
No i po egzaminach! Panna ogólnie zadowolona, w weekend skończymy wprowadzanie danych do formularzy do szkół średnich, a dziś zaraz PO, poszła z koleżankami na piknik na pola. Był zapakowany plecak z kocem, kubkami, talerzykami, a nawet świeczkami i fontanną strzelającą, a rano JA podjechałam po cukierni. Panna jak to ona, wyszła z angielskiego po 45 minutach, obejrzała MOJEGO live-a z cukierni, wybrała TORT (ja siedziałam w aucie pod cukiernią, aż da mi cynk, KTÓRY) i go jej dowiozłam. Koleżanki wyszły po półtorej godziny i ona je zabrała na NIESPODZIANKĘ! I zeżarły…. Liczyłam na to, że COŚ do domu wróci, ale dziewczyny miały taki głód cukrowo-czekoladowy (ze względu na cerę wszystkie te rzeczy zostały masowo odstawione tydzień temu), że dały radę SAME.
Dziś Mieszko miał PIANINO i zgodnie z przewidywaniami: przez ROK, wszystko zapomniał!! Trudno. Wcale mnie to nie dziwi… Dziś jeszcze mam fryzjera z tym niedoszłym wirtuozem klawiszy!
><><
Pomyślałam sobie też, żeby tak NIE idealizować ROZSĄDKU „Pokolenia Z”… W tym celu przytoczę wczorajszą pogadankę z Łucją:
- Łucz, jestem taka dumna, jak ambitnie podeszłaś do tematu… I wybór Reduty Ordona jako przykład. Wow! Matmę powtarzałaś z tych ćwiczeń, które Ci kupiłam?
- Tak. Patrzyłam też na Youtubie, ale oni tam za długo mówią. Wolę repetytoria na tik-toku. Jak muszą się sprężyć w minucie i okazuje się, że można wyjaśnić w minutę pierwiastki, to po co oglądać to samo w godzinę?
- I to działa? Wszystko dziś napisałaś?
- Tak… W którymś momencie się wahałam, ale wyciszyłam się i poprosiłam o pomoc duchowych przewodników.
- Duchowych Przewodników?
- Tak. Nie wiem jak to polsku będzie. Spiryt guides? Powiedziałam im, że jeżeli ma być „a”- to niech światło w ciągu 15 sekund padnie na „a”. I padło. I w kolejnym, jeżeli komuś upadnie butelką z wodą to będzie „b”. I upadła. A potem przestały mi pomagać. Chyba muszę przeprowadzić rytuał przeprosin, że ich wzywałam w takiej błahej sprawie.
????????
