-Lila, gdy ma na coś ochotę

Byłam na rynku i kupiłam przecudowne, pasiaste bakłażany. Zawsze jak na nie patrzę, to myślę o małych dziczkach! Doszły także duże ilości warzywek dla kolejnych wegetariańskich uczt! Później ruszyłam z kolejną porcją poszukiwań kluczyków do auta i znalazłam! Przy okazji odkryłam też dwie kule z lusha (???), 20 groszy i pół opakowania zgrzewki małej wody mineralnej (pod siatkami płóciennymi w pomieszczeniu gospodarczym).
Mieszko znowu zdobył pierwsze miejsce w konkursie wiedzy o Niemczech (rok temu w szkole, a teraz z sanatorium) a Miaustra postanowiła, że będzie chodzić wieczorem na spacery ze mną i z Bibi (zły pomysł, bo moim zdaniem kot NIE może daleko odchodzić do domu, więc robimy spacery bardzo bliskie).
🐗🐗🐗
- Łucz, Ty NIE idziesz dziś na zajęcia?
- Poranne wykłady mi odwołali. Będę szła na 15-stą
- Jednak łatwiejsze takie studenckie życie niż w szkole średniej. A jak było wczoraj?
- Byłam w bibliotece po podręcznik do perskiego.
- Oo, fajnie. I był?
- Tak. Ostatnia sztuka… Ale wiesz, taka dziwna akcja była, bo ona się mnie spytała czy mam kartę biblioteczną, więc powiedziałam, że tak, ale ona powiedziała, że mają inną.
- Wyrobiłaś sobie?
- Tak, ale to był dopiero początek. Bo potem okazało się, że oni pożyczają na REWERSY! JA myślałam, że rewersy to takie krakersy.
- Ale poradziłaś sobie z wypisywaniem?
- Tak, ale to takie vintage było. I nie wiedziałam, co tam wpisywać, a te kartki były takie STARE.
