Czyj to synek jest dzieckiem swojej matki?!?

-wykrzyknęłam do Mieszka, gdy przez okno zobaczyłam, że wracając ze szkoły, młody SAM do SIEBIE mówił!

Weszłam wczoraj rano do kuchni i natknęłam się na… kałużę z wody!!! Lodówka się lubi rozmrażać sama, ale robiła to w ubiegłym tygodniu, więc… Och, nie! Winna była zmywarka. Jak roztopy to po całości, jak kataklizmy, to z każdej strony. Wyciągnęłam nieumyte naczynia, wyczyściłam czysty koszyczek i zamyśliłam się co z tym zrobić? Zapytałam nawet czat-a i on jak zwykle miał dobrą poradę! Btw. o kocie wie, bo szukałam info jak kocica chorowała, więc pamięta, że BYŁ. A o blogu, bo się go kiedyś pytałam co o nim myśli 🙂 I tym razem poradził mi, żebym spróbowała dokopać się do wirnika. Źle mi poradził technicznie, ale kiedyś już go naprawiałam, więc przypomniała mi się, jak to wtedy zrobiłam… Znalazłam tam mini fragment ubitego talerzyka, wyjęłam, ale nie wiedziałam czy to pomoże. Na noc włączyłam urządzenie i…. RANO nie było w kuchni wody! Bardzo mnie ten hydrauliczny sukces ucieszył, więc lekko pognałam sobie na kolejne muzealno-edukacyjne wydarzenie!

Bo jest w Polsce wystawa, na której można obejrzeć Andy-ego Warhola! ON okazuje się był powiązany z podkarpackimi Łemkami, a te kolory, które u niego były, wyniósł z dzieciństwa, domu i korzeni matki. Dawno temu, jak były tylko dziewczyny, byliśmy zresztą w Bieszczadach i spaliśmy w domu, o mocno chabrowych ścianach. Dobrze energetycznie mi się ta Łemkowszczyzna kojarzy!

Gruszki i arbuz to cykl „Spice Fruits” i to też Andy!
KOT ze skrzydłami widzicie jak PIĘKNY???
A to łapiecie? Dwie IKONY obok siebie! 😀