- A wiesz synu, jak szłam z Bibs to jakieś chłopaki, pod szkołą, oglądały Twój rower. Chyba się podoba?
- Wiem. Pytają się mnie czy dam się karnąć.
- Karnąć? To od car? Czyli przejechać? Zgodziłeś się?
- Nie.
- Dlaczego nie?
- Bo nikomu nie pozwalam. I wszyscy pytają się mnie, gdzie kupiłem. 🙂
Dzisiaj była ostatnia medyczna różnorodność na ten tydzień, czyli mój dentysta. Już jestem po, zabieg mówiąc ogólnie i enigmatycznie był nieprzyjemny, a szczękę mam sztywną. I byłam TAK przerażona, że jakaś końska dawka znieczulenia była potrzebna, bo pompowałam tę adrenalinę w takim tempie, że organizm ignorował mniejsze dawki. Mówią, że TERAZ przestanie mnie tak często boleć głowa, nie będzie bolała szczęka (a bywało ostatnio tak, że w nocy się aż budziłam) i nawet napięcie szyjne co to je mam od dwóch lat powinno puścić. Dziś nigdzie nie wychodzimy, bo chociaż mamy na głowie Matiego, JA się NIE nadaję na lansy. Podałam więc spaghetti oraz upiekliśmy babeczki ze śliwkami!

