Grawitacja w poziomie

Wiem, że w kółko o tym piszę, ale mam nieustanne wrażenie, że życie tylko przyspiesza. Czasem rozglądam się na boki, patrzę na innych ludzi i wydaje mi się, że oni mają WOLNIEJ. I TEN rok, bije absolutnie wszelkie rekordy! Pominę moją pracę, bo naszą dewizą jest „zmiana jest stałą”, więc ten bigos, który mam zawodowo jest mi organicznie bliski. A potem zaczyna się rodeo z dziećmi… Najpierw jest Łucja, o której Diabli odsyłając ją po dwóch tygodniach powiedział, że ONA jest NIE do opanowania. TAK. Taka właśnie jest. Byli ostatnio z Miłkiem na koncercie… Na koncercie pojawili się jego znajomi, którzy przyjechali do miasta i wynajęli „apartment”. Wszyscy mają ksywy niezależnie od płci. I taka akcja: na koncercie jakiś obcy koleś dostawał łomot, więc oni ułańsko postanowili go bronić. Łucja powiedziała do Miłka: Ty NIE idziesz, więc NIE poszedł. ALE później wszyscy, razem z tym uratowanym gościem i jego dwoma kumplami wylądowali w tym „aparment”, gdzie fabuła mogła posłużyć za scenariusz kolejnego sezonu Euforii. Następnie mamy Lilę. Niby nic tu się nie może wydarzyć, lecz wczoraj, w szkole, jeden gość powiedział drugiemu, że kolejnego dnia, wszystkich zabije i żeby TEN lepiej NIE przychodził. Na grupie rodzicielskiej zawrzało i rodzice postanowili, że zagrożenie jest za duże, czas zawiadomić policję i nie wysyłają dzieci do szkoły dopóki szkoła nie zareaguje odpowiednio (Liliana do szkoły poszła). I jest jeszcze Mieszko, który niby neutralnie był tylko na premierze Drwala w Mac-u i uciekał z kumplem przed jakimś dziwnym gościem, ale w weekend wybiera się AŻ na dwa koncerty i zabiera ze sobą Łucję jako osobę pełnoletnią, która go wprowadzi. Dodajmy też, że na zebraniu w szkole okazało się, że wszyscy wiedzą gdzie BYŁ (ba, jedna nauczycielka zapytała go na korytarzu ILE zapłacił za bilet) i ja czułam się tak jakby wszyscy wcześniej widzieli moje gołe zdjęcia („oni wiedzą i myślą, że ja nie wiem, że oni wiedzą”),

Tyle w tym dobrego, że stoją murem za sobą i gdy Miłek zaproponował, że on chce jechać na męski wyjazd z Mieszkiem i swoim młodszym bratem – Olinkiem (równolatkiem Mieszka), Łucja odpowiedziała: NIE. On NIE jest taki 😀 I że panny wyrywają się razem te swoje lanczyki! Na lanczyk dotarł też dziś dziadek (bo raz w miesiącu ma spotkanie ze starymi kumplami), odwoziła go babcia i umówiłyśmy się potem na chwilę, na KAWĘ!