- Oooo, jak fajnie! Mieszko zaszczepimy Cię na hpv! – powiedziałam do lusterka w aucie, patrząc na tylną kanapę. Chwilę wcześniej w radiu powiedzieli coś co mnie ucieszyło.
- No mogę. A co to jest?
- To taka choroba, na którą już szczepiłam dziewczyny. Roznoszona drogą płciową.
- Uuuuu, Mieszko… Choroba weneryczna…
- Łucja, weź go NIE nakręcaj. Chodzi o chorobę, na którą chorują kobiety, a nosicielami są mężczyźni. Ciebie też będzie to chroniło, ale korzyść procentowa jest bardziej po stronie kobiet. Twoje siostry są już zaszczepione, a np.w Australii są zaszczepione wszystkie dzieciaki.
- No okej.
- Dobra. To ja TO jutro sprawdzę.
Wracaliśmy w niedzielę od dziadków i w radiu usłyszałam o programie bezpłatnych szczepień na HPV. Szczepiłam na to dziewczyny (Gardasilem) i kosztowało to wtedy BARDZO dużo. Planowałam zaszczepić również Mieszka i tak naprawdę ucieszyła mnie informacja, że taka opcja JEST. Rejestrujemy się na e-pacjencie i wybieramy datę (chłopców szczepią Cervarixem). Nie ma zainteresowania tym szczepieniem- nam pasował czwartek od 13:10 i dostaliśmy zestaw wszystkich możliwych godzin. Programem objęte są dzieci z 2011 i 2010 roku, ale starsze RÓWNIEŻ mogą. My, drugą dawkę mamy w marcu!




Po takiej przygodzie pojechaliśmy do sklepu z klockami i młody wybrał sobie mini-figsy. Dwa opakowania. Trick polega na tym, że teraz jest seria z Marvela, opakowania są w kartonikach, lecz każda figurka ma INNĄ wagę. Więc w sklepach można poprosić o mini-wagę i ważyć kartoniki, żeby wybrać tę, którą się chcę. TAK też zrobiliśmy i mamy dokładnie DWIE, o których Mieszko marzył! 🙂

