2/2 zajętych weekendów

  • Synu, a jak Ci minął dzień w szkole? – zapytałam Mieszeczka wczoraj.
  • Dobrze. Zgadnij kto dostał najwyższą ocenę z biologii?
  • Ty.
  • A co dostałem?– podpuścił mnie młody.
  • Szóstkę? – dałam się nabrać.
  • Nie. Piątkę.
  • Dlaczego nie szóstkę? Zresztą czepiam się. A coś może koledzy zrobili głupiego?
  • Karol z Bartkiem wzięli udział w debacie.
  • A dlaczego Ciebie tam nie było??
  • Bo nie chodzę na etykę. Zresztą teza była bez sensu.
  • A jaka była teza?
  • Czy życie bez wstydu byłoby lepsze.
  • A byłoby?
  • Nie.
  • Jaki Ty mądrala jesteś! Nie masz mi za złe, że taki jest wspaniały, a Twoja matka to taki niestabilny nieudacznik karierowy?
  • To bez znaczenia.
  • Dumna jestem z tej Twojej chemii!
  • Biologii.
  • No właśnie 🙂

W kwestii mojej kariery robię dalej szkolenie na egzaminatora. I jutro mam egzamin, który zakładam, że raczej położę… Bo się NIE uczę. Ani podstaw programowych, ani zasad interpunkcji, bo zwyczajnie NIE mam kiedy. WIĘC jeżeli w połowie marca nie będę się chwalić, że zdałam, tzn. że NIE zdałam. Za to, piękne wzory na kartach pracy mi wyszły, ale siedzieć po 10 godzin dziennie w drugi weekend pod rząd, to efektywność zero.

Plus, bo do Polski zawitał akurat Diabli i przejął młodszą część ekipy (Łucza w pracy).

゚.⚛︎ 🧬 🧫 🧪⚛︎゚.⚛︎ 🧬 🧫 🧪⚛︎

I w kwestii odwilży ZOOM na jedną ulicę. 9 rano (fotka górna) i 17 wieczorem (dolna). Doceńmy za to to, że już o tej piątej jasno!