- MOJA skóra wie, że jutro poniedziałek.
- Skąd taki pomysł, Lila?
- Bo jest niedziela wieczór i ona JUŻ jest gorsza.
- Powinnaś się przyzwyczaić, że po niedzieli jest poniedziałek. ZAWSZE. I tak już będzie. 🙂
Mam koleżankę, która kiedyś się oburzała, że co wrzesień to rodzice w pracy rozpaczają ILEŻ to kosztują podręczniki. I mogliby się już przyzwyczaić, a nie co roku ta sama drama 😀 I właściwie to tak! Jeżeli kogoś ten temat nie dotyczy, to taki boomerang zagadnieniowy jest irytujący. Opowiedziałam tę historię Lilianie, bo tu nie ma co dramatyzować i zwyczajnie trzeba się z tematem zaprzyjaźnić.
<><>
Poniedziałek. W tym tygodniu mamy dwie wizyty lekarskie, jedno szczepienie i jedno zebranie. Zebranie jest u Łucji i na nie NIE idę. Panna uważa, że nie muszę, bo zebranie ma być o wyjeździe na euroweek, czyli wycieczce po Europie na którą w przyszłym tygodniu jedzie jej klasa. Ł. nie jedzie, bo deklarować się trzeba było na wiosnę, a wtedy BYŁ plan na zmianę szkoły. Mają też być rozdawane jakieś zgody, ale ma je wziąć od wychowawczyni i ja je w domu podpiszę (jutro je zaniesie). A o tej porze, w poniedziałki, jeździmy akurat na rehaba. Mamy już plan lekcji i dwa dni w tygodniu będę pannę najstarszą odwoziła, bo ma lekcje na godzinę zero, która we wcześniejszych latach była zarezerwowana na zajęcia dodatkowe typu religia czy etyka. Godzina zera to siódma i to oznaczałoby bycie na dworcu chwilę po piątej, czyli pobudkę o… czwartej. NIE ma takiej potrzeby – wygląda na to, że w TYM roku będę mogła ją ZAWSZE o tej porze, na te lekcje zawieźć. Lilka ma plan dziwny w taki sposób, że każdego dnia ma po osiem lekcji, oprócz piątku, kiedy ma DWIE. Ze spraw domowych najważniejsze na ten tydzień jest pranie kanap. Zdjęłam już z jednej poduchy i obicia i spróbuję to WYPRAĆ, w pralce… Jeśli przetrwa to TO samo zrobię z drugą kanapą. Jest to natomiast konieczne, bo na kanapach SYPIA pies i one przesiąkają JEGO zapachem. Kanapy lubimy, Mieszko ostatnio po powrocie ze szkoły opadł na nie i powiedział, że je UWIELBIA, więc MUSZĘ je odświeżyć.
<>
Pokażę Wam wielki wycieczkowiec, którymi nam wczoraj spamował Diabli. Był w Hamburgu na wydarzeniu z takimi „statkami” i jest to coś niewiarygodnego. Oni się teraz reklamują, że na takim pływającym mieście jest doskonały Internet i można tam pracować w Home Office. Niektóre rejsy trwają pół roku (i to wcale nie jest jakos strasznie drogie) i w sumie TAK też można żyć.

