Załatwione! Najpierw rano musieliśmy pojechać do sklepu z komputerami, gdzie kupowana była Mieszkowa pamięć. Wymieniliśmy ja na taką, która PASUJE (bo ta, którą chcieliśmy wczoraj zainstalować NIE pasowała) i z nią wróciliśmy do gościa, który ten komp skręcał. On tymczasem, od wczoraj, diagnozował mojego kompa. Nową pamięć zainstalował, w moim wymienił jakąś taśmę i wszystko śmiga! Musieliśmy jeszcze zaczekać półtorej godziny i poszliśmy sobie wtedy na lody oraz herbatkę i koniec końców byliśmy w domu po drugiej… NIGDZIE więcej już dziś nie pojechaliśmy, ale i tak dzień uważam za udany! Ciekawa akcja, bo tak się snując (po okolicy serwisu) znaleźliśmy sklep mięsny, do którego była kolejka i w którym kupiliśmy mięso na obiad. Gdy z niego wyszliśmy zapytałam Mieszka, czy też poczuł te możliwości? Że w sumie fajnie było by zrobić żeberka, polędwiczki mogą być pyszne, a i warto by spróbować ich karkówki we własnej zalewie. I młody mi odparł, że chociaż brzydzi go surowe mięso, to chętnie by to wszystko zjadł. I cieszy mnie to, że jest zainteresowany jedzeniem, bo nie zawsze tak było, a teraz ciągle jest głodny!

<><>
Śmiesznie natomiast było WCZORAJ. Korzystając z tego, że Łucja ma wolne podjechałyśmy do sklepu po bieliznę dla niej. W ogóle to panna NIE potrzebuje, ale od dwóch lat męczyła mnie o brafitterkę. A wyszło tak, że byłam z Lilką tydzień temu i sprzedawczyni podbiła do nas, gdy oglądałyśmy spodnie piżamowe (które to Lilka nosi jako zwyczajne spodnie), że ONA ją zmierzy. I ją zmierzyła… Przeniosłyśmy się więc z tych spodni do stojaków z biustonoszami i Lilka coś tam wybrała… Za to jak wyszłyśmy ze sklepu panna powiedziała: „ONA [Łucja] nie może się o tym dowiedzieć. BO mnie znienawidzi.” By więc uniknąć konfliktu między siostrami pojechałam w to samo miejsce z ŁUCJĄ by i ją wymierzono (bo ona chciała!!!). Babeczka od razu złapała o co chodzi, podbiegła do Łuczyny i ją wymierzyła. Podeszłyśmy do regałów z bielizną i Łucja wtedy zapytała: POWIEDZ, że Lilka nie ma większego?! [biustu] 😀 Nie ma. Mają takie same i NIE rozumiem bo co mają mieć kilka par staników, skoro mogły nosić na zmianę??? Btw. Mieszko też zarobił bieliznę – majtasy, chociaż jego bardziej zainteresowały… żelki.











