- Synu, a jak Ci minął dzień w szkole? – zapytałam Mieszeczka wczoraj.
- Dobrze. Zgadnij kto dostał najwyższą ocenę z biologii?
- Ty.
- A co dostałem?– podpuścił mnie młody.
- Szóstkę? – dałam się nabrać.
- Nie. Piątkę.
- Dlaczego nie szóstkę? Zresztą czepiam się. A coś może koledzy zrobili głupiego?
- Karol z Bartkiem wzięli udział w debacie.
- A dlaczego Ciebie tam nie było??
- Bo nie chodzę na etykę. Zresztą teza była bez sensu.
- A jaka była teza?
- Czy życie bez wstydu byłoby lepsze.
- A byłoby?
- Nie.
- Jaki Ty mądrala jesteś! Nie masz mi za złe, że taki jest wspaniały, a Twoja matka to taki niestabilny nieudacznik karierowy?
- To bez znaczenia.
- Dumna jestem z tej Twojej chemii!
- Biologii.
- No właśnie 🙂
W kwestii mojej kariery robię dalej szkolenie na egzaminatora. I jutro mam egzamin, który zakładam, że raczej położę… Bo się NIE uczę. Ani podstaw programowych, ani zasad interpunkcji, bo zwyczajnie NIE mam kiedy. WIĘC jeżeli w połowie marca nie będę się chwalić, że zdałam, tzn. że NIE zdałam. Za to, piękne wzory na kartach pracy mi wyszły, ale siedzieć po 10 godzin dziennie w drugi weekend pod rząd, to efektywność zero.
Plus, bo do Polski zawitał akurat Diabli i przejął młodszą część ekipy (Łucza w pracy).

゚.⚛︎ 🧬 🧫 🧪⚛︎゚.⚛︎ 🧬 🧫 🧪⚛︎
I w kwestii odwilży ZOOM na jedną ulicę. 9 rano (fotka górna) i 17 wieczorem (dolna). Doceńmy za to to, że już o tej piątej jasno!


