Po wiośnie…

Finał TEJ pory roku mamy kichający… U Łucji jakoś temat alergii się wyciszył, ale Lilka to jest zasmarkana cała. Swędzi ją nos, skóra i oczy… Buuu.. Na wizytę u alergologa cały czas czekamy, a doraźnie zarządziłam mniej spacerów z psem. No i np. dziś rano miał pójść Mieszko, lecz NIE chciał i w końcu panna jednak poszła… Wychodząc powiedziała do brata: Najwyżej się uduszę na tych polach... I po 20 minutach on ją dogonił na rowerze, żeby sprawdzić, czy się nie udusiła. 🙂 Słodziak normalnie 😉

Łucja rano miała test, a potem dotarła do szkoły. Test ok, czyli w poniedziałek odstawiam pannę do sanatorium. W poniedziałek do szkoły wróci też Lilka i wszyscy moi uczniowie. W weekend pewnie odwiedzimy dziadków, ale przede wszystkim mamy sporo do zrobienia w domu. BO, skoro to koniec zdalnych, to musimy oddać do szkoły pożyczone sprzęty, no i oznacza to większą robotę, bo trzeba pobrać wszystkie DZIEŁA i prace Łucji. Ma to umieszczone w chmurze przypiętej do swojego Teamsa, lecz skoro jest w klasie ósmej, to zakładamy, że jej teamsowe konto zniknie wraz z końcem roku. Poza tym musi ustalić z wszystkimi swoimi nauczycielami, czy nie mają wątpliwości co do oceny dla niej, bo JEJ już w szkole nie będzie i jeżeli ma jeszcze coś dosłać to TERAZ. Ja mam do wypisania oceny semestralne i koszenie trawy. A dziś (skoro Mieszko i Łucja byli w szkole) dostałam LAURKI z okazji Dnia Matki! Od Mieszka piękną, otwieraną i cudownymi, SAMODZIELNYMI, życzeniami o spełnionych marzeniach. Łucja dała mi kartkę z mangalowym rysunkiem… kobiecych narządów płciowych (bo JA takie motywy PODOBNO lubię 🙂 Niech będzie, cudne obie!

Ostrzyżony młodzian, dorodne w tym roku rododendrony i goździki! Sama je sobie kupiłam, bo w sklepach teraz wyprzedają te z Dnia Matki i wybrałam różowe. Bardzo mi się podobają!

<>

  • I wiesz mamo, takiego fajnego chłopaka widziałam na tych testach. Tylko miał mascne.
  • A co to takiego?
  • No wiesz, to podrażnienie skóry od maseczek. Masca+acne.
  • Nie znałam. Ale nieźle, że jest na to słowo. Rzeczywiście sporo dzieci to ma. Ale to tylko od tych jednorazowych maseczek się robi.
  • Tak. Bo one wysuszają skórę.

Nie sądziłam, że to jest to większy (globalny) problem, ale mamy w szkole dzieci, których rodzice proszą, by nie nakładały, nawet na te krótkie przejścia ze szkoły, przez korytarz, na dwór. Nie wiem jak u Was, mnie temat maseczek przestał całkowicie interesować… W aucie leżą jednorazowe i idąc do sklepu wybieram po prostu najczystszą. A tu chyba warto przypomnieć sobie, gdzie mam materiałowe i wrócić do nich?