
- Mamo, rozwalił mi się telefon. Dlatego nie zadzwoniłam, że już jestem na stacji. -ogłosiła Liliana po wejściu do domu.
- Nieee…. Jak to się zepsuł? Nie da rady go odpalić?
- Nie. Bateria 100%, automatycznie się wyłącza zaraz po włączeniu. Ten dzień źle się zaczął i od razu wiedziałam, że coś się wydarzy.
- Dobra, i tak długo działał. A dzień NIE zaczął się źle. Pyszne śniadanie Wam zdążyłam zrobić. A z Twoim fonkiem to wisiało nad nami, tyle, że miałam nadzieję, że damy radę do października… Mamy jakiś zastępczy w domu?
- Nie. Zużywamy wszystkie tak, że się rozpadają całkowicie. Moglibyśmy wymieniać je wcześniej to byłby jakiś rezerwowy w domu. Wszystko przemyślałam. Jutro idę do szkoły z zegarkiem Mieszka, bo to straszne nie wiedzieć ile do końca lekcji. Będę jak dziecko w latach ’80-tych
- A w klasach nie ma zegarów?
- Nie ma. Znaczy się są, ale nikt ich nie nastawia, bo zakłada się, że wszyscy mają komórki. To nie jest tak jak w Twoich czasach, że w każdej klasie był sprawny zegar.
- Za moich czasów w każdej klasie było godło, a nie zegar. A od ogólniaka jeszcze krzyż.
- A portret Stalina?
- Aż TAK stara nie jestem! 😀
