzi spotkanie z siostrą? Nie, ale panna starsza założyła, że złapie ją pod szkołą i namówi na testowanie kolejnej miejscówki z matchą i tak też się stało. Panny tylko marudziły, że kolejnym razem muszą zabrać brata, żeby nikt ich nie zaczepiał… Ale tym razem ja potrzebowałam mieć gościa koło siebie, bo byliśmy u krawcowej, żeby zwęziła mu garniturowe spodnie. Btw. krawcowa śmiała się, że strasznie CHUDY i żeby go na siłownię zapisać! Pomyślimy!

WIEM, NIC nie widać. CHYBA nie da się mieć bardziej UPALCOWANEGO obiektywu…

Dałem jej 5 marek za cynk. Tak, z tradycji.

-„Breslau”, 2025

Zaczęłam nowy serial i po raz kolejny sprawdza się zasada, że jak Polacy dostają środki na produkcję z platformach streamingowych to tworzą rzeczy świetne. Ta akurat produkcja jest na Disney-u i jak weszłam w te klimaty chwilę przed drugą wojną światową, to aż pożyczyłam audiobook z tej samej epoki!

🌰🌰🌰

Dziś przyjechała do mnie Lutka, bo umówiłyśmy, że zabiorę ją na nasz rynek! Mamy bardzo fajny, duży, a ja tam wszystkich znam, więc ją oprowadziłam! Tu najlepsze cukinie, tu najlepsze orzechy, czosnek i kukurydza z pola. Babci się bardzo podobało, ci moi sprzedawcy są komunikatywni i zabawni, więc atmosfera też była pozytywna. Najważniejsze były pomidory na przecier i ogórki do kiszenia i wszystko to udało się (w cenie hurtowej) kupić!

Jestem zatowarowana w różne jesienne dobra, a także ZUPĘ od babci, wiec może uda nam się dziś Łucję zwabić na obiad?? Bo to wcale NIE jest łatwe!

Lila próbowała skusić ją czekoladą jogurtową, którą przywiózł jej ojciec, a jak to nie zadziałało próbowała WZIĄĆ ją na litość, że ja TĘSKNIĘ! Bo tęsknię! 🙂

🍄🍁Ziemniaki z wody

Znajoma przyleciała wczoraj z Tunezji, wyszła z samolotu na deszczową płytę lotniska i przysłała wiadomość: „Cytując Mrożka – wódka z ziemniaka i jesień z wody ciążą nad tym krajem”. Czyli JEŻELI TAKŻE mieliście wczoraj jesieniarskiego dołka, to było to GLOBALNE.

Poniedziałek. Z rana (korzystając z tego, że mam wolne) pojechałam na grzyby ➡️grzybów nie ma, ale Bibi się wybiegała, a przed nami kolejny tydzień. Lekarz chyba jeden, bo tych Łucji to NIE uwzględniam, gdyż panna ogarnia wszystko sama. Czeka mnie jedno szkolenie, owocówki ciągle nie zamarzły, a pranie do odebrania z pralni będzie dopiero w przyszłym tygodniu. Z samego rana byłam w piekarni (uwaga, otworzyli nam kolejną, czyli w promieniu półtora kilometra mamy już SZEŚĆ piekarni) i kupiłam Mieszkowi jego ulubionego pączka, którego w lecie, w ofercie, nie było…

  • Synu, chodź szybko do kuchni!
  • To moja herbatka?
  • Tak. I zobacz w torebce, co Ci kupiłam.
  • Słony karmel! Jeden na teraz, jeden do szkoły?
  • TAK. – wiecie, że można jeść pączka i się do niego uśmiechać?