🐼Państwo Środka

Pomysł na Chiny pojawił się w kwietniu. A może nawet w marcu? Kombinowałam duużo z połączeniami i z atrakcjami. Najtrudniej było z pociągiem łączącym Szanghaj z Pekinem. To super szybka kolej, którą bardzo chciałam nam wpleść, ale pomimo tego, że połączenie startuje CODZIENNIE, co godzinę, bilety jest bardzo trudno kupić. Sprzedaż rusza dwa tygodnie wcześniej, kupują to boty zakupowe, które trzeba wcześniej opłacić. No a płatności to było kolejne wyzwanie! W Chinach nie działa googiel, czyli znane nam komunikatory, social media i karty płatnicze. Wszyscy mieliśmy więc poinstalowane na komórkach VPN-y i trzy osoby miały aplikację płatniczą. No bo w Chinach NIE ma też płatności gotówką i płaci się czymś podobnym do naszego blika. Mapy chińskie (zresztą nieporównywalnie dokładniejsze niż gugiel) ściągnęła sobie na telefon Łucja (a ja pobrałam sobie już na miejscu), plus ja miałam apkę typu Uber. Mało się przydawała, bo korki są takie, że jeździ się głównie pod ziemią (metra mają po 30 linii)

Podobało nam się BARDZO. Łucja to nawet jest na etapie, że w Szanghaju mogła by zamieszkać. Strasznie dużo tam ludzi. Ale tak naprawdę DUŻO. W Pekinie było niby 6 mln mniej niż w Szanghaju, ale w stolicy ten tłum czuło się bardziej. Pojechaliśmy z małym bagażem i zakładaliśmy, że kupimy walizkę. Plecaki mieliśmy wypakowane tak, że nie mieściła się nawet woda do bocznych kieszeni, a chcieliśmy kupić herbatę, Łucja kupiła sobie dwa sweterki, Lila kosmetyki do włosów (przekraczające 100 ml), a Mieszko czipsy i snaki. I rozluźniliśmy też nasze plecaki. Zresztą jak latacie low-costami to wiecie, że cena bagażu jest spora, więc chociaż to nieekologiczne, to kupno walizki na miejscu było po prostu tańsze. Dlatego też do Szanghaju polecieliśmy samolotem (bo taniej niż pociągiem i łatwiej dostać bilet) i wracaliśmy pociągiem (bo mieliśmy walizkę). Noclegi mieliśmy super. W Szanghaju jedną noc mieszkaliśmy koło Disneylandu (bo przylecieliśmy w nocy, a lotnisko było tuż obok parku rozrywki) i w pokoju mieliśmy basen z kulkami, a z trzeciego piętra do jadalni na parterze (na śniadanie serwowano bułeczki bao) można było zjechać wielką zewnętrzną krytą, przeszkloną zjeżdżalnią. W Pekinie mieszkaliśmy w muzeum i w kapsułach.

Żarcie było super, chociaż Lila przez trzy dni NIC nie jadła, bo ją to wszystko przestymulowało. Te nasze wakacje przypominają spadanie w studni, kiedy migają dźwięki, obrazy i wydarzenia. Było bezpiecznie i czysto, ale przerabiać to w głowach będziemy jeszcze z miesiąc. Absolutnym chińskim hitem był Mieszko. On się TAK podobał, że to było aż niewiarygodne. Zgodnie z chińską modą ma jedno ucho odstające, a tego dochodzą jego poubijane jedynki, CZYLI to coś oni tam sobie robią na ZDROWYCH zębach. W sklepach, w kawiarniach, na ulicy, w metrze. Czasem go tylko nagrywano, czasem podchodzono i mu mówiono (ten komunikat wyświetlany miał na komunikatorze językowym – oni są BARDZO technologiczni), że jest PIĘKNY, a czasem proszono o zdjęcie.

NIE udało nam się sporo rzeczy. I tak strasznie dużo NIE zobaczyliśmy! I nawet nie kupiliśmy tego co mieliśmy kupić, ale po prostu zabrakło nam czasu 🙂 Więc tak – chcemy tam wrócić! Siedzimy teraz na europejskim lotnisku, jest szósta rano, samolot do Polski mamy DOPIERO o 21-szej, więc MOŻE wyjdziemy coś zjeść? Jak się zrobi jasno. Mam laptopa, więc chociaż NIE mam jeszcze zdjęć z aparatu wrzucę Wam kilka fotek z komórki i linki do roleczek!

🐼Dzień pierwszy-przylecieliśmy o trzeciej w nocy tamtejszego czasu, chwilę pospaliśmy i ruszyliśmy na miasto.

🐼Chiński Mur – można dojechać metrem z Pekinu

🐼Pierwsze wrażenie z Szanghaju – NIESAMOWITE jest to miasto!!!

🐼Nasz nocleg w Szanghaju – trzeci z naszych noclegów

🐼Stare miasto w Szanghaju – Yuyan Garden

🐼Przejazd pod rzeką Huangpu – tunelowa kolejka.

🐼Muzeum Szanghaju

🐼Spacer nocą – te owocki w karmelu były pyszne. Oni mają tam winogrona wielkości śliwek. I owoce w ogóle były wspaniałe.

🐼Świątynie – tu kolejny niedosyt, bo zwyczajnie mało ich zobaczyliśmy!

🐼Przejazd pociągiem

Być może zrobię jeszcze rolkę z samolotu, który też nas na plus zaskoczył, albo posklejam niewykorzystane filmiki (byliśmy też w zoo oglądać pandy!), ale to PÓŹNIEJ. Dużo fotek Mieszka, ale te przysłała na grupę Łucja – stąd je mam -> a ją poprosił brat, bo chce coś na swojego insta wrzucić 😀

Chiński Mur w tle
tu chodziło o to, żeby do tego wielkiego dzbana na środku placu wrzucić monetę. Nie udało się nam 🙂
te nocne miasta zalane światłem są hipnotyzujące
check out
bilety w metrze są bardzo różnorodne. Najbardziej lubiliśmy serię ze strażakami i znakami chińskiego zodiaku. Bilety były wchłaniane przez maszynę wypuszczającą nas z metra, więc żaden się NIE ostał!
Łucja w przebieralni Brandy Melville w koszulce z napisem Szanghaj. Do przebieralni wchodzi tylko jedna osoba, a mężczyźni w ogóle są z damskich sklepów wypraszani 🙂 Panna wysyła więc nam zdjęcia CO kupić?