🌰Zuzanna lubi je tylko jesienią

  • Synu, jak chcesz z obiadem? Mamy pierś kurczaka, kotlecików nie chce nam się robić, ale możemy Ci zrobić opieczone kawałki. Albo jedziesz do sklepu po mięso.
  • Możesz powtórzyć?
  • W którym momencie się wyłączyłeś?
  • Jedno słowo mi uciekło.
  • Więc będziesz miał od początku…
  • Mieszko, posłuchaj – włączyła się Lila – Możemy Ci zrobić kotleciki, albo jedziesz do sklepu po karkówkę.
  • Muszę jechać na rowerze czy mogę pójść?
  • Możesz pójść.
  • A jak się kupuje karkówkę? – to było do mnie.
  • Powiedz Pani, że tak na trzy kotlety, karkówkę.
  • I to wystarczy?
  • TAK. Ona ZROZUMIE.

Sobota. Przerzuciliśmy te szafy (ależ to było wykańczające) i tradycyjnie sporo wylatuje. Staramy się ograniczać ilość kupowanej odzieży, ale tym razem poleciały takie sztuki, co to nie umiałam się z nimi od bardzo dawna rozstać! Z rana pobiegałam, teraz w wolnowarze dochodzi kolejny gulasz (czerwona kapusta, groch i boczniak), a panny się uczą. Lilka robi kolejne zagadnienia z chemii, a Łucja rozrysowuje jakieś robaczki, co to podobno są językiem perskim!

Wczoraj u dziadków znalazłam torbę, którą chyba MY robiliśmy, ale bardzo fajne nam wtedy to wyszywanie wyszło!