
Stukają, pukają i krzyczą: Cukierek, albo psikus! A Bibka szczeka i dla niej, to chyba najgorszy wieczór w roku – zaraz po SYLWESTRZE… Za to, z kilogram cuksów już WYDAŁAM! Równolegle, z zupełnie niestrasznych rzeczy: udało nam się dziś odebrać orzeczenie Lilki i ja byłam u fryzjera. Tym razem moja fryzjerka miała fazę na szarości i chociaż TRADYCYJNIE zamawiałam RUDY blond, dziś DOSTAŁAM włosy w kolorze siwy blond. Bardzo ją lubię, ale ona jest taka Monnet, który pod koniec życia miał okres gdy tworzył obrazy w kolorze fioletowym, albo Picasso, który miewał fazy tylko na róż czy na niebieski… I ona ma akurat fazę na chłodne blondy i taką MNIE też zrobiła. CÓŻ, za pół roku spróbujemy ponownie, bo to jednak super babka 😀 Tu macie Halloweenową roleczkę z wczoraj, a niżej nostalgiczna fotka z październikowego Hamburga!






















