No to WRZESIEŃ!

  • Wiesz mamo, w sumie to cieszę się, że już zaczyna się szkoła, bo trochę się nudziłem.
  • Tak mi się właśnie wydawało Mieszeczku.

On to jednak jest podobny do Łucji 🙂 Nudno MU bez innych ludzi! Kupiłam już syneczkowi zeszyty, a właściwie to kupiliśmy, bo on lubi wybierać, a ja po raz kolejny powtórzę, że DOBRZE mają te dzieciaki teraz, że te zeszyty takie różnorodne. Młody lubi graficzne wzory (dolny szereg), Lilka wybiera okładki, na których DUŻO się dzieje (środkowy rząd), a Łucja szuka takich w określonym stylu (najwyższy). Dla każdego coś innego! Plecaków nie kupujemy, buty zmienne to będą któreś z letnich, farbki, kredki, długopisy są z lat poprzednich. Panny potrzebują książki, ale to za tydzień będziemy kompletować. Poniedziałkowe godziny rozpoczęć roku już znamy, a myśląc o kulturalnej jesieni zaplanowałAM nam atrakcje na dwa wrześniowe dni. Skosiłam trawę, przycięłam sobie palucha sekatorem (jakiś taki mam beznadziejny, bo regularnie sobie przycinam), a rano na spacerze z Bibs pogadałam z jedną znajomą. Jej dzieci też są wyjątkowo radosne na myśl o początku roku szkolnego!

Teraz natomiast, siadłam na podłodze z laptopem, bo za chwilę mam ostatni w tym roku (na tych wakacjach) niemiecki. Na wyświetlaczu laptopa powitał mnie widoczek z Kolumbii Brytyjskiej, co to jest regionem, który mocno podglądaliśmy TEGO lata, i przylazła do mnie psa. W ekranie odbijają mi się plakaty, które mam za plecami i naprawdę cieszę się, że nadchodzi kolejny szkolny sezon! 🙂