ŁAD

Łucja przeczytała „Zbrodnie i Karę”. Dobrze! Mam świadomość, że uczniowie czytają głównie bryki i streszczenia- rozumiem to, bo tych rzeczy do przeczytania jest sporo, więc wymagam, że powinni przeczytać 3-4 lektury, by MIEĆ do czego się odwołać na maturze. U Dostojewskiego jest wszystko: relacja rodzic-dziecko, poczucie winy, obowiązek wobec państwa i społeczeństwo. W streszczeniach nie złapałaby beznadziei i zła, a tak jest tym zdruzgotana. Natomiast temat odpowiedzialności karnej często nam się ostatnio przewija w rozmowach. Spotkałam np. na psim spacerze gościa, z którym najpierw gadaliśmy o polityce, a potem o więziennictwie, bo u nich teraz mieszka bratanek żony, który w tej branży pracuje. A jeszcze wcześniej mieliśmy przygodę na lotnisku, której nie znacie… Otóż, gdy wracaliśmy z Rygi, dzieciaki przeszły odprawę przede mną. Ja miałam wszystkie telefony i torbę ze sprzętem (aparat i obiektywy). Z nabożeństwem i ostrożnością wykładałam je do tych plastikowych kuwet i wyprzedziło mnie dwóch gości, którzy byli częścią większej grupy. Grupa była męska, w militarnych strojach i miała bardzo dużo sprzętu. Dronów, laptopów (takich jak gamerskie, bo w mocnych metalowych obudowach) i metalowych walizek. Ja byłam między nimi i to tak wychodziło jakbym była z nimi. I zrobiło się nieprzyjemnie przy tych bramkach. Na jednym laptopie była wielka naklejka z napisem Doniecka Republika/albo Niepodległy Donieck (coś w tym stylu) i była to naklejka w kształcie miasta/regionu w kolorach Flagi Rosyjskiej (Rosja nie zaakceptowała faktu, że Donieck jest Ukraiński), a ci goście wyszarpywali celnikom komórki. W tym wszystkim tkwiłam JA, która RÓWNIEŻ załapałam się na wyjątkowo szczegółową kontrolę (lampy na podczerwień, obszukiwanie przez celniczkę oraz sprawdzanie toreb i butów). Dzieci stały przerażone, ale nawet nie bardzo jak było wytłumaczyć, że ja jestem osobno, bo tam zrobiło się TAKIE napięcie, że przez krótkofalówki wzywano dodatkowych strażników!!! Niemniej jednak WYDOSTAŁAM się, tylko towarzystwu potem tłumaczyłam, że oczy wokół głowy, trzeba mieć zawsze ⭢ by w ZŁEJ kolejce nie stawać… ALE jak nam się to już przydarzy warto taki incydent potraktować jak PRZYGODĘ!

A tymczasem DZIŚ pozbyłam się starego roweru Mieszka i… uprałam CZĘŚĆ kanap! Najpierw uprałam poduchy i siedziska, ale różnica była TAK ogromna (niemalże dwie różne tkaniny), że zdjęłam również oparcie i pierze się właśnie pierwsze (na metce było 40 stopni i tak wrzucam do pralki). Ależ to był wspaniały pomysł te kanapy ze ściąganym obiciem 🙂