Bibi na spacerach chodzi z głową w górze (łowi zapachy), gdzieś w Polsce doleciał już pierwszy bociek, a na rynku nie ma totalnie nic. Czyli wiosna? Chyba TAK! Zimę mieliśmy długą i mroźną. W styczniu śmigał mem, że ukraińskie drony wleciały nad Moskwę, polski premier uciekł na Węgry, a francuscy żołnierze przygotowują się do obrony Grenlandii przed USA, a rok dopiero się zaczął. I jest, na razie, ten czas szalony. Gospodarka i polityka przechodziły same siebie, ale na skali SZOKU, pokonał ich KLIMAT. Bo zima dała się odczuć wszędzie. Miejsca, które zimy nie znały, TEJ zimy ją odczuły i poznały dobrze.
Po świętach, a przed Nowym Rokiem Łucja z Mieszkiem mieli krótką wyprawę do ojca, lecz Sylwestra spędzili już w Polsce. Spędziliśmy zresztą tę w noc w podgrupach… Ja byłam z Bibs, Lilka bawiła sąsiedzkiego psa, Łucja z chłopakiem balowali na imprezie w jakimś kosmicznym miejscu, a Mieszko świętował na domówce u kumpla. W kolejnej turze wolnego Mieszko i Łucja byli na feriach (Mieszko z tatą, Łucja sama), a my z Lilą pilnowałyśmy domu. Tak naprawdę był plan ferii, na które miałam wyrwać się z panną L, ale pomijając gorsze niż rok temu finanse, nie chciałam zostawiać chorego kota. Ponadto były TAKIE temperatury, że mimo wszystko bezpieczniej się czułam mając rękę na pulsie, czy coś mi nie zamarzło w domu. Za styczeń mieliśmy rekordowy rachunek za energię, ominęła nas studniówka Lilki i jakoś udało mi się uniknąć kupowania akumulatora, choć NIE zawsze auto odpalało. Zaczęliśmy Rok Konia. Z ważnych tematów około dziecięcych Lilka rozpoczęła dość kosztowną terapię związaną z jej skórą, Mieszko dostał przydział na kolejną turę w sanatorium, a Łucja pchnęła wszystkie egzaminy. Chyba nie wszystkie zdała na ocenę wybitną, ale zdała i jest to najważniejsze. Btw. Nowy Jork, czyli USA to był jej 30 kraj i panna już myśli GDZIE TERAZ? Młody zrobił się dość imprezowy i często chodzi na nocowanki, lecz posiadane zasoby finansowe trwoni głównie na ubrania i gry. Łucja zaczęła też pracę i jest to bardzo obciążające, lecz ze wszystkich sił jej kibicuję. Ja dalej działałam budując szkolną społeczność i sporo chadzałam na wystawy. Podobały mi się te na które dotarłam, a jeszcze bardziej się cieszę, że na niektóre wyciągnęłam moje dzieciaki! Dokarmiałam TAKŻE ptaki i udało nam się dotrzeć na łyżwy!
🌁Książka – Węzeł Czasu był świetny. Utworzyłam także pokaźny stos książek faktu i opracowań historycznych, ale one mają to do siebie, że je zaczynam, odkładam i tak w kółko. Dobrze trafiałam z audiobookami. Prawie wszystkie działy się podczas drugiej wojny światowej i były naprawdę super, aczkolwiek tytułów większości nie pamiętam… Z pewnością podobała mi się Znajda. A książką, którą teraz czytam to Żywicielka, czyli coś co dawno temu kupiłam Łucji.
🌁Film – Właściwie to NIE byliśmy tej zimy w kinie. Planowaliśmy Avatara, ale coś tam wypadło, wiec w końcu nie dotarliśmy. We dwie z Łucją obejrzałyśmy Głos Hind Rajab. Na małym ekranie zmieniałam platformy, ale chyba najbardziej poruszyły mnie Ołowiane dzieci, o których moja śląska kumpela mówi, że nieprawdziwe, bo ludzie na śląsku są inni. Niezłe, bo ona dokładnie na Szopienicach mieszkała. I to właśnie wtedy. Zimę żegnam oglądając serial Ragnarok. Nastolatki i mitologia skandynawska.
🌁Muzyk – Bad Bunny, chociaż gość, którego uwielbiam na Insta i zajmuje się modą powiedział, że Super Bowl to była totalna porażka, a ciuchów z Zary nawet nie skomentuje 🙂
🌁Smuteczek -Miauka. Bez sensu taki niekoci dom i cały czas się przyłapuję na myśleniu, gdzie ona jest, bo zapominam, że jej nie ma.
🌁Kierunek: Sri Lanka. Nie znam grupy ludzkiej, z której ktoś by TAM nie pojechał tej zimy. Co ciekawe, wszyscy wracają rozczarowani, że to taki Egipt jeśli chodzi o nacinanie turystów, a ja tamte miejsce zapamiętałam bardzo dobrze (tylko, ze moje doświadczenia były 20 lat temu).
🌁Wtopy – tych to było sporo. Łucja zgubiła portfel (i on chyba się nie odnajdzie), ja zrobiłam jakiś kiks w robocie, co na wiele rzeczy wpłynął.
🌁Smak – w sekcji likierów, które używamy do gotowania, pojawił nam się likier KOKOSOWY, który bardzo pasuje do jaglanek.
🌁Dom – największa i najbardziej ciągnąca się czasowo rzecz, to przebudowa pokoju Mieszka. Ma duże łóżko i zniknęła fototapeta.
🌁DROPY – jakimś mega fuksem, na koniec ubiegłej zimy wszyscy wyposażyliśmy się w zimowe buty. Rok temu ekipa jechała w góry i potrzebowała, lecz kupiłam też sobie JA. I były to buty, które nas TEJ zimy uratowały. Wyprowadziłam je dziś wszystkie do łazienki, czekają na mycie, po czym wylądują w szafie.
🌁Przemiana– wróciłam na siłownię i chodzi ze mną Lilką. I dużo chodzimy, a w okresie, gdy miała próby Poloneza, albo próbne matury i wracała ze szkoły wcześniej, to nawet chodziłyśmy BARDZO dużo. I to jest doskonała zmiana, bo czuję, po tych trzech miesiącach, że mam więcej energii i nie mam takiej ochoty na słodycze.
🌁Sukces odzieżowy – marzyło mi się ubiegłej zimy, że będę zimą nosić długie spódnice i po to mi były buty zimowe. i liczne DŁUGIE spódnice. No i mi się udało!

🌁🌁🌁
Na przyszłą zimę przechodzi obowiązkowe kupno łyżew dla Lilki i nowe światełka na choinkę. Marzą mi się też światełka przed dom, co to wyjęłam WCZORAJ, bo kabel zamarzł w śniegu i dopiero jak puściły te zaspy to go wyszarpałam. Zabrakło wspólnej zimowej wyprawy, ale przyszła zima nie przyniesie zmiany. Panny będą miały wolne w innym momencie niż młody. Morsowania cały czas NIE planuję, ale dalej będę się otaczać książkami przed snem 🙂
