-z „Chopina”. Szkoły ruszyły masowo do kin i Lilka jest już po seansie. Opinie są mieszane, ale fajnie jak się pojawiają produkcje, które wciągają sektor edukacyjny!
Poniedziałek. Rano mieliśmy straszne urwanie głowy, bo jeździłam w te i we w tę z Mieszkiem. Jeszcze wczoraj postanowiłam, że z samego rana, przed WSZYSTKIM, odbębnię spacer z Bibs, bo później NIE będzie kiedy. I bardzo dobrze, że TAK zrobiłam, bo jak już wróciłam do domu po tych konkursach, to młody napisał CZY zapisałam go do sanatoryjnej szkoły? NIE. WIĘC pojechałam jeszcze raz, bo w końcu on od piątku tam siedzi, w piątek już był na lekcjach, a ja go jeszcze formalnie NIE zapisałam!
W nadchodzącym tygodniu powinnam jeszcze podjechać do szkoły z zaświadczeniem z sanatorium, mam aż trzy dni poza domem, a jutrzejsze wolne MNIE nie dotyczy. Btw. Lilka chce ten spędzić na nauce. Byłam też dziś na poczcie i oddałam książki do biblioteki (czyli te dwa elementy odpadają). Muszę też koniecznie wymienić audiobook w aucie, bo to co aktualnie słucham to totalne dno. Z dramatów zgubiłam gdzieś kluczyki do auta. JEDEN komplet mam, ale ten drugi ZAGINĄŁ. Musi być w domu, bo przecież jakoś wróciłam? Pewnie cisnęłam to z myślą, że to tak na chwilę, ale GDZIE??

🏝️🏝️🏝️
Gdzieś w tym biegu wpadłam do piekarni, bo bez śniadania w takim tempie, to dość hard-corowo. Przed mną była BARDZO młoda osoba, która poprosiła o maliniankę i brownie z porzeczką. Po niej podeszłam ja i powiedziałam:
- Dla mnie przekąska z soczewicą i drożdżówka z serem.
A potem jak to w aucie jadłam to pomyślałam, ze takie STARE z nazwy produkty w ofercie, to specjalnie dla TAKICH osób jak ja!
